1/72 Spitfire Mk.Vb early
ProfiPACK Edition
Eduard – 70205
Pod koniec ubiegłej dekady, w jednej z recenzji Eduardowego Spita Mk. VIII, zwykle dość krytyczny MarCo pisał, że to najlepszy model Spitfire w skali 1/72 i chyba już nikt lepszego nie zrobi – bo nie ma takiej potrzeby [sic!]. Co prawda tyczyło się to innej wersji tego legendarnego samolotu, to jednak jednak rodzi pytanie, czy Eduard ponownie pochylając się nad tematem Spitfire stworzył kolejną miniaturową legendę? Co można stwierdzić już na pierwszy rzut oka? Na pewno nie jest gorzej
Ale nie uprzedzajmy zbytnio faktów i zacznijmy po kolei. Czyli od pudełka, na którym znajdziemy ilustrację autorstwa Piotra Forkasiewicza, tradycyjnie dostępną również w formie plakatu z serii EduArt
Wewnątrz całkiem sporo plastiku
A ten plastik to w sumie cztery wcale okazałe ramki. Przy czym tylko jedna z nich zawiera elementy zaprojektowane do tej wersji, a zatem i edycji modelu – ta z kadłubem i płatem
Pozostałe wypraski, z przeźroczystą włącznie, to zunifikowane zestawy mniejszych lub większych elementów dla wszystkich (a przynajmniej większości) planowanych edycji tego opracowania
Czyli Eduard znowu nie skorzystał z okazji wypuszczenia modelu z mniejszą ilością dodatkowych części, a zamiast tego haniebnie wyciąga ręce po kasę od modelarzy, za zupełnie zbędne im detale!!!
Ponieważ do czynienia mamy z zestawem klasy Profipack, to naturalnie nie koniec atrakcji
Jest tu zatem niewielka blaszka z najważniejszymi detalami, głównie do wnętrza kabiny
..oraz skromny arkusik ciętych w papierze masek
W tym wydaniu znajdziemy standardowo sześć malowań – choć w większości smutnych zielono – brązowych
W komplecie są oczywiście dwa arkusze kalkomanii
Arkusik mniejszy, to uniwersalny komplet napisów eksploatacyjnych
..którym poświęcony jest osobny arkusz ze schematem aplikacji
Nalepki opracowane do tego konkretnego wydania znajdziemy zaś na arkuszu większym
..wydrukowanym z dość typową dla Eduarda jakością
Już we wstępie można było zobaczyć jak z grubsza prezentuje się wykończenie powierzchni tej miniatury. Wykończenie, które nawet bardzo przypomina opracowane w skali 1/48 – z nitami zarówno typowymi – wklęsłymi, jak i wypukłymi. Czy delikatnymi szczegółami, które jednak znamy już od czasów późniejszych wersji Spitfajera
Jak już wspominałem, w ramkach znajdziemy sporo alternatywnych szczegółów – zarówno elementów konstrukcji płatowca
jak i różne śmigła..
..koła
..które, jak widać nie grzeszą przesadną finezją. Dlatego najpewniej chętnie będą wymieniane na coś z żywicy. Podobnie zresztą jak wydechy, bo nie dość, że te plastikowe trzeba nawiercać, to nazbyt powszechne są na nich jamki skurczowe
I to właściwie wszystkie ułomności tego modelu. Bo owszem, widziałem w internecie zdjęcia luf z nieakceptowalnymi przesunięciami na łączeniu połówek odlewu, ale w moim egzemplarzu wszystko jest takie, jakie być powinno
Co nie zmienia faktu, że i tak najlepiej wymienić je na metalowe. Jeśli szukać pretekstów do marudzenia, to już bardziej zasadne będzie spojrzenie w kierunku oszklenia, które co prawda jest delikatne, filigranowe i nie zniekształca, ale miejscami zdecydowanie nie zaszkodzi mu niewielka polerka
Tym bardziej, że we wnętrzu kabiny będzie na co spojrzeć
Niektóre z tych szczegółów ciężko będzie dostrzec gołym okiem. A inne jeszcze ciężej będzie wyłuskać z ramek i nie zgubić ani nie połamać w trakcie prac nad miniaturą
Na koniec wreszcie wróćmy na moment jeszcze do podwozia. Bo wspominałem jedynie o kołach. Zresztą golenie też niczym nie zaskakują
Niezbyt codzienna jest za to uwaga, jaką poświęcono wnękom, czyli jednak niezbyt eksponowanej części w gotowej miniaturze
W podsumowaniu zaś, myślę, że także w przypadku tego opracowania można posłużyć się stwierdzeniem MarCo przywołanym we wstępie: “to najlepszy model Spitfire w skali 1/72 i chyba już nikt lepszego nie zrobi – bo nie ma takiej potrzeby”. Nie zrobi, ani tym bardziej nie zrobił.
