BMR-1 – Early Mod.

with KMT-5M

MiniArt – 37034

Cz.2 – Malowanie

Model został poddany wstępnym oględzinom na poziomie obejrzenia wyprasek podczas recenzji, następnie trafił na warsztat, gdzie podczas budowy wyszły plusy i minusy zestawu, a tym samym dokonana została dogłębna analiza miniatury. Czas zatem na ostatni akt budowy tej sowieckiej glebogryzałki, czyli malowanie. Myślę,że ten etap jest najważniejszym z punktów budowy, gdyż rzutuje na ostateczne postrzeganie naszej pracy – bo nie wiem ile dodatków i aftermarketów byśmy wsadzili do naszej miniatury, to i tak nie przysłonią one słabego malowania i weatheringu. Tak więc zaczynamy. Standardem w mojej lakierni jest maksymalne podzielenie całości do malowania – dla wygody i dokładności. Na fotografii widać, że układ jezdny, czy też włazy są malowane osobno. W przypadku tych ostatnich jest to o tyle ważne, że w wykonując wytarcia farby wokół otworów w kadłubie będziemy mieli ułatwione zadanie. A i efekt będzie o niebo lepszy, niż gdybyśmy czynności te wykonywali z wklejonymi pokrywami.

Po dokładnym odtłuszczeniu całości zabrałem się za pokrycie modelu, znanym już z moich wcześniejszych prac podkładem Ammo One Shot2023 Black. W tym miejscu mała rada odnośnie przygotowań do malowania – proponuję zabezpieczać miejsca, na które będzie nanoszony klej taśmą – bądź jak w przypadku wahaczy – patafixem, z prostego powodu – po prostu klej będzie później lepiej wiązał.

Sam proces nanoszenia to dysza w aerografie 0,3mm, ciśnienie około 2Barów i dwie trzy cienkie warstwy. Moja propozycja to doba na porządne utrwalenie podkładu.

I otrzymujemy bardzo dobrą bazę pod dalsze prace – mocną przede wszystkim co w przypadku techniki, którą tu zastosowałem ma duże znaczenie, a mówię tutaj o tzw. malowaniu na lakier do włosów.

Na lakier do włosów – z czym to się je? Spieszę z objaśnieniem mojego wariantu tej techniki. W pierwszej kolejności maluję bazę, której kolor będzie w późniejszym etapie widoczny podczas ścierania właściwego koloru kamuflażu. W tym przypadku użyłem do tego celu dwóch farb Ammo OldRust 042 i MediumRust 040. Po wyschnięciu zabezpieczyłem powłokę Sidoluxem, a gdy ten wysechł naniosłem na całość lakier do włosów. Co należy podkreślić – zlałem go do zbiornika aerografu, żeby mieć lepszą kontrolę podczas pracy z nim. Psikając prosto z puszki możemy łatwo przesadzić z ilością hairyszpreja.

Po wyschnięciu kobiecego specyfiku zabrałem się za pokrywanie miniatury właściwym kolorem kamo, czyli jak to u sowietów, standardowo zielonym. W tym przypadku to farbka Ammo 932 Russian Green Base Zis 508, a do rozjaśnień Russian Shine 4B0 935. Samo drapanie rozpoczynam od zwilżenia powierzchni zwykłą wodą z kranu, a następnie bokiem płaskiego pędzelka pocieram powierzchnię. Można również używać do tego celu przyciętego okrągłego pędzelka ze sztywnym włosiem i tapować nim, a nie pocierać – również można uzyskać ciekawe efekty. I teraz kolejna z rad wujka Bubera – osobiście nie pokrywam kolorem całego modelu, gdy stosuję tą technikę, a maluję – można powiedzieć – niewielkie jego obszary. W ten oto sposób mam bardzo dużą kontrolę nad ścieraniem farby. W przypadku gdybym pomalował od razu cały model mógłbym nie zdążyć przed wyschnięciem farby zdrapać jej w sposób w jaki bym chciał. Z pewnością dłużej się schodzi, ale warto wypróbować tę metodę.

