1/35 Model T 1917 Touring

WWI Australian Army Staff Car

ICM – 35667

 

ICM w swojej rodzinie miniatur Forda T podąża drogą podobną co pierwowzór – kolejne modyfikacje i coraz większą ilość miniatur. Zarówno w 1/24 jak i 1/35. To znaczy w trzypiątce mamy zaledwie trzeci wariant; większy wybór zaistniał w tej większej skali. Może dlatego, że ICM konsekwentnie w podziałce typowej dla pojazdów cywilnych puszcza cywilne wersje Forda, natomiast w trzypiątce dostajemy pojazdy zmilitaryzowane. Trochę szkoda, bo z chęcią zobaczyłbym te cywilne odmiany także w 1/35, a jeszcze bardziej chętnie wraz z figurkami, takimi jak te, które producent opracowuje dla skali 1/24. Wiosenna jaskółką w tej kwestii mógłby być omawiany tutaj zestaw przedstawiający w gruncie rzeczy cywilną odmianę pojazdu. No ale się nie łudzę.

A jako pojazdy sztabowe w dwudziestym wieku służyły najczęściej samochody od cywili różniące się w gruncie rzeczy malowaniem. Zatem dostajemy tutaj dwa identyczne, oliwkowe malowania, a różne jedynie – w nieznacznym stopniu zresztą – są oznaczenia

W związku z powyższym nie zaskoczy rozmiar arkusza z kalkomaniami

A plastik – tu też bez zaskoczeń – trochę nowego, trochę elementów podstawowych, znanych już z pierwszej edycji, jak i z ambulansu. A zatem wspólna dla wszystkich ramka z elementami układu jezdnego i silnika oraz różnoraką drobnicą

Oraz druga, nowa, z nową wersją nadwozia

A do tego z lekka zunifikowana ramka z elementami przeźroczystymi

Iceemowskie fordy niczym nie odbiegają pod względem jakości od innych miniatur tego producenta. Otrzymujemy zatem może miejscami uproszczony, ale całkiem sympatyczny model. Niektóre detale są zupełnie ładne, inne zdają się być nico nazbyt prymitywne – choćby chłodnica jest daleka od ideału. Ale na przykład zupełnie udana jest moim zdaniem imitacja tapicerki na siedziskach – niewielkie, bez mała niedostrzegalne, ale jednak obecne nieregularności w powierzchni nadają jej naturalnego wyglądu. Na tym tle trochę słabiej wygląda poskładana plandeka pojazdu

Nieco ambiwalentne odczucia mam w przypadku drzwi w burtach pojazdu – bo niby są zaznaczone, i to zarówno od zewnątrz jak i we wnętrzu – ale wydaje się to być nieco bardziej symboliczne, niż realistyczne.

Nie zmienia to jednak faktu, żer mamy do czynienia z całkiem miła i nieskomplikowaną miniaturą

KFS