KFS
P.S. Jeśli podobają się Ci się moje artykuły i chciałbyś wesprzeć ich powstawanie, możesz kupić mi czarną paktrę, albo lepiej czarną kawę, w serwisie buycofee.to
Zestaw przekazany do recenzji przez firmę Eduard






















































































































A ten od IBG?
ale co ‘ten od ibg’?
Zobaczymy co napiszesz za miesiąc ,jeśli oczywiście weźmiesz produkt IBG na tapetę
A może Marek się jednak nie pomylił i nie było sensu mu maczać palców w powstaniu jeszcze jednej ( w założeniu naj , naj super hiper) miniatury Spitfire’a ?
Po pierwsze na TAPET. Po drugie – nie wezmę. A po trzecie – Marek jest poważnym człowiekiem – wątpię, by planował zaklinać rzeczywistość. Jak go znam, to teraz to raczej się skupi na ornitologii..
Dzień dobry, staram się nie wtrącać w czyjąś korespondencję, ale tym razem zapytam, bo mnie to bardzo ciekawi. Czy IBG jest przez recenzentów banowane? Jeżeli tak to za co? Eduardowe wypusty szybko się tu pojawiają. Oczywiście piszę w kontekście Spitów ostatnio wydanych przez IBG.
Nic nie jest banowane (no, może poza towarami z rosji). A sprawa IBG była już dawno temu omawiana – choćby w komentarzach pod recenzją dodatków do F4F
Dziękuję za odpowiedź, przeczytałem podane komentarze – wielki bałagan w sumie, raczej bicie piany. Tak czy siak, dziwię się, że nie ma recenzji nowych modeli naszych firm. Tym bardziej, że to pewnie będzie pierwsza kompleta seria wszystkich wariantów Spita.
.. a to że nie ma recenzji “nowych modeli naszych firm’ to już ani moja decyzja, ani tym bardziej moja strata
Jak to co, jajco 🙂 widać jak ten wpis ocieka koronami czeskimi. No iii że wydechy są takie ble, no no ale producent nas uratuje dodatkowymi żywicami które też pewnie tu będą reklamowane 😀 i cyk, hajs na nowy kapelutek wpadnie. Jakiś foch na IBG? PS. Zdjęcia są przynajmniej ostre.
Jaskółki też od “lepciejszego” producenta mają wszak dolecieć…
No i to jest ciekawa rzecz, bo plotki o jaskółce z czech to chodziły kilka nowych opracowań temu (w okresie, kiedy nagle przypomnieli sobie o modelu tamki, wydając ni z tego, ni z owego całą masę różnych dodatków). I nadal nic w temacie w tym temacie
Czy dobrze widzę, że Edek planuje wydanie także najwcześniejszej, dwułopacianej wersji. Bo na ramce z oszkleniem jest chyba też wczesna, prosta wersja limuzynki.
Nikt nie wie co zrobi kniaź. Ale oprócz najwcześniejszej kabinki jest też dwułopatowe śmigło. Pewnie plan wydawniczy IBG i Eduarda będzie się pokrywał (niestety zamiast wydać X i XI)
Bardzo jestem ciekaw (a myślę, że nie tylko ja) jak wypada w Waszych oczach porównanie spitka w wydaniu Eduarda i IBG. Akurat obie firmy wypuściły tę samą wersję. Przeczytałem (niestety) “komentarze pod recenzją dodatków do F4F”. Oczywiście bardzo to mnie wzbogaciło.
Jeśli więc byłaby taka możliwość to bardzo by mnie ucieszył artykuł porównujący wymienione wcześniej modele – taki spokojny, wyważony i konkretny.
I przy okazji: wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 🙂
Dziękuję za życzenia.
A porównania nie będzie.
Bardzo ciekawe recenzje siedemdwójkowe i dyskusje na koniec roku, a mi się oba podobają, zobaczymy jaka będzie sklejalność? IX lepiła się rewelacyjnie.
Wszystkiego najlepszego modelarskiego w nadchodzącym🌲