Samo ścieranie wymaga trochę wprawy, ale to już kwestia praktyki i ilości tak zrobionych modeli.

I tak doszedłem właśnie do końca prac z podstawowym kolorem-baza pod dalsze prace była gotowa. Następną czynnością było zabezpieczenie bryły Sidoluksem…

Następnie naniosłem kalkomanie na wieżę i zabrałem się za podwozie modelu, czyli koła i gąsienice. Same nalepki są bardzo dobrej jakości i dobrze współpracują z płynami Microscale.

Sam proces malowania kół opisywałem już przy okazji materiału o T-34-85, wspomnę tylko, że przyrząd ten bardzo ułatwia nam życie.

Koła zostały zapodkładowane Surface Primerem Vallejo 74.603 – przez jednych wychwalany, przez drugich mniej lubiany specyfik. Ja nie mam do niego zastrzeżeń.

I koła gotowe do brzydzenia.

Traki dostały powłokę łanszotową.

Koła i gąsienice musiały poczekać na brud, gdyż w pierwszej kolejności upaćkałem boki i spod kadłuba. W banalny sposób – przy użyciu jedynie dwóch pigmentów i jednego specyfiku Ammo Wet Ground 1755. A oto przepis – w pierwszym kroku pokryłem cienką warstwą elementy miniatury Ammo 1755, a następnie wtapowałem w specyfik pigmenty Ammo 3003 North Africa Dust i Ammo 3004 EuropeEarth.

Następnie całość dopieściłem jeszcze oilbrusherem DarkBrown 3512 i płynem fuel stains od AK 025

Żeby więc koła dobrze współgrały z resztą podwozia, potraktowałem je dokładnie w ten sam sposób i przy użyciu tych samych specyfików.

Nie inaczej odbyło się to z gąsienicami. A w jaki sposób zrobić efektownie wyglądające traki wytłumaczył i pokazał już Kamil, a ja ponownie odsyłam do jego materiału. Dodam tylko, że ja gąski do BMR-a zrobiłem w praktycznie ten sam sposób, używając jedynie innych siwaksów. Idea pozostała ta sama.

A tutaj widzimy koła i gąsienice przed weatheringiem…

…i zbrzydzone.

Podwozie miałem gotowe, więc wróciłem do wyższych partii bestii. Po zamontowaniu kół zrobiłem pinwasha wykorzystując gotowy produkt-tak jest nie inaczej Ammo 1005 Dark Brown Wash. Potem sięgnąłem po oilbrushera DarkBrown i porobiłem różne przybrudzenia i cienie. Był to też moment, w którym przymierzyłem do modelu trochę skrzyń i skrzynek fenomenalnie wykonanych przez Eureka XXL. Na zdjęciach znajduje się również załogant, którego niestety nie ma w końcowej galerii – będzie jak w przyszłości  model trafi na podstawkę.

Przygotowałem również do montażu włazy…

…i po zabezpieczeniu górnych partii miniatury po raz kolejny Sidoluxem zabrałem się za etap końcowy wykańczania, a mianowicie brud, kurz i ziemię. Zacząłem się od boków, na które natrysnąłem North Africa Dust Effect A-MIG 1404, który po upływie okoł0 dziesięciu minut zacząłem zbierać pędzelkiem zwilżonym w Eko-1 .

Sposób ten wymaga odrobinę ćwiczeń i poznania jak zachowuje się Migowski płyn, dzięki któremy można osiągnąć naprawdę ciekawe efekty. Przyszedł czas na odrobinę ziemi,tej jak najbardziej naturalnej,którą najlepiej pozyskiwać gdzieś na budowach-musi być z tzw.głębokiego wykopu.Zastosowanie znajdzie ona również  na podstawkach bądź dioramach. Ja niewielkie jej ilości nałożyłem na błotnikach, po czym zalałem Sand&Gravel Glue A-MIG 2012. Bardzo dobry klej to tego typu działań – po odparowaniu nie pozostawia żadnych śladów, a ziemia wraca do swojej naturalnej barwy.

