1/35 Scammell Pioneer SV2S

Heavy Breakdown Tractor

IBG Models – 35029

Na początku mijającego tygodnia Scammel z IBG trafił do sklepów. Postanowiłem sprawdzić czym różni się od wersji testowej, którą opisywałem jakiś czas temu. No przede wszystkim różni się pudełkiem, którego ja wtedy nie miałem. Typowe dla IBG opakowanie, choć nie tak wielkie jak się spodziewałem zdobi prześlicznej urody obrazek

 

A samo pudełko okazuje się ani za ciasne, ani za luźne – w sam raz na wszystkie wypraski modelu

 

Wszystkie siedemnaście ramek różnej wielkości spakowanych jest w kilka worków foliowych. Obręcze z bieżnikami opon znajdują się w osobnej strunówce.

W komplecie jest też blaszka – co prawda spora, to głownie z powodu gabarytu zawartych w niej elementów

Z dodatków znajdziemy też sporej długości czarną żyłkę średnicy cirka 0.15mm.. którą można od razu wrzucić do magazynu przydasiów, bo w tym modelu zastosowania raczej nie znajdzie. Ale o tym później.

Dołączona do zestawu kalkomania zawiera oznaczenia pozwalające wymalować model jednego z pięciu użytkowników – jest wersja brytyjska, polska, południowo afrykańska, trofiejna- DAK oraz sowiet.

Wszystko wydrukowane ostro i czytelnie – choć w sumie jakichś super detali tu nie ma

Znaczki dla wersji DAK oczywiście krotochwilnie zdenazyfikowane, ale tak to już trzeba robić, jak się chce do niemca modele żenić – znaków słońca i szczęścia te smutasy nie tolerują

Wszystkie schematy malowania i sugestie w temacie farb znaleźć można na końcu książeczki z instrukcją montażu

Wreszcie na samym dnie pudełka znajdziemy miły dodatek – wydrukowany na kredowym papierze formatu A4 boxart. Ładny. Gdybym miał w fabryce wolne miejsce na którejś ze ścian to wieszałbym. W antyramie!

Wróćmy jednak do wyprasek. Nie będę dublował dokładnych zdjęć – te znaleźć można TUTAJ. Nie zaszły bowiem żadne zmiany w stosunku do wersji testowej. No może poza jedną – kolorem plastiku. W wersji produkcyjnej mają barwę starego budyniu waniliowego, i są mniej fotogeniczne – na tych ciemnoszarych widać więcej.

To jednak nie koniec tej recenzji. Ponieważ mam już za sobą budowę niniejszej miniatury, to z grubsza wiem na co warto zwrócić uwagę. Zacznijmy od wspomnianej żyłki. Wedle producenta ma ona posłużyć do zrobienia liny dźwigu oraz mechanizmu wysuwającego jego ramię:

..i jest absolutnie do tego za cienka. Poza tym jest gładką żyłką, a tam była stalowa lina oraz drobny łańcuch. Odsyłam tu do dokumentacji zdjęciowej. Sporo naprawdę interesującego materiału można znaleźć na forum THVM. I na przykład tylko dzięki fotogramom tam wygrzebanym wiedziałem jak poskładać kolumnę kierownicy ze wszystkimi bajerami – instrukcja sklejania w tym miejscu jest kompletnie nieczytelna

Schemat montażu zupełnie też pomija kwestię biegu liny dolnej wyciągarki. W sytuacji, gdy ma iść ona do tylnych rolek łatwo go odgadnąć. Żeby jednak przepleść ją w kierunku przodu pojazdu (a temu służy cała bateria rolek na ramie podwozia) trzeba wykonać spora kwerendę w materiałach źródłowych. Albo sięgnąć do instrukcji żywicznego modelu z Accurate Armour (robiłem, więc mam :>)

