1/72 Percival Proctor Mk.I

in Czechoslovak service

Dora Wings – DW72003

 

Dora Wings to producent z Ukrainy, którego modele zagościły na półkach sklepowych w drugiej połowie ubiegłego roku. Od tego czasu zdązył już wydać kilka miniatur w skali 1/48 oraz jedną siedemdwójkę. Samoloty oczywiście, na co wskazywać może choćby nazwa owego producenta. Ta jedna siedemdwójka to Percival Proctor Mk.I, czyli brytyjski dwumiejscowy samolot łącznikowy. Zapowiedziane są także jego mutacje, czyli Persival Vega Gull, zarówno w wersji militarnej jak i cywilnej. Stąd też w wypraskach znaleźć można wybór detali dla kilku różnych odmian modelu. W sumie zupełnie tak samo jak u wielu innych producentów. Choć może bardziej jak u Eduarda, bo tu nikt nie wycinał z ramek zbędnych elementów, jak ma to w zwyczaju choćby Special Hobby. Przy czym właśnie do produktów tego ostatniego jest moim zdaniem podobny omawiany to samolot z Dora Wings. Tyle tytułem przydługiego wstępu – pora przejść do rzeczy, czyli modelu. Jego elementy kryją się w czterech wypraskach – trzech szarych: ze skrzydłami, kadłubem i całą drobnicą oraz jednej przeźroczystej z elementami oszklenia kabiny (i jeśli się nie mylę to nią właśnie mają się różnić miniatury Proctora i Vegi Gull)

Zestaw jest ‘multimedialny’ – taki profipack, ponieważ w komplecie otrzymujemy również blaszkę (wraz z kliszą z zegarami do tablicy przyrządów) oraz maski do oszklenia. Te ostatnie cięte zdaje się w folii Oramask. Bo na pewno w folii

W komplecie jest również kalkomania, rzecz jasna

..wydrukowana na całkiem niezłym poziomie – choć da się dostrzec jakieś problemy z niebieską farbą na rondlach. Za to napisy eksploatacyjne są już całkiem w porządku.

..i choć arkusz jest całkiem niemały, to zawarte w nim nalepki pozwalają na pomalowanie modelu jedynie w dwóch wariantach – angielskim i czechosłowackim.

Skoro już przy instrukcji jesteśmy, to ta malowania wygląda jak powyżej, a ta dotycząca montażu jest zupełnie przejrzysta i czytelna

No dobra. To teraz plastik z bliska. Jak wspominałem we wstępie, całość przypomina mi modele Special Hobby. Te nowsze, rzecz jasna. Wygląda jak miks projektu cyfrowego i ręcznej roboty. Jedne fragmenty są bardziej udane, inne mniej. Albo takie i takie po trochu. Bo na przykłąd oszklenie – nie za grube, bez zniekształceń..

..ale tak, wiatrochron wymaga wypolerowania

Kadłub wygląda ładnie. Są detale, choć może nie tak ostre jak by się chciało. Ale linie podziału są cienkie, delikatne i równe

Z kolei płat wygląda zupełnie jak ręczna robota. I o ile zupełnie nie przeszkadza mi brak polerki na powierzchniach, gdzie skrobane były ugięcia szmaty na poszyciu (przyjąć nożna, że robi to za wstęp do faktury), to jednak zanikajace linie czy niezbyt staranne dwie linie nitów wyglądają tak sobie.Choć same ugięcia materiału podobają mi się – są wyraźne, ale jednak nie ordynarne

Ostatnia ramka to wszelaka drobnica. Jak było to już powiedziane – uniwersalna dla kilku edycji, wiec niektóre elementy występują w kilku odmianach. W kilku odmianach występuje też jakość i subtelności detali. Obok jednak trochę ordynarnych drążków sterowych czy topornych foteli są rzeczy zupełnie filigranowe i ostre. Ponownie całikiem pozytywne wrażenie sprawiają powierzchnie kryte szmatą – stery i lotki

KFS