1/48 P-63E Kingcobra

Dora Wings – DW48004

Omawiałem już miniaturę od której Dora Wings zaczynało oraz ich najnowszy model. Teraz jeszcze pro forma to, co było po drodze. Tym bardziej, że ten ukraiński producent zaprezentował właśnie Kingcobrę w skali 1/72. Jak zatem wyglądał ten model w 1/48? W pudełku dość bogato:

Torebki strunowe kryły zatem aż osiem ramek z szarego plastiku oraz jedną przeźroczystą

Podobnie jak wszystkie inne, model jest ‘multimedialny’. W komplecie znajdziemy zatem także niewielka blaszkę z paroma przydatnymi drobiazgami (już sama obecność w niej pasów fotela pilota załatwia wiele)

..oraz maski do zabezpieczenia oszklenia. Osobiście nie przepadam za takimi ciętymi w folii Oramask, ale lepsze takie niż żadne. Nawet jeśli miałyby posłużyć jedynie jako szablon do wycięcia własnych w tamiyowskim papierze maskującym

 

Dalej jest już standardowo – arkusz kalkomanii

Wydrukowany zupełnie przyzwoicie. Przy czym doc obszerna i jednak wyraźnie widoczna podkładka bezbarwnego filmu budzi moja grozę w kontekście malowań NMF

..bo wszystkie trzy zaproponowane schematy oznaczeń opierają się na pozbawionej farby aluminiowej maszynie

Skoro przy schematach jesteśmy, to ten opisujący montaż jest nawet dość czytelny. Ale nie idealny. Pomijam fakt, że niektóre rysunki wyglądają jak by farba na liniach się rozlała, ale producent nie podkreśla na ten przykład, że w nos modelu trzeba wepchnąć balast. A stawiam juany przeciwko orzechom, że wepchnąć trzeba go całkiem sporo, żeby model nie leciał na tyłek

A jak prezentuje się sam model? Zacznijmy od szkiełka, bo to wygląda naprawdę fajnie. A nawet największym zdarza się je zwalić. Tu jednak jest zupełnie OK – całkiem delikatne (choć może nie najcieńsze jakie widziałem) i bez rzucających się w oczy zniekształceń, soczewkowania itd. Należy mieć tylko nadzieję, że drzwi pasują..

Z elementami z szarego polistyrenu jest już różnie. Powierzchnie są nawet nieźle opracowane, ale na przykłąd na kadłubie linie podziału nie wszędzie są idealnie równe. To znaczy są proste, ale niektóre z nich minimalnie zmieniają szerokość. To powinno się wyrównać podczas pogłębiania owych linii, bo moim zdaniem pogłębić je trzeba, i to koniecznie. Raz, że miejscami są tak płytkie, ze niemal zanikają – szczególnie na kadłubie właśnie; a druga sprawa, to polerując powierzchnie pod metalizery też rysunki owych linii w formie zaproponowanej przez producenta mogą mocno stracić na wyrazistości. Na szczęscie nie są to szerokie erfiksowe rowy. Choć cienkie linie jak w hasegawie również

Podobnie detale – jedne wyglądają lepiej, inne gorzej. Podłoga kabiny wygląda tak.. siedemdwójkowo. Pozostałe elementy na szczęscie już nie. Nieco toporne są tez imitacje osłon podwozia głównego. Koła tez nie specjalnie oczarowują – tu na szczęscie jednak są żywiczne zamienniki – choćby z ResKit. A z zamienników przydałoby się też śmigło, w tym szczególnie jego kołpak. Oraz wydechy, bo one są najsłabszym punktem tego modelu. Niezbyt filigranowe są tez wnęki podwozia, ale to jednak mało eksponowany fragment.

Tablice przyrządów mamy nie w blaszce, a w formie całkiem ładnego elementu plastikowego, na który należy nanieść kalkomanię

Robiłbym – pod warunkiem znalezienia wspomnianych zamienników – dla śmigła, wydechów, waloryzacji wnęk. Bo koła to już mam

 

KFS