1/48 North American P-51D Mustang

Airfix – A05131

Mustang, obok meserszmita i spitfajera to ikona modelarstwa lotniczego. Nie ma zatem potrzeby zastanawiać się po co komu kolejna jego miniatura. Jest, bo się sprzeda, bo to klasyka gatunku. I już. Otwartym pozostaje jednak pytanie, jak dany producent podchodzi do tematu – czy trzaska kolejny model jakich wiele, czy chce się jednak czymś wyróżnić. Pokazać coś nowego. Albo tak jak Airfix zabrać nas na wycieczkę do lat osiemdziesiątych. Bo na przykład tak jak kasety sprzedawane w tamtych czasach miały nalepki z tandetnym hologramem potwierdzającym rzekomo ich oryginalność, tak tu na pudełku znajdziemy naklejkę z logo Boeinga.

W ogóle tych logotypów różnych producentów jak na obudowie komputera. Ale dobra, nie zebraliśmy się tutaj tasować nad pudełkiem.. Co więcej, ten archaiczny sznyt nie tyczy się tylko wspomnianej nalepki na kartonie

Pierwsze co zaskakuje to ilość i wielkość wyprasek. Nie jest to przecież największy samolot, inni producenci radzili sobie w znacznie skromniejszych gabarytach. Tu mamy jednak pięć ramek z obrzydliwego jasnoszarego plastiku (na zdjęciach podbiłem kontrast, żeby lepiej było widać części) i kolejną niemałą przeźroczystą z oszkleniem

Wiec jak widać, jest duży wybór zbiorników podwieszanych, są zamienne klapy, wiec ilość części nadmuchana. Dodatkowo pewne podziały, które nie bardzo rozumiem, bo nie specjalnie ułatwiają prace (nie żeby jednocześnie utrudniały) ale nie rozwiązują przy tym problemów choćby wlotu powietrza – z którym genialnie poradził sobie niedawno Meng. Skoro już innych producentów wspomniałem, to tutaj mała dygresja. Przyjmijmy przynajmniej na potrzeby tej recenzji (choć w sumie można przyjąć ogólnie), że najbardziej klasycznym modelem kuca w 1/48 jest produkt Tamiyi. Dobrze się go skleja, detale ma przyzwoite zupełnie poprawny merytorycznie. Zresztą naśladownictwo najszczerszym komplementem, i swego czasu ICM zrobił dokładną kopię tego modelu, zmieniając jedynie rozmieszczenie elementów w ramkach. No i nie radząc sobie tak dobrze z wtryskiem. No tak się składa, że nie mam Tamki pod ręką, mam natomiast właśnie tego ICMa, i jego pozwolę sobie przyłożyć jako punkt odniesienia. Bo ogólnie, sylwetkowo stary Tamijoiceem i erfix są niemal identyczne. Pomijając rzecz jasna zupełnie różny podział technologiczny

..I na tym podobieństwa się kończą. Bo z bliska ten mustang wygląda jak wygląda. Linie podziału może nie są ‘typowe erfiksowe’, bo w modelu są dość wąskie. Tylko ze są za to przesadnie głębokie. Zupełnie osobną historią są imitacje nitów i śrub.

..ja widać, szczególnie urokliwe są te odciski końcówki ołówka automatycznego.. Dla porównania, z leciwym modelem japońsko-ukraińskim

Spójrzmy teraz na powierzchnię skrzydeł. Dyskusje na temat tego, czy powinny być nitowane, czy nie, bo przecież w oryginale były szpachlowane itd puszczam bokiem. Innym razem. Bo nawet jeśli nitować, to nity nie powinny raczej wyglądać jak przestrzeliny

Ponownie w porównaniu z tym drugim – wklęsłych nitów jest więcej, wypukłych jest mniej..

