1/32 Hawker Tempest Mk.V

Special Hobby – SH32049

 

Był czas, że trzaskałem dużo czechosłowackich szortranów. Ale potem jakoś tak nie było okazji, wiec chyba z pięć ostatnich lat nie miałem z nimi styczności. Współmodelarze mówili, że nowe szorty to już nie to samo co drzewiej. Ale współmodelarze różne rzeczy mówią, niejednokrotnie niemądre. Było nie było, uznałem, że sprawę trzeba zweryfikować. I tak oto w moje ręce trafiła miniatura Tempesta ze Special Hobby. No może miniatura to akurat umiarkowanie adekwatne słowo, bo model to w skali 1/32, sam samolot też nie był z tych najbardziej filigranowych, wiec pudło z zestawem jest gargantuiczne.

A wewnątrz pudła osiem ramek z szarego polistyrenu i jedna z elementami przeźroczystymi.

I owe elementy przeźroczyste są naprawdę bardzo ładne – szybki są dość cienkie i pozbawione zniekształceń, choć sam szczyt limuzyny trzeba będzie przepolerować, bo w pudełku się trochę poocierał. Jednak pięknym i godnym uznania pomysłem jest pakowanie szkiełek w dodatkowe kartonowe pudełko ( #brawokittyhawk )

Tylko że szkiełka SH już dawno miało całkiem ładne. Może nie zawsze dobrze pasowały do reszty modelu, ale wyglądały godnie. A jak wygląda plastik nieprzeźroczysty? Ano tutaj zaskoczenie dla mnie. Wygląda jak nie szortran, jaki znam (nawet jeśli mowa o takich lepsiejszych szortranach). Zacznijmy od powierzchni płata i kadłuba. Może nie są wypolerowane jak głowa Lenina, ale powierzchnie są ładne. Za sprawą subtelnych linii podziału. I nitów, które może są odrobinę mniej subtelne, ale wciąż nie mają w sobie chińskiego sznytu wczesnych Trumpeterów.

Nie gorsze są też powierzchnie wewnętrzne. Dajmy na to, bogate detale są na obydwu stronach osłon podwozia. Uwagę zwraca również obecność szczegółów we wnętrzu komory kółka ogonowego.

Zupełnie udane są też imitacje powierzchni krytych szmatą.

A drobnica? No drobnica wygląda jeszcze lepiej. Elementy wyposażenia kabiny i inne podzespoły w gruncie rzeczy nie ustępują jakością produktom wielkoseryjnym. A niejedne być może przeganiają, że zarzucę taką refleksją, budując jednocześnie model Hasegawy w tej skali…

Uwagę zwracają siatki w charakterystycznej i mocno eksponowanej chłodnicy.

Koła są nie najgorsze i co warte podkreślenia, zrobione z delikatnym ugięciem opon.

Fotel pilota też ładnie zdetalowany. Choć pasów brak, a w tym zestawie NIE MA żadnych dodatków multimedialnych typu blachy czy żywice. Czyli zdradziecki cios w plecy współmodelarzy, bo w szortranach zawsze były…

Dość sprytnie skonstruowane są wydechy – sklejane z dwóch połówek. Mają dzięki temu właściwe otwory, a łączenie obydwu połówek będzie imitowało spaw widoczny na oryginalnej konstrukcji.

No dobra, w modelu nie ma blach, ale są za to kalkomanie. I to aż trzy arkusze – jeden z rondlami, jeden z napisami eksploatacyjnymi i trzeci, kolorowy, z literkami, godłami i zegarami na tablicę przyrządów.

Co ciekawe, wydrukowane zostały przez Eduarda – i Czesi braciom Czechom przygotowali je na najwyższym poziomie. Nie ma żadnego wrażego sabotażu!

Jak można zauważyć, kalkomanie zawierają oznaczenia dla czterech różnych maszyn. Tak się składa, że wszystkie mają identyczny schemat malowania (nie licząc egzemplarza z pasami inwazyjnymi, który ma identyczny schemat malowania plus pasy inwazyjne…)

Instrukcja wydrukowana jest w kolorze nie tylko na kartach przedstawiających schematy malowania i rozmieszczenia kalkomanii. Tutaj duży plus, bo w schemacie montażu poszczególne elementy pokolorowane są farbą drukarską w barwie zbliżonej do tego, jaką pomalowane mają być elementy w budowanym modelu. To fajne ułatwienie i przypomnienie, by w ferworze walki z plastikiem nie pominąć malowania jakichś pierdół, gdy dana farba będzie już wlana do zbiorniczka aerografu.

Podsumowując – byłoby dalece nieroztropnym twierdzenie na podstawie jednego przykładu, że szortrany A.D. 2017 nie są już tak odstręczające jak dawniej, ale ten model pokazuje dobitnie, że mogą być na naprawdę wysokim poziomie technologicznym. Szkoda tylko tej oszczędności na blachach.. Choćby pasy by dali. A nie, że od CMK kupować waloryzacje trzeba…