Tak więc nie ma się co przejmować, że na tym etapie wygląda to jak zalane wodą.

Gdy wszystko dobrze wyschło, ponownie natrysnąłem na miniaturę North Africa Dust Effect, tym razem na poziome powierzchnie i okrągłym pędzelkiem zwilżonym w Eko-1 porozprowadzałem i miejscami zebrałem nadmiar emalii. Całość dopieściłem jeszcze oilbrusherami Dust i Dark Brown, po czym w końcu zabrałem się za pomalowanie dodatków. Mój prosty sposób na drewniane skrzynki to czarny podkład, farba Ammo Old Wood 036 i Oilbrusher Dark Brown. Po pokryciu skrzynki malujemy ją farbą akrylową, następnie zabezpieczamy Sido i całość pokrywamy oilbrusherem. Po około 15 minutach zbieramy nadmiar np. patyczkiem higienicznym zwilżonym wEko-1. Gdy element porządnie wyschnie pokrywam go doskonałym lakierem AK183 UltraMatte i mamy gotową skrzyneczkę. Sprawa z tymi kolorowymi wygląda podobnie z tym że przed łoszem kolor nakładamy na lakier do włosów i podobnie jak to było z pojazdem ścieramy, tam gdzie uznamy to za stosowne. W tym przypadku bazę pod zdrapki stanowi barwa drewna. Sznurki spinające ładunek to zwykła nitka zawerniksowana bezbarwnym lakierem.

Koło od BTR-60 na dachu wieży zostało pokryte podkładem Vallejo74.603, zabezpieczone sido i pokryte specyfikiem LightDust Ammo1401, który przy pomocy okrągłego pędzelka – można powiedzieć – ułożyłem.

Zapasowe ogniwa gąsienic i liny holownicze zostały pokryte farbką Ammo OldRust. W przypadku gąsienic przy pomocy gąbki i koloru medium rust zrobiłem wykwity jaśniejszej rdzy, a z kolei liny przetarłem pigmentem Dark Steel AK086 .Pojazd był w zasadzie gotowy-brakowało jeszcze dosyć dużego elementu, a mianowicie trału.

Sposób i kolory jakimi pomalowałem urządzenie do niszczenia min są identyczne jak i pojazdu, z małym wyjątkiem, ale o tym za chwilę.

Baza pod zdrapki również identyczna.

Z tym, że pominąłem tutaj kolor medium rust.

I wspomniany wyjątek. Nie mam pojęcia, czy zdarzył się taki przypadek, żeby każde z ramion trału na jednym pojeździe miało inne kolory, niemniej ja postanowiłem złamać odrobinę monotonię zielonego kamuflażu i uznałem, że jeden wysięgnik będzie w kolorze żółtym. Sięgnąłem po zgaszony odcień – Ammo 030. Może to i niezgodne z historią, ale moim zdaniem wygląda ciekawie.

I całość.

Żeby tradycji stało się zadość – siuwaksy wykorzystane do brzydzenia mine rollera.

Pozostało zatem połączyć jeden i drugi sowiecki wynalazek w całość, i cieszyć się z widoku nietuzinkowego i rzadko spotykanego na modelarskich festiwalach pojazdu – modelu dopracowanego w każdym calu. Z pewnością na moim warsztacie jeszcze nie raz wyląduje jakaś miniatura spod znaku Miniartu, tym bardziej, że ich oferta tematyczna jest jak najbardziej w moim guście. A tak prezentuje się Bojowa Maszyna Rozminowania-1 w skali jedentrzypięć.

Rafał Buber Kubić