1/700 German Light Cruiser Konigsberg 1940

Deluxe Edition

FlyHawk Model – FH1125S

Okręty Flyhawka były już opisywane na tym portalu i za każdym razem wzbudzały podziw precyzją detali. 1/700 to mała skala. Szczegóły modelu w tej podziałce również muszą być małe i delikatne, tak by nie raziły przeskalowaniem, a jednocześnie były ostre i wyraziste. Takie połączenie subtelności z efektownością udaje się niewielu producentom. Właściwie tylko Flyhawkowi, który jest o dobre kilka, jak nie kilkanaście kroków przed konkurencją.
Ich ostatnią nowością jest niemiecki lekki krążownik Konigsberg, który tak jak inne okręty tego producenta, wydany został w dwóch wersjach. Podstawowej oraz Deluxe – czyli zawierającej blaszki, elementy mosiężne oraz dodatkowy bonus. I właśnie ten rozbudowany zestaw postaram się opisać.
Zerknijmy do pudełka.

Bez zaskoczenia – plastik, plastik… i blaszki.

Największym elementem są zawinięte w ochraniające gąbkę elementy kadłuba







Ramek mamy 20. To dużo jak na w sumie niewielki okręt. Część z nich zawiera elementy uniwersalne, z których tylko niektóre przydadzą się do budowy tej konkretnej miniatury.












Ramki występujące również w zestawie Bismarcka

Zbliżenia ukazują jak ostre i misterne szczegóły dostępne do tej pory dla żywic, udaje się zrobić z
w plastiku.










Szalupy zachwycają szczegółami

Nawet te najmniejsze


Imitacje żaluzji na reflektorach sygnalizacyjnych. Tego naprawdę bez lupy nie da się dostrzec.

Parawany wyglądają bardzo przyzwoicie i nie widzę sensu zmiany na żywiczne

A teraz metalowe detale. Elementy mosiężne posegregowane są w strunowe woreczki i przyklejone do kartonika.

No właśnie – przyklejone. Większość znanych mi producentów mocuje takie woreczki przezroczystą taśmą lub przypina zszywaczem.
Flyhawk postanowił je przykleić

pancernym, bardzo gumiastym klejem, przez co nie da się oderwać torebki bez jej rozerwania.

…co znowu powoduje wysyp zawartości w niekontrolowanych kierunkach. Przestrzegam przed tą metodą otwierania, bo ja jedną z luf znalazłem dopiero po trzech dniach. Rozsądne będzie rozcinanie torebek nożem i przekładanie do własnych.
Niby to nic takiego, ale pierwszy irytujący element tego zestawu.

Lufy do głównej i średniej artylerii, kolumny dźwigów i elementy omasztowania




Mamy również dołączany przez część firm modelarskich kawał metalu wklejany w podstawę kadłuba (jeśli ktoś robi wersję do linii wodnej), który ma zapobiegać wyginaniu się tego elementu w ‘banana’

No i blaszki




Wygląda, że Flyhawk nie poszedł na łatwiznę. Oczywiście to wyjdzie w czasie budowy, ale na pierwszy rzut oka wygląda, że producent pomyślał o wszystkim, a nawet więcej, bo co do niektórych elementów nie widzę sensu na zmienianie na fototrawione (mogę jeszcze zmienić zdanie). Jeśli już miałbym się czegoś czepić, to braku fototrawionych okienek głównej nadbudówki. Ja jednak preferuję blaszane.


Chciałem pochwalić za super czytelną i dokładną instrukcję do blaszek, ale właśnie szukałem gdzie każą przykleić wronę (powinna być na rufie) i nie znalazłem, więc może następnym razem 😉

Koenigsberg wszedł do służby w 1929 roku i w 1939 był już traktowany jako okręt szkolny. Stawiał miny na morzu Północnym, a jedyną poważniejszą operacją bojową był transport żołnierzy w czasie ataku na Norwegię. Tam też został uszkodzony i nie wrócił z innymi okrętami do Niemiec, a oczekiwał Bergen na naprawę. Nie doczekał. Zapisał się w historii jako pierwszy krążownik zatopiony przez lotnictwo w czasie II wojny Światowej i pewnie dla upamiętnienia tego wydarzenia producent dodał do zestawu Deluxe wypraski z miniaturami samolotów, które tego dokonały.

Należy w tym miejscu pochwalić Flyhawka lub chociaż dać mu mały plusik. Producenci niezwykle rzadko dodają inne niż niezbędne do budowy podstawowego modelu elementy.
Mamy więc możliwość wykonania sześciu bombowców Blackburn Skua w opcji ze złożonymi lub rozłożonymi skrzydłami.

Ich elementy wykonane są z przezroczystego plastiku, dziwi więc, że pokładowe Arado Konigsberga jest szare. Łącznie z kabiną… Na szczęście na blaszkach jest jej wersja fototrawiona, ale nie wszyscy będą umieli ją zamontować, dlatego brak przezroczystego oszklenia należy traktować jako minus.

Dodatkowym elementem na ramce z angielskimi bombowcami jest górna, oszklona część nadbudówki. Dodatkowym, bo występuje on również na standardowej szarej ramce. Po umiejscowieniu odnoszę wrażenie, że producent już po zaprojektowaniu ramki z samolotami zdecydował się go do niej dokleić. W każdym razie jest to dodatkowy powód by zakupić wersję Deluxe.

Kalkomania bez fajerwerków. Dwie wielkości bander, bez swastyk, które należy dokleić sobie samodzielnie i oznaczenia samolotów.
Całość ładnie wydrukowana przez Cartograf.


Na koniec schemat malowania

Jeśli w tym miejscu powinna się pojawić jakaś konkluzja, to tylko – Zdecydowanie Polecam!

 

Janusz Bogusz – ‘Rhayader’