Extra Thin Cement – Ammo by MIG

Klej do polistyrenu – 30ml

A.MIG 2025

 

Mam ten klej w warsztacie już od jakiegoś czasu, ale chciałem najpierw trochę go potestować, zanim cokolwiek o nim napiszę. No więc trochę potestowałem, trochę rozlałem, wiec czuję że mam legitymację do wypowiadania się. No właśnie – trochę rozlałem. Bo nawet bez używania tego kleju widać, ze butelka jest mało stabilna.

Samo bycie ostrożnym się tu nie sprawdza (jak wspomniałem, odkręcona butelka zdążyła mi się wywrócić), wiec trzeba sobie jakoś radzić. Ja używam rolki taśmy maskującej. Choć o ile nadal istnieje, to Eagle Nest może wypuści na rynek coś specjalnie z myślą o stabilizacji tej butelki – mieli by kolejny przydatny produkt w ofercie.

 

No dobra, skoro nadal nie o samym kleju, a o tym jak jest konfekcjonowany, to teraz pędzelek. Bo w nakrętce jest pędzelek

Całkiem cienki i całkiem precyzyjny..

 

..choć trzeba być ostrożnym – tak długie włosie trzyma w sobie stosunkowo dużo kleju, który chętnie z niego spłynie w niekontrolowany sposób po przyłożeniu do plastiku. A przecież w ten właśnie sposób używa się cienkich klejów – smaruje się nimi złożone elementy, pomiędzy które klej wpływa, rozpuszcza plastik i tworzy tym samym solidną spoinę. I tutaj produkt Migeneza doskonale daje radę. Szczególnie gdy chcemy by owy rozpuszczony plastik na spoinie stanowił jednocześnie coś w rodzaju szpachlówki

No właśnie – jak tutaj jest z tym rozpuszczaniem plastiku? Za punkt odniesienia przyjmę Tamiya Extra Thin cement, jako klasyk od lat dostępny na rynku i szeroko stosowany. Wiec z grubsza znany. Klej AMMO w porównaniu do tamiyowskiego jest jest bardziej agresywny. Szybciej odparowuje, ale też szybciej i mocniej wżera się w plastik. Tu, dla przykładu na powierzchnię nałożyłem kroplę, i od razu ją starłem. Uszkodzenie plastiku jest jednak wyraźne

To, że klej szybciej (niż tamka) odparowuje sprawia, że niespecjalnie można nim posmarować powierzchnię i dopiero łączyć elementy. Bo gdy nałoży się taka ilość kleju, by nie zdążyła odparować błyskawicznie, to klej ten rozmiękczy mocno plastik – rzecz istotna, gdy chodzi o klejenie drobnicy. Działa zatem przede wszystkim jako smarowidło do złożonych elementów. Albo gdy potrzebujemy brutalnego klejenia, rozpuszczania polistyrenu albo mało subtelnego zalewania bez baczenia na to, co stanie się z powierzchnią. Innymi słowy – nie jest to zamiennik dla cienkiego kleju, a całkiem niezły produkt komplementarny.

No i na koniec, w poszukiwaniu kleju idealnego – test, którego w zasadzie żaden klej nie przeszedł pomyślnie, a najbliżej był Plastic Magic Deluxe Materials, oraz Mr.Cement S (który jeszcze tutaj nie doczekał się opisu, ale może w końcu się doczeka). Chodzi mianowicie o to, czy radzi sobie z przyklejeniem płaskiej płytki polistyrenu 0.1 mm. No i jak łatwo zgadnąć, ponieważ jest agresywny, to sobie nie radzi..

Kolejno od lewej:

  • plastik posmarowany niewielką ilością kleju, a na to szybko położona płytka 0.1mm
  • płytka 0.1 podlana delikatnie z boku (klej zakończył wpływanie mniej więcej na 1/3 powierzchni)
  • płytka 0.1 położna na kroplę kleju zostawioną na plastikowym podłożu

 

EDIT

Pewne rzeczy wyłażą po dłuższym czasie. I tak jest z tą. Kolejny minus opakowania. A nawet dwa minusy, przy czym jeden w sumie banalny. Bo żeby zobaczyć ile jest kleju w butelce, to trzeba wyciąć kawałek etykiety, która się na okrętkę nalepiona. I to żaden w sumie kłopot w porównaniu z tym, że im bliżej dna butelki tym mniej to wszystko działa. O ile narzekałem wcześniej, że długie włosie trzyma stosunkowo sporo kleju, to jednak gdy przestaje być w całości w płynie zanurzone to trzyma go bardzo mało. Gdy w kleju siedzi zaledwie połowa długości włosia, wtedy już jest go naprawdę trudno aplikować. Bo albo kleju będzie bardzo mało na pędzelku, albo trzeba pobełtać butelką, żeby pędzelek solidnie nasączyć. To jednak jest umiarkowanie bezpieczne, bo klejem pokrywa się także obsadka, i jeśli tego nie zauważymy i nie zgarniemy nadmiaru na brzegu gwintu butelki, to może spłynąć nam dość pokaźna kropla na klejoną powierzchnię. Podsumowując – kolejny w ofercie AMMO (obok ojlbraszerów) nienajgorszy produkt w najgorszym opakowaniu..

 

KFS