1/35 British Scammell Pioneer R100

Artillery tractor

Thunder Model – 35202

Model jest już na rynku od jakiegoś czasu, ale jakoś wciąż nie mogłem się zebrać do jego omówienia. Także dlatego, że chciałem go skonfrontować z miniaturą z IBG, której pudełko zalegało mi jednak na samym dnie magazynu. Ale konkurencję odkopałem, mogłem zatem śmiało zabrać się za omówienie Scammella z Thunder w wersji R100, czyli ciągnika artyleryjskiego. Pudełko typowe – z charakterystycznym dizajnem i ładnym boxartem (autor zresztą ten sam, co w przypadku polskiego producenta). A wewnątrz bogactwo wyprasek

Nie to, żeby w miniaturze z IBG było z kolei ich jakoś mało, ale niewątpliwie obydwa wspomniane tu modele powstały według odmiennych założeń – ten polskiego producenta stawiał na stosunkowo nieskomplikowany montaż (na tyle, na ile w przypadku tak rozbudowanego pojazdu może być on nieskomplikowany), z kolei Thunder poszedł w kierunku szczegółowości i mnogości detali. Każdy może zatem dokonać wyboru pod kątem priorytetów, którym hołduje w sklejaniu plastikowych zabawek. Wybierając Thundera w pudełku znajdzie paręnaście wyprasek (w tym niektóre zdublowane) z jasnoszarego plastiku i jedną przeźroczystą (co należy podkreślić – zawierającą idealnie przejrzyste elementy)

Całość uzupełniają dwie blaszki – jedna gabarytów dość skromnych, druga już większa, głownie za sprawą gabarytów konstrukcji zasobnika, który stanowi znaczną część jej zawartości

Są też ‘multimedia’, czyli drobny łańcuszek oraz kawałek srebrnego sznurka imitującego stalową linę

Z pudełka wypada też strunówka z drobną erratą

Bo historia jest taka, że gdy na rynek trafiła pierwsza edycja Scammella z Thunder model, wspólmodelarze dość szybko wychwycili, że w miniaturze jest nieprawidłowa liczba żeber chłodnicy. Tu nie było udawania, że tak ma być, i producent szybko zrobił nowy element, który rozesłał dotychczasowym nabywcom modelu, oraz dołącza go do kolejnych edycji

..może jednak to był jeden z błędów, jakie wedle oświadczeń producenta są specjalnie robione w modelach, by móc zweryfikować, czy ewentualnie jakaś konkurencja z dalekiego wschodu nie kopiuje ich projektów. Jak by nie było, nawet po korekcie uważam, że to jakiś easter egg, bo uproszczenie tej chłodnicy zupełnie mi nie współgra z resztą modelu – nad wyraz szczegółowego. Tu nawet IBG w swoim dążeniu do nieskomplikowania zrobiło to lepiej i bliżej faktów w skali

Skoro już jesteśmy w tej okolicy, to jeszcze jeden detal – czajnik na chłodnicy wyszedł lepiej thunderowi – w modelu IBG jest jednak wyraźnie za mały

Jak wspominałem na wstępie, model jest sumiennie zdetalowany, ale przez to mocno rozdrobniony. Odlewy są jednak ładne, szczegółowe i pozbawione wad. Uznanie budzi cały układ napędowy, detale silnika (no tu naprawdę trzeba mieć mocne nerwy, żeby to potem schować pod zamknięta osłoną silnika – ciekaw jestem czy zobaczę taki model)

Całkiem ładny jest też układ jezdny, choć mam pewne wątpliwości co do kształtów i grubości tylnych wahaczy – odnoszę wrażenie, że choć w uproszczeniu z perspektywy detali, to jednak ich gabaryty lepiej uchwycił polski producent

Thunder bezdyskusyjnie wygrywa jednak w temacie przednich kół. W modelu IBG były one nieruchome, na co utyskiwało wielu wspólmodelarzy sam je przerabiałem tak, by móc ustawić w dowolnej pozycji) – tutaj ingerencje w model potrzebne już nie są

Skoro przy przednich kołach jesteśmy, to jeszcze błotniki. Te wyglądają jednak podejrzanie. Choć może są akuratne, nie norałem w wersjach scammelli aż tak bardzo, może były i takie mniej wybujałe..

..bo te, które znam wyglądają bardziej jak ibegowe

Koła w modelu Thundera są zrobione zupełnie inaczej niż u IBG. I co warto podkreślić, mamy dwa różne rodzaje bieżnika – inny w kołach przednich, inny w napędowych. Przy czym fetyszyści od oponek zarzucają, że zaproponowane przez Thundera opony nie są specjalnie akuratne i nie do końca dobrze wybrane. Ale jakie by nie były, wyglądają nieźle, choć wymagać będą nieco uwagi przy montażu

Podwozie, układy napędowy i jezdny są zatem przepięknie opracowane. JAk zatem wygląda nadwozie? otóż nierówno. Ale po kolei. Jak zapewne wielu pamięta, w modelu IBG jest gruby fakap związany z drzwiami szoferki – pal sześć, że są w pozycji zamkniętej. Większy problem polegał na tym, ze konstrukcja wewnętrzna nie poktywała się z zewnętrzną i bez większej ilości dodatków własnych drzwi otworzyć się nie dało. W thunderze problem nie istnieje – drzwi są osobnymi elementami

Dziwi zatem, wykończenie wewnętrznych ścian szoferki – pod kątem detali zupełnie zapomniane, za to okraszone dziurami po wypychaczach

Fatalnie ulokowane wypychacze znajdziemy też na ścianach części ładunkowej – bo tam detale już są, ale są również zagrożone uszkodzeniem w procesie szlifowania

Skoro o pace mowa, to projektanci nie pominęli elementów wewnętrznej konstrukcji – nawet zaproponowali je jako osobne elementy, by była bardziej akuratna

Nawiasem mówiąc – dach jest wyraźnie dłuższy niż w modelu IBG. Oraz ma inny profil – bliższy prawdziwemu

Nie do końca przemawia do mnie faktura drewna, ale mogło być gorzej (gorzej było na przykład w bergehetzerze)

Jeszcze mniej przemawiają poduszki siedzeń stanowiące głęboki ukłon w kierunku producentów aftermarketów

Generalnie projektanci tego modelu mieli poważny problem z fakturami. Bo zasłonki części ładunkowej wyglądają tak nienaturalnie, jak tylko wyglądać by mogły. O ile nie bardziej. Na myśl przychodzi mi dekoracja teatrzyku lalkowego

Swoją drogą – o ile w szoferce drzwi mamy osobno, to tu z kolei punkt dla IBG, bo Thunder całą tylną ścianę odlał w jednym kawałku, z plandeką włącznie, natomiast polski producent ładnie to podzielił

Tablicę przyrządów mamy w formie blaszki i naklejanych na nią kalkomanii z tarczami zegarów

I nie, nie da się tu wykorzystać blaszki Yahu zaprojektowanej do modelu IBG. Przy czym o ile w tymże tablica była nieco za mała, to odnoszę wrażenie, że w thunderze jest z kolei minimalnie przedobrzona w temacie gabarytu

Prócz arkusika z kalkomanią na wspomnianą tablicę mamy jeszcze dwa kolejne – maleńki z białymi numerami i nieco większy z oznaczeniami

..a na kolorowych wkładkach z profilami barwnymi cztery propozycje malowania – dwa wozy alianckie i dwa trofiejne, germańskie

KFS