1/72 Fiat CR-32bis ‘Chirri’

Export

AZ model –  AZ7612

Do Fiata CR-32 mam drobny sentyment, bo w pacholęcych latach (jak pewnie większość współmodelarzy z mojego pokolenia) lepiłem jego miniaturę marki SMER. Pomijając fakt, że generalnie jest to nieobrzydliwy samolot, to model ten wyróżniała wielkość – wszędzie królowała skala 1/72, a tu nagle coś, co mając około 1/48, było konkretnym kawałem plastiku. No ale dość wspominek o occie na półkach. Mamy bowiem nową miniaturę tego samolotu w skali 1/72. Ponownie z Czech, bo AZ model. Na rynek trafiły niedawno dwie edycje – ale o ile dobrze się orientuję, to różniące się jedynie malowaniami, a co za tym idzie, dołączonymi do zestawu kalkomaniami. Jedna opisana jako eksportowa, druga – w węgierskiej służbie. Przyjrzyjmy się zatem tej pierwszej

A zestaw ten to oczywiście instrukcja montażu – całkiem czytelna i przejrzysta. I krótka

Z kolei instrukcję malowania znajdziemy w formie niewielkich gabarytowo obrazków na rewersie pudełka

Swoją droga – producent wskazuje osobliwa paletę (tym bardziej, że nawet humbrolkowcy, którzy jeszcze nie wymarli, coraz częściej narzekają, że to już nie te same farby co przed wojną, i że czas poszukać czegoś nowego)

Skoro malowania, to kalkomania. Arkusik nawet niemały, i nawet nie najgorzej się prezentuje

No i wreszcie elementy plastikowe. Wszystkie kryją się w dwóch wypraskach z szarego plastiku

Wiatrochron natomiast dostajemy w formie kliszy z nadrukowanym konturem

Nie przepadam za takim rozwiązaniem, bo wymaga przy montażu bardzo ostrożnego obchodzenia się z klejem cyjanoakrylowym. Z drugiej jednak strony wygląda lepiej niż plastik. A plastiku nie spodziewałbym się na poziomie Hasegawy. Bo to jednak nie Hase, tylko przyzwoity, ale jednak szortran. Z wzorem struganym ręcznie, co szczególnie rzuca się w oczy w przypadku pojawiającego się tu i ówdzie nitowania. Nie zachwycają imitacje ugięć szmacianego poszycia, bo mamy nie tyle ugięcia, co imitacje żeber i znajdujących się na nich przeszyć

Jeżeli chodzi o inne powierzchnie i detale, to również w wielu miejscach widać ręczną robotę, i to nie tak staranną jak można by tego oczekiwać. Z drugiej jednak strony większość tych ułomności wydaje się być łatwa do wyprowadzenia. Szkoda jednak, że owego wyprowadzania wymagają. Choć i bez tego – jak to w szortranie – każdy element wymaga obróbki. Detale są nawet dość ładne, choć nie wszystkie. Czasem zupełnie fajne, czasem jak rzeźbione w mydle. Mamy zatem do czynienia z modelem dla nieco bardziej zaawansowanych współmodelarzy. Przy czym jednocześnie z naprawdę niemałym potencjałem do bycia efektowna miniaturą

Ostatnia wreszcie kwestia – i tu mam podobnie ambiwalentne odczucia – śmigło. No niby konstrukcja umożliwia zamocowanie je jako element ruchomy – ale mam wrażenie, że oś z tyłu, stanowiąca bolec montażowy, jest zbyt krótka, by można ja było wygodnie spulchnić rozgrzanym gwoździem..

KFS