1/72 RWD-8 PWS

German, Latvian and Soviet service

IBG Models – 72503

 

Siedemdwójkowy RWD-8 z IBG pojawił się na rynku już dwa lata temu. I choć nawet sklejałem ten model, to nie miałem okazji zrecenzować tej miniatury. Okazja nadarzyła się teraz, ponieważ IBG zaprezentowało nową edycję. Okoliczność ta cieszy tym bardziej, że w sąsiedniej recenzji świeżutkiego modelu z Arma Hobby wspominałem PŁAT HAŃBY. A jego geneza wiążę się z miniaturą erwudziaka właśnie.

Modelem tym IBG Models debiutowało w tematyce lotniczej. To dobry wybór – prosty samolocik, nieduży, niezbyt skomplikowany. Nieduże zatem było pole do popełnienia błędów. Niestety, nie uchroniło to od nich producenta. Niemniej jednak najpierw były zachwyty, bo ramki na pierwszy rzut oka sprawiają doskonałe wrażenie

Modelarze-teoretycy szybko jednak przyłożyli model do planów. I się okazało, że zostali haniebnie zdradzeni! Płat miał inny kąt niż powinien. Po przyłożeniu do planów (pal sześć na ile wiarygodnych) było to nawet widoczne. No po prostu skandal. Potem zaczęło się liczenie żeber w konstrukcji, i wyszło, że jest za mało. Kolejny sztylet w plecy polskiego współmodelarza.. I co ciekawe trzeba było naprawdę wielu stron tasowania się nad tym na forach, kilku ładnych dni, zanim owi specjaliści zauważyli to, co realnie kłuje w oczy w tym nieszczęsnym płacie. I to bez przykładania do planów albo wybujałej wiedzy na temat polskich konstrukcji lotniczych. Nie trzeba być specem, żeby dostrzec dziwnie umiejscowione zakończenie lotek – tak dokładnie pomiędzy żebrami.

Wątpliwości rozwiewa pobieżna choćby konfrontacja z ogólnie dostępnym materiałem zdjęciowym – jest to błąd, bo lotka powinna się kończyć na wysokości jednego z żeber. Jak w większości chyba samolotów. Kolejne co rzuca się w oczy od razu to jednak dość groteskowa faktura owych lotek – niby są imitacje naklejanych pasków materiału, ale strasznie są one grube, brak ugięć szmaty. No nie wygląda to najlepiej

Podobnie zresztą prezentują się powierzchnie sterowe

Jak by tego było mało, na powierzchni ruchomej końcówki skrzydła, podnoszonej w celu bezproblemowego złożenia skrzydeł pojawiają się ślady po frezie na granicach detali. Podobne tym, jakie znaleźć można w ostatnich samolotach z Arma Hobby

Jak widać jednak imitacja ugięć płótna na samym płacie zrobiona jest zupełnie ładnie. Nie od razu też widać, że skrzydła są za ciebie w stosunku do oryginału. Ot, IBG musiało oszukiwać, żeby uniknąć dzielenia płata na dwie części, albo zrobienia go w jednym kawałku, właściwej grubości ale z zapadliskami na powierzchni, jak postanowiła zrobić to Arma Hobby. Coś za coś – jakość modelu kosztem wierności oryginałowi. No dobrze, mimo wszystko, a raczej mimo temu zrypanemu płatu model można w sumie uznać za udany. Generalnie bowiem jest dość dopracowany. Detale są wyraźne, ostre, filigranowe.

Są też ciekawe rozwiązania, ułatwiające montaż i wzmacniające konstrukcję, czyli choćby połączone w jeden element golenie podwozia i zastrzały

Całości uzupełniają drobne szybki zawarte w przeźroczystej ramce

I mimo wszystkich tych ułomności, czasem z aftermarketowymi korektami naprawdę da się z tego zestawu zrobić fajne miniaturki. Na forum ScaleFun był nawet projekt grupowy jej poświęcony.

No dobrze, tyle o plastiku. Teraz słów kilka o rzeczy, która wyróżnia tę edycję od oryginału – czyli o malowaniach. Komplet nowych kalkomanii opracowała rodzima manufaktura – ModelMaker. Dostajemy zatem możliwość pomalowania modelu w jednym z czterech wariantów – w malowaniu łotewskim, sowieckim i dwa rożne germańskie. Swoją drogą, w przypadku trzech z nich prawdopodobnie mamy do czynienia z tym samym samolotem. 

Trzeba przyznać, że malowania te są nawet całkiem ciekawe. Do tego kalkomania wydrukowana już nieco mniej ciekawie, bo na przykład w żółtych i zielonych znakach biały podkład nie do końca pokrywa się z kolorem, co owocuje ciemnymi rantami.

Przy czym faktem, że żółte literki mają ciemne obwódki można się o tyle nie przejmować, że i tak mają one kompletnie nieprawidłowy krój, więc średnio kwalifikują się do użycia. No chyba, że komuś totalnie nie zależy na faktach w skali. Wtedy też nie powinien popełniać błędu, i nie otwierać drugiego tomu Polskich Konstrukcji Lotniczych z wydawnictwa Stratus na stronach 66 i 67. Otwierając bowiem przekona się nie tylko o wspomnianym złym kroju liter. To, że dostrzeże błąd w sugerowanym w schemacie malowania ulokowaniu krucyfiksów na spodzie płata to też nie wszystko. Smutno mu się bowiem wreszcie zrobi także, gdy odkryje, że samoloty te to RWD-8a, czyli wersja z pogrubionym baldachimem mieszczącym zbiornik paliwa. Innymi słowy – płatem innym niż ten w modelu plastikowym. Jak widać – ModelMaker Decals wzięło sobie do serca aferę płatową i postanowiło dołożyć swoje trzy grosze do owej zdrady. W zestawie mamy jednak ratunek – znajdziemy w nim bowiem również oryginalne kalkomanie drukowane na zlecenie IBG przez Techmod. Intencjonalnie są tu dołożone w zasadzie tylko dla zegarów i wskaźników. Ale dostajemy tym samym możliwość zrobienia modelu równie,z w polskich barwach – SP-BHX

KFS