1/72 Vauxhall D-Type Ambulance
Roden – 717

Po wyeksploatowaniu do granic możliwości tematu Opla Blitza ukraiński producent wziął się za zupełnie inną niszę w dziedzinie pojazdów w małej skali. Większość obecnej produkcji to wozy z okresu Wielkiej Wojny lub z nią związane. Dostaliśmy już kilka wersji Rolls-Royce’a, ciężarówki FWD wraz z armatą, a teraz dostajemy drugą wersję lekkiego samochodu z rodziny Vauxhall D-Type. Tym razem jest to ambulans w służbie brytyjskiego Czerwonego Krzyża.

Box art przedstawia rzeczony pojazd, a na spodzie pudełka mamy kolorowe profile pojazdu. Jak się okazuje jest to jedyny wzór malowania przewidziany przez producenta i poparty zestawem kalkomanii.

A skoro przy niej jesteśmy to trzeba powiedzieć sobie wprost, że jest po prostu szkaradna. Jakość wydruku jest na poziomie totalnego laika, który zaprzągł do pracy domową atramentówkę i nie ma pojęcia, co właściwie robi. Sam wygląd filmu napawa mnie dużą obawą, że przy próbie kładzenia oznaczeń zbyt wiele z nich nie zostanie. Roden podtrzymał więc swoją tradycję dołączania do modeli bardzo kiepskiej jakości naklejek. I to w czasach, gdy kooperacje z Cartographem czy Techmodem uskuteczniają nawet Chińczycy.

Przejdźmy jednak do plastiku, bo poza kalkomaniami i instrukcją tylko to znajdziemy jeszcze w pudełku. Całość modelu mieści się na dwóch średniej wielkości wypraskach z szarego jak listopad tworzywa.

 

 

 

Ogólnie rzecz ujmując Roden podtrzymuje swój standard nie tylko w dziedzinie kalkomanii. Ramki są więc wizualnie na poziomie sprzed około dziesięciu lat. Trudno doszukiwać się tutaj finezji współczesnych wypustów takich firm jak Modellcollect czy Flyhawk. Niemniej trudno też się przyczepić. Jest poprawnie, solidnie, stabilnie, ok, wporzo, spoko, czy jak kto woli. Bez wodotrysków, ale bez większych wtop i pięt.

Ilość kanałów wlewowych przywodzi na myśl bardziej “wczesne IBG”. Znajdziemy i nadlewki i jamki skurczowe:

Rzućmy więc okiem na detale.

Blok silnika odlano wraz z podłogą. Dla jednych to zaleta, dla innych wada, ale trzeba przyznać, że szczegóły są tutaj bardzo dobrze oddane.

Błotniki na pewno trzeba będzie potraktować pilnikiem i solidnie pocienić.

Imitacja chrap na masce wygląda całkiem udanie, ale klapy same w sobie są dość grube.

Zaskakująco dobrze wyglądają lampy, które już są przygotowane pod zalanie kloszy jakimś specyfikiem.

Kierownica jest cienka i finezyjna.

Koła wyglądają bardziej niż przyzwoicie.

Płócienny dach paki ambulansu ma bardzo przyjemne ugięcia. Rozczarowują natomiast nosze, które na szczęście znikną po zabudowie paki.

Instrukcja jak to instrukcja. Również klasyczna i standardowa do bólu. Żadnych kolorów, ani kredowego papieru.Za to rys historyczny jest imponujący. Szkoda tylko, że zamiast na pojeździe koncentruje się na historii służb medycznych w wojsku.

Instrukcja wydaje się jednak czytelna i pod tym względem trudno jej coś zarzucić.

Podsumowując: Roden uraczył nas miniaturą bardzo niszowego pojazdu i wykonał ją w bardzo klasyczny dla siebie sposób. Produkt dla koneserów.

Radek “Panzer” Rzeszotarski