KST Mecha Raging Heroes

Korzystając z czarnopiątkowych przecen szarpnąłem sie na kolejną laleczkę do wprawek malarskich. tym razem laleczkę ujeżdżającą kurczaka

Niezbyt wielkie pudełko kryje jeszcze bardziej niezbyt wielkie zawiniątko z żywicznymi odlewami. No ale 28mm nie powinno rodzic oczekiwań giganta

Części jednak trochę jest. Drób jest pokawałkowany tak, ze powinna być możliwość dość swobodnego ustawienia kończyn, wlewy wycinane nożem w gumie przypominają odlewy z metalu. i budzą wstręt. Dodatkowo wszystko jest solidnie namaszczone jakimś lubrykantem jak BBC do roboty od zakrystii. Zresztą w ulotce dołączonej do zestawu jest informacja o tym, ze odlewy trzeba dobrze umyć. Parokrotnie..

Detale są nawet fajne, choć nie jakieś ultrawybujałe (po wzorze projektowanym komputerowo można by oczekiwać większej finezji). Faktura miejscami przypomina walcowaną stal. Co akurat w przypadku takiego dziwactwa nawet pasuje. Wlewy paskudnie wchodzące w elementy, tak byle dolewało, a nie żeby było je dajmy na to łatwo usunąć.

No ale cóż po koszmarnych wlewach gdy odpowietrza się odkurzaczem. Z drugiej strony od momentu, gdy skonstatowałem, ze to wyrób francuski nie liczyłem na nic innego.

Kierowniczka kurczaka ma jeden kadłubek, jedną rękę prawą, ale za to trzy lewe do wyboru. i trzy opcjonalne główki

..tylko tu pojawia sie kolejne rozczarowanie. już pomijam wlewy ordynarnie wbite w brodę czy policzek. Koszmarna jest ta faktura

Nawiasem mówiąc, już wiem na czym polega przewaga figurek metalowych nad żywicznymi. W metalu jednak nie ma takich przesunięć, jakie zdarzają się w żywicach. Przy takich małych postaciach i detalach to zaczyna mieć znaczenie.