Uczciwie jednak przyznać trzeba, że akurat na lotkach i klapach nitowanie w modelach japońskim i ukraińskim też super subtelne nie jest. W Airfiksie problemu nie ma, bo nitów nie ma wcale. Za to jak wspominałem klapy są przygotowane dwa komplety do wyboru – w dwóch rożnych pozycjach. I różnią się w gruncie rzeczy jedynie wypustkami mocującymi je w płacie

Z innymi detalami jest dziwnie. Im coś bardziej widoczne i eksponowane, tym słabiej zrobione. Ot, taki wlew paliwa tuż przy szoferce..

Zadbano też o wykończenie bocznych ścian wnęki podwozia, ale sam jej sufit znowu, niby zdetalowany, ale ciosany siekierą w mydle

Śmigło wygląda jak powiększony element z modelu 1/144

O łopatach można powiedzieć tyle, że są, choć mogło by ich nie być – jakieś dziwne zapadnięcia tuż za imitacją gumowej osłony jak i na samym ich końcu

Natomiast podstawa kołpaka, którą się całkowicie śmigłem zasłania ma nawet subtelne detale. Służące głownie temu, żeby zalać je klejem

Na powyższym zdjęciu widać też koło – z bieżnikiem, który daje możliwość długotrwałego i intensywnego szlifowania łączenia połówek (nawet kwadrans – dwa dziennie) bez ryzyka wygładzenia opony.. Zresztą faktury to kolejna ciekawa rzecz – taka tapicerka oparcia fotela wygląda jak nonszalancko pokrojona szablą blacha szarlotki. Imitacje pasów przemilczę..

Ogólnie detale są lepsze lub gorsze, ale zazwyczaj mydlane

Wydechy.. no dwa typy do wyboru. Wybór między kiłą a różyczką

Ale żeby nie było, że jest tak zupełnie nie tak, to na przykład wyloty luf zaprojektowane jako osobny, wklejany od frontu w krawędź natarcia element to mądre rozwiązanie. Choć nie rewolucyjne, bo znane z wielu innych modeli

Jest też figurka. Takie powiększone 1/72

No i oszklenie. Duze bogactwo. Trzy limuzyny do wyboru, różniące się subtelnie obrysem. Dwa wiatrochrony. Te ostatnie mądrze wymyślone, tak by bez obaw o zapapranie klejem można było je zamontować w kadłubie. Niezbyt cienkie, niezbyt grube, klarowne

..tylko co z tego, że klarowne, skoro nierówne i potężnie soczewkujące

Skoro na zdjęciu pojawiła się kalkomania, to przejdźmy do kwestii malowania. Arkusz jest niemały, a druk – jak na Cartograf przystało – najwyższej jakości

Można mieć jednak poczucie zmarnowanego potencjału. bo Cartograf umie, a jednak nie wykorzystano tej umiejętności, i w zaproponowanych malowaniach nie ma żadnego fajnego nose-arta. Zresztą, zaproponowane malowania.. Aż dwa do wyboru..

Ja się w sumie nie dziwie teraz, czemu Eduard przygotował do tego modelu całą górę waloryzacji (w najbliższych dniach postaram się je tutaj opisać).

W zasadzie brakuje wśród nich połówek kadłuba, płata i oszklenia, i dzięki nim byłby nawet dobry model z tego Airfixa.. Ale będzie z Eduarda właśnie. Ja się im nie dziwie – skoro już opracowali 3/4 modelu projektując zestawy poprawiające to coś, to niewiele więcej potrzebują, żeby zrobić cały model. I liczę, ze jakością powalczą z tym, co zaproponował Meng. Airfix nie powalczył..

KFS

 

P.S. Nie mogłem pozostać głuchy na zapytania w kluczowej dla tego modelu sprawie, czyli jak wygląda instrukcja montażu. Otóż wygląda jak wiele innych instrukcji – można dyskutować, czy cieniowania renderów poprawiają jej czytelność, czy wręcz przeciwnie, ale generalnie da się na jej podstawie zmontować model w całość. Tylko po co