1/35 Ural 4320

Russian Army Truck

Zvezda – 3654

Ostatni raz model Zvezdy miałem w rękach jakoś w czasie, gdy lądolód z naszych terenów cofał się na północ. Jeśli dobrze pamiętam, był to Maultier 4500 – miniatura zupełnie na owe czasy nowoczesna. Drugie co zapamiętałem, to że wszystkie wypraski były wrzucone luzem do dość lichego pudełka. Taki wintydżowy sznyt, nie obcy także w naszych czasach. Kiedy jednak na rynku pojawił się URAL 4320 to stwierdziłem, że warto sobie o Gwiazdce przypomnieć. Bo Urala lubię, a poza tym wypadałoby wreszcie odświeżyć zestaw, od którego zaczęły się żywice KFS-miniatures, i dopasować go także do modelu Zvezdy (bo do Trumpetera już dopasowałem). No więc jak widać w ostatnich latach pudełka z modelami tego producenta zmieniły wygląd – spierałbym się czy dizajn jest dobry, ale obrazek na pudełku owszem. Na rewersie z kolei umieszczone są informacje o miniaturze oraz zdjęcia gotowego modelu, przy czym wykończonego tak, że wygląda jak dajkast ‘zdiełano w sojuzie’

Nieważne – jak się komuś nie podoba, obwolutę może wyciepać na hasiok. Bo to tylko obwoluta – sam model spakowany jest bowiem w kryjące się pod nią solidne fasonowe pudełko

To, co się od lat nie zmieniło, to instrukcja. Jest czytelna i przejrzysta – ciemniejszymi odcieniami podkreślone są sekcje i detale akurat istotne dla danego etapu budowy. Całość jest czarnobiała..

..co w przypadku opisu budowy się sprawdza, ale przy schematach malowania i rozmieszczenia kalkomanii wygląda już bardzo smutno

Osobliwy jest też dobór producentów farb. Tu Zvezda promuje – co oczywiste – farbki własnej produkcji (zdaje się, że raczej niedostępne na naszym rynku), a jako alternatywę podaje numery z palety…Humbrola.

No dobrze, skoro już zatrzymałem się na malowaniach, to konsekwentnie – kalkomania. W zestawie dostajemy nieduży arkusik, bo i dający wybór dla zaledwie dwóch maszyn

Wydrukowany bez szału, ale jednak całkiem przyzwoicie

W komplecie są jeszcze jedne nalepki. I to już istotnie nalepki, a nie kalkomanie

W niewielkim arkusiku o lustrzanej powierzchni wycięte na ploterze są imitacje powierzchni bocznych lusterek. I jeśli istotnie pasują, to powinny zdać egzamin zupełnie dobrze, bo naprawdę są lustrzane

Kończąc temat ‘multimediów’ wspomnieć też należy o dołączonym do zestawu kawałku srebrnego sznurka imitującego linę wyciągarki

Chociaż nie, nie kończąc, bo nieplastikowe są też opony kół. No niestety jest to lita guma, z całym dobrodziejstwem inwentarza…

…bo opony w jednym kawałku, z ładnie oddanym bieżnikiem. Ale z gumy niełatwo usunąć pozostałości po wlewach czy minimalne nawet nadlewki. Litą (a nie pustą w środku, jak w oryginale) gumę dodatkowo ciężko ugiąć. Na powierzchni są detale, oznaczenia, ale trochę zniekształcone widocznymi stykami mas gumy, która wlewała się chyba zbyt wolno do formy, albo pod zbyt małym ciśnieniem. Pomijam powszechnie znane ryzyko roztopienia się plastiku pod wpływem kontaktu z gumą. Krótko mówiąc – tutaj Zvezda kłania się nisko w kierunku producentów żywicznych aftermarketów

Przy czym zastrzeżenia mam jedynie do opon. Koła, czy raczej felgi, są już zupełnie udane

No ale skoro już dotarliśmy do plastiku, to może najpierw szybki przegląd ramek. Jest ich siedem, w tym dwie zdublowane oraz jedna z elementami przeźroczystymi

Elementy przeźroczyste na naprawdę wysokim poziomie – szkiełka są cienkie i przejrzyste. A reszta modelu? Ma momenty mocne i kilka słabszych. Bo na przykład bardzo ładne są detale silnika (a jak zobaczyć można na pierwszej karcie instrukcji montażu, producent przewiduje możliwość otwarcia maski) czy zawieszenia i całego podwozia. Choć nie wątpię, że dla wielu haniebną zdradą będzie brak możliwości skrętu przednich kół. Bo się nie skręcają i co nam pan zrobi?

Szoferka ma porządnie zrobione drzwi, z detalami zarówno na zewnątrz, jak i w środku (bo drzwi to kolejny element, który można zamontować w pozycji otwartej lub zamkniętej)

Podłoga kabiny wygląda akceptowalnie

Nieco rozczarowuje deska rozdzielcza. No taka uproszczona. A zegarów nie dostajemy nawet w formie kalkomanii (bo blaszki żadnej w zestawie przecież nie ma)

Pozostaje nadzieja, że na ratunek przyjdzie Yahu Models (właśnie ich namawiam na kokpicik do Urala – trzymajcie kciuki!). Rozglądając się dalej po szoferce – tylna ściana, z zewnątrz okraszona ładnymi detalami i przetłoczeniami, od wewnątrz naznaczona jest jedynie śladami po wypychaczach

Ze zdumieniem patrzę też na to, jak zrobione są imitacje zapinek maski oraz logo producenta..

Całkiem mądrze opracowana jest cześć ładunkowa. Podłoga paki ma imitacje przetłoczeń, a wypychacze roztropnie umieszczono od spodu

Sprytnie rozmieszczone w niewidocznych miejscach są owe wypychacze na burtach. A tu to już naprawdę istotne, bo ściany są bogato zdetalowane

Pochwalić też trzeba to, jak zaprojektowana jest plandeka. Ściślej rzecz ujmując chodzi o fałdy materiału. Nie są bowiem – jak to często bywa – idealne i symetryczne, a na każdym segmencie delikatne zwisy i zmarszczki mają inny kształt i intensywność

..choć nieumiejętnie pomalowane będą wyglądać jak na tym modelu z rewersu opakowania. Niemniej jednak – plandeka ma potencjał. Jak i cały model.

KFS