1/35 German Assault Pioneer Team & Goliath Set

Tamiya – 35357

Model właśnie wjeżdża na półki sklepowe, co oznacza, że jego produkcja trwa już w najlepsze. Mi natomiast trafił się jeszcze egzemplarz testowy – stąd zgrzebne białe pudełko, tylko na potrzeby zdjęcia okładkowego recenzji przykryte wydrukowanym przeze mnie boxartem. Inne niż w produkcji seryjnej są też wypraski – to znaczy inny mają kolor, bo w miejsce typowego dla tamki beżowego mam ramki odlane z szarego plastiku.

..oraz roboczo wydrukowana instrukcja. Taka typowa, tamiyowska

W zestawie mamy trzy wypraski. Dwie identyczne z elementami zdalnie sterowanych min oraz trzecia z niemieckimi bojcami

Jeśli chodzi o figurki, to trzeba przyznać, że Tamiya ostatnimi laty zrobiła ogromny postęp. Bo tak, jak ich ludziki przez dekady były raczej toporne, tak teraz to plastikowe cudeńka. Trudno mi orzec, czy mamy do czynienia z naprawdę najwyższej jakości projektem cyfrowym, czy może opracowanym skanem przebierańców, ale gęby, pozy, fałdy, detale ubrań i osprzętu są na najwyższym poziomie. I w sumie blisko granicy możliwości technologicznych wtrysku

Lepsze są chyba tylko najnowsze figurki z ICM. Figurki figurkami – zdalnie sterowana mina. Dziwne, że dopiero teraz, bo w 1/48 goliata Tamiya wypuściła już coś koło dekadę temu. I podobnie jak w tej mniejszej edycji mamy do czynienia z pojazdem Sd.Kfz 302 „Gerät 67“, czyli wersją napędzaną dwoma silnikami elektrycznymi (w przeciwieństwie do Goliatha V z dwusuwem na pokładzie). Generalnie pojazd to niewielki, zatem bez małą połowę ramki zajmują gąsienice. Podzielone są na dłuższe i krótsze odcinki. Co warto podkreślić, paski mają już uformowane odpowiednie zagięcia i imitacje delikatnych ugięć – świetna robota znana już jednak z modeli tanków w 1/48. Ogniwa wyglądają bardzo ładnie – nawet zęby mają zasygnalizowane charakterystyczne przetłoczenie

Sam kadłub pojazdu to pięć części na krzyż. Detale przyzwoite, choć może rewizje, a szczególnie ich zawiasy są troszkę mało wyraziste. Swoją drogą, szkoda, że pokrywy nie są osobnymi elementami – Tamiya zwykle była przyjazna pod tym względem dla modelarzy pragnących zaimplementować dodatki własne do modelu. No tu niestety łatwo nie będzie. Mi nie będzie, bo pomysł na ten model wiąże się z koniecznością otwarcia obydwu rewizji. A w modelu otwiera się jedynie pokrywa komory z bębnem na kabel zdalnego sterowania

A właśnie, bo wspomniałem o bębnie na kabel do pilota. W zestawie jest i sam kabel – a w zasadzie nieco mosiężnego drutu, z którego ową instalację należy zrobić.

KFS