1/48 Evolution

L-39 Albatros

Eduard – 11121

Nie do końca rozumiem o jaką ewolucję w nazwie tego zestawu chodzi, ale przypuszczać można, że niby ten stary jak węgiel zestaw z czasem przeobraził się w coś innego. No nie do końca. Ale po kolei – pierwotnie miniatura Albatrosa w 1/48 pojawiła się jeszcze w ubiegłym wieku pod szyldem MPM. Był to na owe czasy zupełnie niezły szortranowy model – z niewielka ilością żywic, wakuformowym oszkleniem kabiny i nawet udanymi kalkomaniami. Portem, z czasem istotnie zestaw ewoluował – pojawiały się w nim blaszki, więcej żywic, kolejne malowania. Nieznacznie zmieniały się nawet same wypraski, bo na przykład zniknęła z nich imitacja dyszy, która w pewnym momencie zaczęto dodawać w formie żywicznego odlewu. W ubiegłym roku Special Hobby dodało kolejną modyfikację – w miejsce tłoczonych szybek pojawiło się oszklenie wtryskowe. No teraz mamy edycję Eduardową. Z nowymi, kolorowymi malowaniami, oraz blaszką. Bo żywice, które znaleźć można w zestawie to wciąż oryginalne detale ze Special Hobby. Czy raczej CMK – w sumie jeden pies.

Mamy zatem trzy ramki z szarego plastiku

Każda pod wieloma względami inna – pomijam rzecz jasna kwestie zawartości – ale elementy kadłuba są matowe, a wręcz szorstkie. Faktura ta nie jest ordynarnie widoczna, niemniej jednak powierzchnie proszą się o pomizianie wełną stalową. Z kolei elementy płata są wypolerowane na lustro. Trzecią ramkę, tę z detalami cechuje to, ze cześć z elementów rzeźbiona była w mydle. Bo zasadniczo prototyp był ręczną robotą – choć przyznać trzeba, ze robotą na bardzo wysokim poziomie. Linie podziału in detale są dość równe i delikatne. Te na powierzchni. Bo te do wnętrza pozostawiają pewien niedosyt

Zdecyd9owanie większy niedosyt pozostawia centropłat, czy raczej znajdujące się w nim komory podwozia – w modelu zamknięte. No sprytne, bo nie trzeba ich robić. Ale gdyby jednak, to potrzeba dużo rzezania i dodatków własnych. Zresztą pewna obróbka i tak jest konieczna, bo w rejonie tych niezamkniętych pokryw widać artefakty poprawek ich kształtu. A wypukłe przetłoczenia są z kolei umiarkowanie staranne

Najlepiej w całym tym plastiku prezentuje się oszklenie – cienkie, delikatne, bez zniekształceń

Do plastiku w zestawie jest garść żywic – jak wspomniałem CMKowskiej proweniencji

Blaszka z zestawu jest już edkowa (zresztą o ile dobrze pamiętam, to w speszalhobbowym oryginale faktycznym producentem blaszek również był Eduard) – kolorowana

Warta uwagi. Także dlatego, że dostępna w formie LEPTa, którym można podrasował edycję modelu ze Special Hobby

Evolution L-39 PE-set

Eduard – 11121 LEPT

..tym bardziej, że nadruk na tej blaszce jest jednym z udanych. W sumie nawet zegary prezentują się lepiej niż kalkomania, która można ewentualnie zaaplikować na plastikową tablicę

Nowłaśnie – kalkomania. Edek dorzucił do zestawu niemały arkusz wydrukowany przez Cartograf. Nie mały za sprawą dość duzych grafik, głownie na statecznik

Druk na najwyższym poziomie, detale ładne i ostre, smok ma złotawy połysk, a drobne napisy są czytelne

Dzięki powyższym nalepkom można zrobić model w jednej z dwóch wersji – rosyjskiej – zupełnie ładnej, a dodatkowo ponoć oblatywanej przez samego Władimira Władimirowicza

..oraz madziarskiej. No posądzałem Węgrów o jakieś elementarne poczucie estetyki, ale tu mamy do czynienia z gwałtem na rzeczonej – kamuflaż, rekin, flaga..brakuje jeszcze zdjęcia parlamentu w Budapeszcie i kiści suszonych papryk

Całość uzupełnia – jak na profipaka przystało – arkusik masek do zabezpieczenia oszklenia

..przy czym gdyby jeden z drugim chciał otwierać osłony kabiny, to przydać mu się może dostępny niezależnie zestaw masek na obydwie strony szkiełka

KFS