1/48 ROCAF Curtis BF2C-1 Hawk III

Model 68

Freedom Model Kits – 18009

Freedom Model kojarzyć można było dotychczas z miniaturami współczesnych samolotów. Niewątpliwie modelem współczesnej maszyny debiutował, a potem był w tym konsekwentny. nawet kiedy na rynek wypuścił jajolot’. Było więc pewnym zaskoczeniem, że jakiś czas temu zaprezentował model samolotu z lat trzydziestych. Kluczem do tej zagadki może być tajwańskie malowanie z plusem za tajwańskie malowanie, które w Tajwanie ma bardzo dużego plusa. No jak by nie było, fajnie, ze pojawił się ten model, bo samolot nieobrzydliwy. A jaki jest model? To po kolei. Po otwarciu pudełka znajdziemy wydrukowany na kredowym papierze boxart.

A potem już sam model oraz instrukcję montażu

Jak widać, pudełko nie jest przesadnie wypchane. Wypraski są dwie, ale za to całkiem niemałych rozmiarów

Oczywiście jest też maleńka ramka z przeźroczystego polistyrenu, a elementami oszklenia i światełkami…

…i trzeba uczciwie przyznać, że jest ona najsłabszym detalem modelu. Szkło jest dość grube i nie zupełnie gładkie. Na szczęście wiatrochron nie przesłania zbytnio wnętrza – klaustrofobicznego zresztą, wiec może nie będzie się aż tak bardzo rzucało w oczy. Niemniej jednak niesmak pozostaje

Skoro przy niesmacznych rzeczach jesteśmy, to jeszcze dwie sprawy. Po pierwsze blaszka. Bo w zestawie mamy całkiem niemały arkusz fototrawiony…

…przy czym objętość mu robią głownie imitacje instalacji i imitacje naciągów. Te pierwsze są płaskie, i wyglądać będą nienaturalnie – wiec równie dobrze mogłoby ich nie być. A tak posłużą za szablon dla przycięcia drucików na odpowiednią długość. Co do naciągów zaś – jeśli się dobrze orientuje, to akurat fakt, iż są płaskie, jest jak najbardziej faktem w skali. Tylko że niestety szerokość tych linek już w skali nie jest – są po prostu za szerokie moim zdaniem. Choć może w gotowej miniaturze nie będzie się to rzucało bardzo w oczy. Większym skandalem jest brak imitacji pasów fotela pilota. Tak, jest blacha, ale pasów w niej nie znajdziecie

Również kalkomanie nie są najmocniejsza strona tego zestawu. A mamy tu dwa całkiem spore arkusze

..i niestety na pierwszym z nich kolory są delikatnie poprzesuwane względem siebie. Najbardziej boleśnie oberwały detale do malowania tajskiego – bo o ile jeszcze godło na burcie to można wyretuszować, to czerwone kropki w rondlach nie są wyśrodkowane i to widać.

Na szczęście nalepki do malowań samolotów Republiki Chińskiej są już bez wad. Z mojej perspektywy to nawet lepiej, bo wbrew pozorom jednolite zielone samoloty mają większy potencjał. Ale każdemu wedle preferencji, bo warianty kolorowania są trzy do wyboru

Wróćmy zatem do plastiku. Szkoda, że zielony, bo to nie nadaje mu fajności. Ale to w zasadzie jedyna wada. Detale, linie podziału, imitacja ugięć szmaty – to wszystko w modelu jest naprawdę zupełnie ładnie zrobione. Można zwrócić uwagę na pewne uproszczenia we wnętrzu szoferki (w tym – przypomnę – brak pasów biodrowych do fotela w blaszce załączonej do modelu) – ale ona jest maleńka i nie powinno się to zbytnio rzucać w oczy. Pewnie nie ułatwi tez malowania nazbyt subtelna granica między felgami a oponami. Z kolei owej subtelności brakuje imitacjom popychaczy. Ale ogólnie miniatura sprawia naprawdę bardzo sympatyczne wrażenie

Co jednak najważniejsze – w zestawie mamy również winylowe tulejki

..co jak łatwo zgadnąć oznacza, że śmigiełko się kręcić będzie! #brawofreedommodeolkits!
W komplecie mamy jeszcze jeden miły drobiazg – a mianowicie żywiczną figurkę chińskiego liotczika

Może za gęsto ma naćkane fałd na kombinezonie, ale ogólnie jest to dość udany ludzik i nie najgorszy odlew żywiczny

Jego malowanie przedstawione zostało na osobnej wkładce. Na podstawie niezbyt imponująco pokolorowanej figurki

I jeszcze na koniec – instrukcja montażu. W poprzednich modelach wskazywałem, że miejscami jest niezbyt przejrzysta. Tym razem jednak jest znacznie lepiej

KFS