70mm Paratrooper Girl

Valkiria Miniatures – VHP-06

 

Valkiria Miniatures to polska manufaktura, która od bez mała dwóch lat publikuje serię figurek inspirowanych ilustracjami Bartka Drejewicza. Ilustracje owe przestawiają laski poprzebierane w uniformy lub inne stroje historyczne. Generalnie jest zajawka na te obrazki – mnie specjalnie nie ruszają, ale ja jestem marudnym starcem, do tego z polski, wiec mnie mało co jara. Poza tym jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki. W każdym razie, jak by nie patrzeć, są to idealne tematy figurkowe. Zatem fajnie, że obraz stał się ciałem – ciałem w rozmiarze 70mm.

Solidne, zupełnie estetyczne pudełko zdobi zatem ilustracja, która stanowiła inspirację

Z kolei na rewersie znaleźć można render figurki – bo tak, wyrzeźbiona ona została na komputerze, a w ręce dostajemy żywiczny klon wydruku cyfrowego

..sprytne. W ten sposób można szybko wdrożyć produkt do sprzedaży, a przy okazji zaoszczędzić na chudożniku, który miałby pomalować laleczkę na boxarta. Inna sprawa, że nawet renomowane firmy potrafią żenić figurki w szarych kartonach bez żadnego obrazka, konkurując dizajnem opakowania z handlarzami z aliekspres. Ale nie tu; tu mamy pudełko estetyczne i dobrze chroniące zawartość. A zawartość dodatkowo zabezpieczona jest uczciwie folią bąbelkową

..z której po rozwinięciu wypadają elementy podstawki i pakowane w osobne strunówki detale. Oraz figurka. Ta ostatnia zabezpieczona dodatkowo kartonową trumienką

Zatem po kolei – sama postać składa się z odlanego w jednym kawałku z głową i nogami tułowia. Osobno są ramiona oraz beret. A w zasadzie dwa berety do wyboru

Do tego mamy podstawkę..

..oraz zasobnik zrzucany na spadochronie z różnym ekwipunkiem. Ściślej rzecz ujmując część zasobnika, bo fragmenty wystające poza podstawkę są odcięte

Zasobnik wypchany jak damska torebka, ale prócz tego można tam dodać jeszcze trochę drobnicy – pistolet maszynowy Sten Mk.V i magazynki do niego. Drugi Sten, tym razem zdaje się w wersji Mk.II, z odlaną osobno kolbą przeznaczony jest do wetknięcia w dłoń figurki

W kolejnym, ostatnim już woreczku strunowym zgromadzone są zminiaturyzowane kopie odznak spadochronowych – miły gadżet w sam raz do zamocowania na klocku podstawki. Jedna brytyjskie i dwie z plusem za polskie malowanie

To teraz z bliska. Przede wszystkim, odlewy są naprawdę świetnej jakości. Nie znalazłem żadnych niedolewek, bąbli. Nawet szwów od cięcia gumy trudno się dopatrzeć. Na najwyższym poziomie był także druk – artefaktów jego warstw nie widać. Pod względem technicznym całość jest perfekcyjna. Sam projekt cyfrowy też był udany. Zacznijmy od podstawki. Tobołki i szmaty w zasobniku są całkiem naturalnie porozkładane. Wszystko może wydawać się zbyt gładkie, krawędzie nie są ostre jak brzytwa, tylko wyglądają jak mocno wymiziane wełną stalową. Ale w malowaniu nie powinno to zupełnie przeszkadzać, o ile ktoś zamierza malować, a nie cisnąc łoszykiem i suchym pędzlem..

Elementy ładnie siadają na podstawce..

..i wygląda to fajnie, tyle że nie. No niestety, podstawka z tym zasobnikiem jest za duża. Strzelista figurka a u jej stóp rozlany w jednym kierunku śmietnik. Kompozycja przyjmuje szuflę piasku na zęby. I tak – zasobnik w skali takiej, że raczej do niczego innego się nie przyda, żal wyrzucać, a lepiej nie używać. Krew w piach normalnie. Zresztą podobny problem mam z inną figurką z Valkirii, a mianowicie z tarczowniczką, gdzie sama postać podoba mi się przeokrutnie, ale podstawka w zaproponowanej przez producenta formie mnie nie zachęca. A jednocześnie nie mam pomysłu jak ją zmodyfikować tak, żeby mnie satysfakcjonowało. Mam nadzieję, ze pomysł przyjdzie, zanim figurka wypadnie z produkcji, bo ładna.

Za to sama figurka, z tą jest inaczej. Przede wszystkim nie jest to idealna kanoniczne postać ludzka, a naprawdę udana adaptacja ilustracji Bartka Drejewicza. Rysownik ten ma swój styl, i styl ten został w rzeźbie sprawie uchwycony. Jednocześnie w żadnym razie nie jest to jakaś karykatura. Pewne elementy są jedynie subtelnie przerysowane. Tylko te chorobliwie chude ręce.. A sama poza, choć statyczna ma w sobie przyzwoitą porcję ekspresji

Jak wspominałem, w komplecie są do wyboru dwa berety – jeden z emblematem brytyjskim, i drugi nasz, Panlechicki..

..i co warto zaznaczyć z orłem ulokowanym we właściwy, charakterystyczny dla naszych sił zbrojnych sposób. W ogóle na tyle na ile moja skromna wiedza w temacie pozwala mi to ocenić, autorzy całkiem solidnie odrobili lekcję w kwestiach merytorycznych i detale umundurowania, oporządzenia oraz uzbrojenie są akuratne. Nawet jeżeli wymagały jakichś modyfikacji wynikających z konwencji, to wciąż są poprawne. Tylko te chorobliwie chude ręce..

Podoba mi się to, jak wyrzeźbione są włosy – niby gładkie, bez silenia się (niepotrzebnego zresztą) na tworzenie ich faktury, ale jednocześnie podkreślone są poszczególne pukle rozwianej czupryny.

I jak wspominałem, rzeźba mimo swojego statycznego charakteru nie jest pozbawiona ekspresji. Nawet nieco przeskalowana, i docięta do modnej chyba ostatnimi czasy formy popępka (bo jak widać pocycyek to za mało:> ), wyglądałaby fajnie. Tylko te chorobliwie chude ręce. No dobra, uparłem się marudzić na nie, ale to naprawdę rzuciło mi się w oczy. Nie to, żebym oczekiwał, ze będzie miała przedramiona grube i muskularne od wyrabiania ciasta na pierogi, ale tu poszło to jednak w drugą stronę. I wcale nie usprawiedliwia tego inspirowanie się ilustracją – na niej wszystko gra. W sumie szacun dla odlewacza, bo miał skile, że to się nie łamało i dłonie w gumie nie zostawały. I zupełnie na serio, po prostu psuje mi to odbiór całości. Inaczej bym nie marudził. Choć jak ustaliliśmy, marudzę, bo jestem marudnym dziadem. Do tego z polski

KFS