1/72 44M Zrinyi I – Hungarian 75mm Assault Gun
IBG Models – 72050

IBG Models z benedyktyńską cierpliwością realizuje swoją politykę wypełniania niszy na rynku pancerki w skali 1:72 w połączeniu z maksymalnym wykorzystaniu swojego potencjału produkcyjnego. Efektem są całe serie pojazdów oparte na wspólnej konstrukcji, których nikt inny nawet chyba nie planował wydać. W ten oto sposób dostaliśmy szeroki wachlarz pojazdów polskich, brytyjskich, kanadyjskich, amerykańskich, japońskich, węgierskich, a nawet szwedzkich!

Opisywany model jest tego kolejnym przykładem, bo nie tak dawno Kamil recenzował Turana I, a później przeprowadził jego wiwisekcję. W związku z tym wiele z tego co tam napisał odnosi się również do modelu niszczyciela czołgów, który trzymam w rękach. Wanna modelu, a także jego zawieszenie jest identyczne jak w modelu Turana (wszak Zrinyi to mutacja tego pojazdu). Dlatego też uwadze polecam tutorial Kamila jak się z tym podzespołem uporać. To tyle z kronikarskiego obowiązku odnośnie układu jezdnego.

To co od razu zwraca uwagę to nowy rodzaj tworzywa, z którego IBG wykonało model. Nie jest to szare tworzywo znane z poprzednich modeli pancerki, ani to w kolorze budyniu, znane chociażby z Turana, czy Karasia. Powrócono do koloru szarego, co cieszy, ale jednocześnie faktura plastiku jest inna, jakby lekko matowa i nawet czuć to pod palcami. Jestem ciekawy jak będzie się z nim pracowało, bo że poprawia odbiór modelu w ramkach to jest pewne. Ramki wspólne dla całej rodziny prezentują się tak (zdjęcie pochodzi z recenzji Turana, bo nie ma po co robić nowych. Pozwoliłem sobie jednak uaktualnić kolor tworzywa – kolega mnie nauczył, jak to się robi w Photoshopie):

1/72 44M Zrinyi I Hungarian 75mm Assault Gun - IBG Models

1/72 44M Zrinyi I Hungarian 75mm Assault Gun - IBG Models

Nowością natomiast jest górna część kadłuba, bez wieży, za to z kazamatą mieszczącą długolufowe działo 75mm. Detale na powierzchni górnej połówki kadłuba nie odbiegają jakością i finezją od tych na Turanie. W dwóch słowach: jest dobrze, a nawet bardzo dobrze.

1/72 44M Zrinyi I Hungarian 75mm Assault Gun - IBG Models

1/72 44M Zrinyi I Hungarian 75mm Assault Gun - IBG Models

1/72 44M Zrinyi I Hungarian 75mm Assault Gun - IBG Models

Chociaż lufa działa będzie wymagała obróbki po jej odcięciu z ramki, to ma rewelacyjnie odwzorowany hamulec wylotowy. A wiadomo, że hamulec wylotowy nie może być zły.

1/72 44M Zrinyi I Hungarian 75mm Assault Gun - IBG Models

Narzędzia są osobnymi elementami, podobnie jak wydechy i inne drobiazgi na kadłubie.

1/72 44M Zrinyi I Hungarian 75mm Assault Gun - IBG Models

Szkoda tylko, że producent nie pokusił się o wykonanie włazów jako osobnych elementów (chociaż zrobił to w tak maleńkim modelu jak japońska tankietka typ 94). No i stały peryskop na dachu kazamaty mógłby być wykonany z większym pietyzmem.

1/72 44M Zrinyi I Hungarian 75mm Assault Gun - IBG Models

Instrukcja montażu, a także kalkomanie z oznaczeniami prezentują standardową dla IBG jakość. Co do tych drugich nie można mieć większych zastrzeżeń. Instrukcja montażu nie jest jednak najmocniejszą stroną polskiego producenta. Niby wszystko jest jasne, ale czasami strzałki pokazujące co gdzie wkleić, wskazują dość losowe miejsca. Trzeba także zastanowić się, czy proponowana kolejność montażu ma sens, czy lepiej zrobić coś zupełnie inaczej. Na szczęście w tym przypadku Kamil w swojej wiwisekcji przetarł szlak w najtrudniejszym elemencie modelu, czyli zawieszeniu.

1/72 44M Zrinyi I Hungarian 75mm Assault Gun - IBG Models

1/72 44M Zrinyi I Hungarian 75mm Assault Gun - IBG Models

Pomimo tego że dostajemy w instrukcji tylko jedną opcję malowania – jednolicie zielony prototyp – to kalkomania zawiera oznaczenia dla wszystkich pojazdów z serii Turan/Zrinyj. Można więc pofantazjować i zrobić malowanie „what if”.

1/72 44M Zrinyi I Hungarian 75mm Assault Gun - IBG Models

1/72 44M Zrinyi I Hungarian 75mm Assault Gun - IBG Models

Podsumowując: dostajemy do ręki kolejny solidny produkt z logo IBG Models. Biorąc pod uwagę, że do tej pory jedynym modelem tego pojazdu był żywiczny kloc z węgierskiej manufaktury, który nie grzeszył finezją, należy się tym bardziej cieszyć, że nasz rodzimy producent zdecydował się na podjęcie tak „egzotycznego” tematu.

 

Radek Rzeszoratski