54mm ‘Platerówka’

Malowanie

Zwinnym krokiem pająka przebiegnę po tym etapie, nie czując się zbyt pewnie w temacie po dziś dzień. A z perspektywy czasu widzę że wypadałoby pomalować to jednak odrobinę inaczej. Enyłej, pro forma i dla kompletnej relacji wspominam i o tym . Dość zatem powiedzieć, że figurkę zagruntowałem białą matową Tamiyą, a następnie pokolorowałem akrylami Vallejo. Prace rozpocząłem od wypacykowania twarzy oraz pozostałych ‘elementów cielistych’

Następnie pokolorowałem spódnicę, płaszcz i wszelkie drobiazgi. Czapkę i buty, choć pomalowane kolorem bazowym na początku prac, zostawiłem sobie na finał, gdyż podczas manipulowania figurką farba z tych elementów ścierała się pod palcami.

 

Podstawka

 

Figurkę postanowiłem umieścić na drewnianym cokoliku o podstawie 5×5 centymetrów. Gotowy produkt niejasnego pochodzenia był dość nonszalancko polakierowany, zatem w pierwszej kolejności całość musiałem przeszlifować papierem ściernym. Po uzyskaniu satynowej faktury mogłem zacząć knuć, jak zwiększyć poziom kiczu poprawiającego walory wizualne całości. Sięgnąłem po sprawdzony koncept, jakim jest zamocowanie na klocku jakiejś błyskotki. Dość oczywistym wyborem była Kurica. Po konsultacji z kumplem, który przebrany w gimnastiorkę lubi pozować do zdjęć w plenerze, skonstatowałem, iż ‘oryginalna kopia’ orzełka będzie zbyt duża, by zmieścić się podstawce. Rozwiązaniem najprostszym stało się więc wyrzeźbienie kuraka. W tym celu ponownie sięgnąłem po mieszankę Magic Sculpa i Duro. Płaskorzeźba powstała na kawałku folii przyciętej na wymiar cokołu.

Gotowego orzełka pomalowałem metalizerem Gunze (Dark iron) i przymocowałem do drewnianej podstawki. Pojawił się wtedy dylemat, jakiego kleju użyć. Ostatecznie wybór padł na Microscalowski ‘Metal Foil Adhesive’

Gotowy gadżecik zabezpieczyłem przed uszkodzeniami folią bąbelkową i zabrałem się za teren na wierzchołku postumentu. W zamierzeniu miał on przedstawiać fragment ulicy. Aby urozmaicić płaszczyznę, w drewnianym klocku wyfrezowałem zagłębienie imitujące niewielki lej po jakimś wybuchu.

Następnie z płytki polistyrenowej grubości 1 mm wyciąłem imitacje kostki brukowej, a z profili polistyrenowych wystrugałem coś na kształt szyny tramwajowej. By uzyskać efekt wytartej do gołego metalu główki sięgnąłem po pasek folii aluminiowej, którą przykleiłem do plastiku klejem ‘Metal Foil Adhesive’.

Przygotowany wcześniej plastikowy bruk oraz pozostałe elementy umocowałem na podstawce za pomocą pasty akrylowej Vallejo (White pumice). W charakterze większych kawałków gruzu pojawiły się też duże kryształki soli i kosteczki wycięte z kawałka spienionego PCV.

Na gotowe podłoże naniosłem aerografem różne odcienie szarości i brązów, a następnie zróżnicowałem kolorystykę mniej lub bardziej regularnymi plamami Tensocromów.

Podłoże było właściwie gotowe, nadal jednak odczuwałem brak jakieś wyraźnego akcentu. Koledzy współmodelarze podrzucili temat, by pod nogi figurce rzucić hitlerowską flagę. Koncept uznałem za doskonały i niezwłocznie przystąpiłem do realizacji: kawałek grubej folii aluminiowej okleiłem obustronnie pojedynczą warstwą chusteczki higienicznej. Złamany drzewiec powstał z fragmentu patyczka do szaszłyków.

 

Gotową flagę wymodelowałem i dopasowałem do podłoża, a następnie pomalowałem. Na wstępie zagruntowałem całość białą Tamiyą, a potem wymalowałem godło farbami Vallejo.

Dzięki kawałkowi drutu wklejonemu w nogę figurki solidnie umocowałem postać na podstawce. Wzmocnienie takie było niezbędne, ponieważ styk z podłożem był mniejszy niż powierzchnia buta; klejenie nawet dającą niezwykle solidną spoinę żywicą epoksydowa dość szybko skończyłoby się odpadnięciem figurki od podstawy. Kompozycję uzupełniłem paroma drobiazgami: przestrzelonym niemieckim hełmem (nauczony doświadczeniem z karabinem sięgnąłem po kuriozalnych rozmiarów jak na 1/35 produkt starej Tamiyi), wymiętym propagandowym plakatem (z zestawu map i afiszy dostępnego na Allegro) i kawałkiem metalowej siatki. Ostatnim szlifem było dodanie błota i kurzu, w roli których pojawiły się pigmenty i tamiyowskie ‘szminki’, nakładane na mokro zrujnowanym pędzelkiem. Naniosłem je nie tylko na podłoże, ale też na buty oraz dolne partie płaszcza figurki. Zabezpieczenie pigmentów fiksatywą nie było niezbędne, ponieważ do ich utrwalenia wystarczyły rozcieńczone akryle, jakimi są tamiyowskie Weathering Sticks potraktowane wodą.

KFS