Kolejny rozdział to uproszczenia. No wiadomo – w modelach plastikowych są i być muszą. Jak sie powiększy 35 razy, to nie pojedzie. Ale W końcu chyba za to ludzie tak kochają Tamiyę – wygląda dobrze, a przy tym łatwo posklejać. Choć kosztem uproszczeń właśnie. I podobną drogę wybrało IBG. Model jest szczegółowy, detale są ostre i wyraźne, ale priorytetem jest bezproblemowy montaż. Dlatego wybrane elementy nie są rozdrobnione na modłę niektórych azjatyckich produktów. Przykładem niech będzie przednia oś. Z jednej strony rozumiem płacze, że kół skręć się nie da (sam zrobiłem od podstaw mechanizm pozwalający mi na ułożenie ich w dowolnej pozycji). Rozumiem jednak również, że ‘uruchomienie’ tego detalu wiązałoby się z dość istotnym rozdrobnieniem na osobne detale, gdzie każdy z nich wymagałby bardzo precyzyjnego i uważnego pozycjonowania. A tak zupełnie ruchomego po sklejeniu układu i tak nie dało by się zrobić.

Kupuję też drzwi odlane wraz z bocznymi ścianami szoferki. Gdyby były osobnym elementem, całośc była by wiotka i ponownie wymagałoby sporej uwagi zachowanie prawidłowej geometrii

..nie łapię jednak, czemu obrys drzwi na zewnątrz nie pokrywa się z tym w środku kabiny. Gdyby były jednakowe, otwarcie sprowadzałoby się do nacięcia granicy drzwi i zrobienia imitacji zawiasów (w zależności od ciśnienia na krasnala i zdolności autora – ruchomych lub też nie). Ale jednakowe nie są – dolna krawędź wewnątrz szoferki przebiega tuż nad podłogą, a na zewnątrz jest parę milimetrów wyżej

Ostatnie wreszcie rzecz – koła. Specyficzna konstrukcja, gdzie bieżnik stanowi osobną odlaną w wielosegmentowej formie obręcz jest zupełnie fajna. Pod warunkiem jednak, że zachowany jest odpowiedni reżim podczas wtryskiwania tych dość masywnych elementów. Zbyt wczesne wyjmowanie ich z formy w modelu Rosomaka skończyło się poważnymi deformacjami i płaczem wielu modelarzy. Problem może nie był wielki, ale jego rozwiązanie cokolwiek upierdliwe i najeżone potencjalnymi wtopami. IBG najwyraźniej wyciągnęło jednak naukę z tej bolesnej lekcji, i tym razem zły technolog ze szpicrutą pilnował wtryskiwacza by ten nie spieszył się niepotrzebnie. tak przynajmniej wynika z lustracji mojego egzemplarza. Bo Postanowiłem sprawdzić czy wszystko pasuje. Choć na pierwszy rzut oka wszystko wygląda prawidłowo – obręcze są idealnie okrągłe, bez zniekształceń sygnalizujących fatalne skurcze polistyrenu

 

By mieć jednak pewność, że wszystko gra, wyciąłem dwa boczne kapsle i przygotowałem sobie obręcze z bieżnikiem

 

Boki z grubsza ogratowałem, a z wnętrz bieżników wyciąłem krzyżowe ramki wtryskowe

Następnie w każdą z obręczy wetknąłem na sucho boki kół. Nie odnotowałem żadnych problemów. Części pasują do siebie idealnie, bez użycia zbędnej siły. W zasadzie to nawet dość luźno. Oznacza to, że nie ma ryzyka powstania groźnych naprężeń obręczy. Groźnych o tyle, że mogących spowodować jej pęknięcie, nawet po sklejeniu. Wszystko cacy!

Potwierdza to zresztą moje doświadczenia z elementami z wtrysków próbnych. Życzliwej uwadze polecam krótkie nagranie na jutubie, potwierdzające brak ściem w tym temacie

PODSUMOWUJĄC.. Czy model wygląda jak Scammell? Bezdyskusyjnie TAK. Czy dobrze się skleja? Nie – skleja się REWELACYJNIE. Higroskopijne ilości szpachlówki i równie intensywne pilnikowanie absolutnie wystarczają. Czy jest dobrze zdetalowany? It’s complicated.. Detali jest tyle, ile trzeba, by bez problemów zbudować fajną miniaturę. Ale jest też olbrzymie pole do popisu, jeśli chce się nafaszerować model dodatkami własnymi. Co jednak trzeba podkreślić, bez mała każda waloryzacja będzie właśnie waloryzacją, a nie naprawianiem baboli. Ja takie modele lubię i w sumie miałem sporo frajdy z jego budowy

 

 

..a teraz wybaczcie - biegnę do kasy zainkasować za przychylną recenzję..