1/72 MiG-25RBT

Soviet Reconnaissance Plane

ICM –  72172

 

W sumie ten model to oczywistość, było bowiem kwestią czasu, jak ICM wzorem paru poprzednich modeli, przeskaluje swojego czteryósemkowego foxbata do skali 1/72. I podobnie jak choćby w przypadku Dorniera, to przeskalowanie wychodzi miniaturze na dobre. Bo o ile w 1/48 model był przyzwoity, to jednak finezja niektórych detali pozostawiała pewien niedosyt. Te same detale pomniejszone niemalże pantografowo do mniejszej skali stają się zupełnie fajne. I podobnie jest tutaj, bo omawiany tutaj MiG-25RBT jest łudząco podobny do swojego większego brata (który również w wersji RBT był wybrany przez ICM na debiut). Oczywiście nie są to modele identyczne – choćby ze względów czysto technologicznych. Siedemdwójkowe ramki prezentują się zatem tak:

Kształt ostatniej wypraski wskazuje na to, ze niebawem spodziewać się należy kolejnych wersji MiGacza.

Oczywiście jest też niewielka ramka z oszkleniem kabiny – nawet dość przyzwoitym

Model z bliska prezentuje się całkiem nieźle – detale są nawet zupełnie filigranowe. Nie obyło się jednak bez drobnych fakapów, bo na przykłąd koła sa ładne. A w zasadzie byłyby, gdyby opony w większych z nich miały wypukłe żebrowanie. Bo mają wklęsłe. To dziwne, bo i w modeli w 1/48 jest to zrobione jak trzeba, ale też koła przedniego podwozia mają opony z prawidłowo zaznaczonymi detalami.

 

W zestawie są kalkomanie pozwalające na wymalowanie modelu w czterech rożnych wariantach. No może nie tyle wymalowanie, bo tu wszystkie są takie same, ale różnice sprowadzają się do oznaczeń. Nawiasem mówiąc, w instrukcji pojawia się drobny błąd – dwa razy mamy identyczny obrazek, choć obydwie ilustracje opisują dwie rożne konfiguracje oznaczeń (jak to powinno wyglądać można podpatrzeć w modelu w skali 1/48)

Od jakiegoś czasu kalkomanie z modeli ICM są już przyzwoitej jakości (jakiej były wcześniej, lepiej zmilczeć). Te tutaj są całkiem niezłe – na żywo wyglądają nieźle, jednak konfrontacja z makro nie jest już takie oczywista w wyniku.

Jak widać napisów eksploatacyjnych jest całkiem sporo – nie dziwi zatem, że dla zachowania czytelności ich rozmieszczenie przedstawiono na osobnym schemacie

I na koniec – z tego co pamiętam w modelu w 1/48 były poważne zastrzeżenia co do profilu nosa. Nie podejmuje się oceniać jak jest tutaj, ale uprzedzając ewentualne prośby – zdjęcie na tyle pozbawione zniekształceń, na ile byłem w stanie zrobić

 

KFS