1/72 MiG-21MF Fighter-Bomber

Eduard – 70142

Opisywany dziś model jest kolejną okazją sprzedaży przez Eduarda swojego MiGa-21. Egzystująca na rynku od jakiegoś czasu miniatura wersji przechwytującej dostała wsparcie w postaci modelu wersji myśliwsko-bombowej. Ten zestaw, jak i poprzedni, jest wydany w wersji ProfiPack. Po otwarciu pudełka, okazuje się że obie wersje różnią się minimalnie.

Plastikowe ramki są identyczne, nie będę się nad nimi rozwodził, skoro z powodzeniem w swojej recenzji zrobił to Kamil.

Otóż i nie. Plastikowe ramki są bardzo podobne ale nie identyczne. Ponieważ albowiem (jak życzliwa dusza nie omieszkała wspomnieć, za co jej chwała) MiG-21 w wersji myśliwkiej różni się paroma detalami konstrukcji od myśliwsko-bombowej. Dokładnie jest to wytknięte pod wskazanym linkiem we wrześniowym Info Eduard (numer 17/2018; od strony dziesiątej – dla leniwych). Żeby było śmieszniej, układ części w ramkach jest identyczny i jednak bardzo łatwo o pomyłkę (tak, wiem, usprawiedliwiam się). Bez dalszych rozgoworów przytoczę szybciutko zaktualizowaną zawartość pudełka:

Ramka z kadłubem i skrzydłami – ta właściwa (strasznie mi się te trójkąty podobają – bardzo ładna maszyna!).

Detale konstrukcji.

Szeroki diapazon uzbrojenia.

Elementy przezroczyste.

A także maski do nich przeznaczone.

Oraz oczywiście kalkomania z napisami eksploatacyjnymi. Sporej wielkości.

 

Nowe elementy zestawu to przede wszystkim fototrawiona blaszka umożliwiająca budowę kokpitu dla wersji bombowo-myśliwskiej. Reprezentuje sobą typową eduardową jakość w dziedzinie kolorowych blaszek. Niby ładnie i fajnie, ale można lepiej.

Nowy jest także sporawy arkusz kalkomanii umożliwiający ozdobienie samolotu zgodnie z pięcioma proponowanymi malowaniami, o czym za sekundkę. Nalepki, wydrukowane przez Eduarda, są całkiem sympatyczne. Znaki są wyraźne, kolory nasycone i pozbawione przesunięć, film cieniutki. Mi się podobają.

 

Instrukcja montażu jest na kredowym papierze (nie lubię), opatrzona bardzo wyraźnymi diagramami prowadzącymi nas za rączkę przy budowie (lubię), a niemal połowę jej objętości zajmują schematy ukazujące rozmieszczenie napisów eksploatacyjnych oraz pięć wariantów malowania.

Do wyboru mamy jedno wietnamskie jednokolorowe (nudne).

Egipskie łaciate, całkiem ciekawe.

Radzieckie, nie dość że łaciate, to jeszcze mordziate (moim skromnym najładniejsze).

Polskie (model z plusem za malowanie!!!), naśladujące kolorystyką i rozkładem plam kamuflażowych malowanie f-16. Porażkowe i paskudne, za to z fajnym ptaszyskiem na stateczniku.

I ostatnie łaciate czeskie w dziwacznych kolorach.

Model wart polecenia, części są bardzo finezyjne (płatowiec ma rewelacyjnie zrobione nitowanie), spory wybór uzbrojenia i malowania. Czym kierować się przy wyborze tego, lub bliźniaczego zestawu? Chęcią posiadania konkretnej wersji lub malowaniami…

P.S. A skoro wspomniałem o malowaniach – po zbudowaniu jednego Miga zostaje nam pół hektara kalkomanii. Jeśli chcemy kolekcję powiększyć o kolejny ołówek, mamy ku temu okazję dzięki zestawowi Overtrees dedykowanemu “dwudziestcejedynce” czyli:

MiG-21MF fighter-bomber OVERTREES 1/72

Eduard-70142X

Który to zestaw zawiera wszystkie plastikowe części.

A jeśli komuś tego szczęścia mało, może się także pokusić o Overtreesową odmianę blaszek fototrawionych, czyli o zestaw:

MiG-21MF fighter-bomber PE-set 1/72

Eduard-70142-LEPT

Michał Błachuta