SOLIDTRACK – Burnishing fluid

Patyna do metalu

Solidscale – Solidtrack

 

Żrące chemikalia do patynowania metalowych gąsienic w modelach są równie stare, jak i same gąsienice – głównie z Friula. Przy czym przez wiele, wiele lat ich dostępność (płynów, a nie gąsienic) była taka sobie. Bo w zasadzie na rynku był tylko Blacken-it (jeśli dobrze pamiętam nazwę), sprowadzany pokątnie za dewizy i nieprzyjazny cenowo. Oczywiście pojawiły się ‚domowe’ receptury – nawet działające, choć czasem aż za bardzo, bo niejednokrotnie ich użytkownicy żalili się, iż samodzielnie wykonana patyna nie dość, że wyjątkowo cuchnie, to jeszcze pożarła im całkowicie metalowe gąsienice. U mnie z kolei zadziałało jak trzeba, choć po kilku miesiącach gąsienice zrobiły się niemal białe mimo warstw pigmentów i innych specyfików do łederingu. Zasady gry zmieniły się, gdy Alex Glass aka Uschi van der Rosten odkrył gdzieś źródło zjadliwej chemii, które najpierw sprzedawał sam, a potem wciskał kolejnym producentom utensyliów modelarskich. Uschischnapps zagościł w katalogach AK-Interactive, później również AMMO, o ile pamięć mnie nie myli, miał go nawet MASTER.

SOLIDTRACK - Burnishing fluid - Solidscale

…i pewnie paru innych. A teraz, choć już nie tak oficjalnie, pojawił się również w opakowaniu z logiem Solidscale. Przywiozłem butelkę tego specyfiku z Mosonshow. „Masz, sprawdź, mocniejszy niż inne”. Z tym sprawdzeniem to miałem trochę problem, bo w zasadzie nie używam metalowych gąsienic. Częściej z tych patyn korzystam, żeby przygotować do malowania różne mosiężne elementy – jak choćby lufę w opisywanym niedawno TKSie. Pielęgnując jednak prokrastynację, poskładałem w końcu kawałek Friulowych gąsienic i zabrałem się za testy

SOLIDTRACK - Burnishing fluid - Solidscale

Wedle zapewnień producenta (czy też konfekcjonera) dzięki większemu stężeniu specyfik można nałożyć na powierzchnie pędzlem, a nie jak zwykle się to robi, metalowe elementy w nim moczyć. Nałożyłem więc pędzlem – i trzeba przyznać, że powierzchnia ciemnieje błyskawicznie, w kilka sekund zaczyna pokrywać się nalotem patyny

SOLIDTRACK - Burnishing fluid - Solidscale SOLIDTRACK - Burnishing fluid - Solidscale

Spróbowałem również zaaplikować płyn bardziej ekstrawagancko, czyli aerografem

SOLIDTRACK - Burnishing fluid - Solidscale

..co oczywiście nie było przesadnie mądrym pomysłem, bo o ile aluminiowemu korpusowi nic patyna nie zrobiła, to igła i dysza poczerniały błyskawicznie

SOLIDTRACK - Burnishing fluid - Solidscale

..i tutaj by się przydał Aztec z plastikową dyszą, bo prawdę powiedziawszy aplikacja aerografem jest wygodniejsza – nadal precyzyjna i oszczędna, jeśli chodzi o zużycie płynu, ale specyfik siada na powierzchniach równomiernie. I bardziej równomiernie je później żre

SOLIDTRACK - Burnishing fluid - Solidscale

Płyn Solidscale działa zatem szybciej, i istotnie jest bardziej agresywny. Pewnie również odrobinę bardziej wydajny. Choć nie jest tak, że jednorazowe pomalowanie nim gąsienic załatwia sprawę. Bo po jednym razie wygląda to tak:

SOLIDTRACK - Burnishing fluid - Solidscale

…czyli pewnie jeszcze ze dwa razy by trzeba zabieg powtórzyć, żeby uzyskać bardziej widowiskowe rezultaty. Choć niewątpliwie jest to bardziej ekonomiczne niż moczenie gąsienic w płynie. Szczególnie, że płyn taki jest na dobrą sprawę jednorazowego użytku.

Jak wspomniałem jednak wcześniej, ja nie używam zbyt często metalowych gąsienic, za to zupełnie nierzadko stosuję te patyny do przygotowywania pod malowanie różnych metalowych elementów – toczonych w mosiądzu luf, miedzianych, mosiężnych czy stalowych linek, a wreszcie blaszek fototrawionych. Nawiasem mówiąc, do tych ostatnich w katalogach paru producentów są osobne preparaty, które nie wiem czym się różnią od siebie, poza etykietą. Bo wytwórca wciąż ten sam

SOLIDTRACK - Burnishing fluid - Solidscale

I w przypadku takich drobniejszych elementów bardziej agresywny płyn, który wystarczy zaaplikować pędzlem, a nie trzeba detalu moczyć, zdaje się być bardziej przełomowy. Bo taka metalowa linka pociągnięta raz sczerniała tak, że nie musiałem jej dalej malować, a od razu mogłem przystąpić do brzydzenia

SOLIDTRACK - Burnishing fluid - Solidscale SOLIDTRACK - Burnishing fluid - Solidscale

Podobnie blaszki, pokrywają się patyną błyskawicznie. A jak już gdzieś wspominałem, wierzę, że na przygotowanych w ten sposób metalowych detalach farba lepiej się trzyma. Nie wykluczam jednak, że to efekt placebo

SOLIDTRACK - Burnishing fluid - Solidscale

Na koniec jeszcze napomknę, że to nie herbatka, a jakaś chemia z piekła, wiec lepiej obchodzić się z nią ostrożnie. Dziur w ciele nie wypala; prawdę mówiąc udało mi się już ten płyn rozlać, zbierałem go papierowymi ręcznikami, w trybie pilnym, więc bez rękawiczek. Śladów na skórze nie pozostawił żadnych. Co wciąż nie znaczy, że jest neutralny i niegroźny. W każdym razie – tutaj jest metryczka, jeśli ktoś lubuje się w studiowaniu takich rzeczy

SOLIDTRACK - Burnishing fluid - Solidscale

KFS