1/48 A5M2b “Claude” (early version)

Wingsy Kits – D5-03

Wingsy kits z Ukrainy zadebiutowało w 2016 roku. I od tego czasu niespiesznie buduje swoją ofertę, wypuszczając średnio jeden model rocznie. Mało tego, wciąż są to wariacje na temat tego samego samolotu. Kolejne edycje sprowadzają się zatem do podmiany wybranych ramek z elementami oraz nowymi kalkomaniami. Absolutnie jednak nie narzekam – bo to naprawdę piękny model. Jego pierwsze wydanie opisywałem już zaraz po premierze. Zobaczmy jak wygląda wypust najnowszy. Przede wszystkim model jest solidnie zabezpieczony przed uszkodzeniami. Pod obwolutą z boxartem i innymi informacjami kryje się sztywne fasonowe pudełko, a w nim dopiero worki strunowe z elementami modelu

Dołączona do zestawu instrukcja montażu jest przejrzysta i czytelna

Jak widać na powyższym diagramie elementy modelu kryją się w siedmiu ramkach, w tym jedna to oszklenie. I to właśnie ta ostatnia, oraz wypraska z połówkami kadłuba są nowe i charakterystyczne dla tej konkretnej wersji Claude

Z bliska wszystko wygląda imponująco. Zresztą już przy premierze szczerze się zachwycałem tym modelem. Co warto tez podkreślić, etap budowy nie niszczy pozytywnego pierwszego wrażenia – wręcz przeciwnie. Ale co mnie w tej miniaturze tak jara? W sumie wszystko – delikatne linie podziału, pełne nitowanie, równie delikatne jak w najnowszych miniaturach Eduarda, doskonałe detale. Co warto podkreślić, o ile w pierwszej edycji na niektórych elementach widoczne były artefakty drążenia formy, oraz w paru miejscach drobne przesunięcia na elementach, to teraz widać, że forma zajął się ślusarz z dobrym wzrokiem i zapałem do pracy

Brak upierdliwych śladów po wypychaczach, brak tez jamek skurczowych. No dobra, na jednym elemencie można znaleźć delikatne zapadnięcia plastiku

..przy czym na dobrą sprawę nie trzeba tego szpachlować, bo wadliwa powierzchnia w gotowej miniaturze jest zupełnie niewidoczna

Żeby nie było tak zupełnie cukierkowo, jest też drobna wada. Imitacje popychaczy są tak cienkie, że zdarzają się niedolewki. Przy czym w sumie strata nie jest to wielka, bo jednak łatwiej zamienić je na kawałki pręcika polistyrenowego, niż szlifować z najdrobniejszych, ale jednak obecnych śladów po łączeniu połówek formy. A te znajda się i na prawidłowo odlanych

Bardzo ładnie prezentuje się za to oszklenie – cienkie, przejrzyste, bez poważniejszych zniekształceń

Skoro już mignęła kalkomania, to rzut oka i na nią. Arkusz jest całkiem spory, za sprawa licznych napisów eksploatacyjnych oraz jednak nie małych kółek Hinomaru

Wydrukowana świetnie. No może czerwone kółka nie mają hiper ostrych krawędzi, ale je i tak lepiej namalować od szablonu.

Jak widach w kalkomanii jest tablica przyrządów. Można ja nalepić na plastikowy element. ale można też użyć zadrukowanej kliszy..

..oraz blaszki. Bo owszem, w zestawie znajdziemy całkiem niemały arkusz trawionek, z rożnymi detalami – wspomnianą tablicą przyrządów, pasami i inną drobnicą

A, no i byłbym zapomniał – bo mówiłem o kalkomaniach, ale nie wspomniałem o ich rozlokowaniu (bo o układaniu mogę powiedzieć tyle, że pod tym względem są doskonałe. A przynajmniej były takie w modelu, który budowałem). A ściślej rzecz ujmując o schematach malowania. Producent proponuje cztery warianty, przy czym trzy z nich to NMF z różnymi oznaczeniami. No i znany z boxartu samolot zielony

KFS