1/72 Renault FT-17 Light Tank (Riveted Turret)

Flyhawk Model – FH3001

Kontynuując temat siedemdwójek – przypomniałem sobie, że mam w magazynie jeszcze jedną miniaturę wartą uwagi. Już nie młodą, ale choćby ze względu na jakość warto o niej wspomnieć. Flyhawk robi bowiem chyba najlepsze modele w skali 1/72, jakie widziałem. Ale do rzeczy. Renault FT – prawdziwy protoplasta wszystkich współczesnych czołgów. Tak mniej więcej w setną rocznicę wybuchu Wielkiej Wojny pojawiła się jego kolejna miniatura. I podobnie jak w przypadku niektórych modeli Tamiya, stanie się na wiele lat wzorem i kamieniem milowym w temacie.

Pudełko z modelem jest spore i w dużej mierze wypełnione powietrzem. Eftek to wszak maleńki czołgutek. Mimo wszystko mamy tu do czynienia z mnogością detali. Szczególnie, że wypraski są zdublowane – w zestawie są bowiem dwa modele.

 

Niektóre elementy, takie jak kadłub, koła napinające czy gąsienice, zapakowane zostały w osobne woreczki strunowe. Podobnie blachy fototrawione i arkusz kalkomanii.

 

Wydrukowana na kredowym papierze instrukcja montażu w sposób czytelny i szczegółowy prowadzi po kolejnych etapach budowy miniatury.

Schemat malowania jest o tyle rozczarowujący, że prezentuje jedynie dwa malowania. Na szczęście dołączona do zestawu kalkomania daje większą różnorodność.

 

Większość elementów znajduje się na jednej wyprasce z szarego plastiku.

 

Osobno znajdziemy kadłub oraz wieże – odlewane w jednym kawałku z pomocą form suwakowych…

 

…finezyjnie i niezwykle pomysłowo zaprojektowane gąsienice…

…oraz alternatywne koła napinające.

 

Do tego niewielka blaszka z najbardziej potrzebnymi detalami, jakie warto odtworzyć w tej technologii.

 

Wspomniana kalkomania jest całkiem okazała i jeśli dobrze liczę, zawiera oznakowanie dla siedmiu różnych pojazdów.

 

Co najważniejsze – jest naprawdę przyzwoicie wydrukowana.

Wracając do plastiku…kadłub został odlany w jednym kawałku. Ściślej rzecz biorąc – góra kadłuba, gdyż podłoga stanowi osobny element. Uwagę zwraca możliwość zamontowania klap włazu w dowolnej pozycji, choć producent nie przewidział w tym modelu wnętrza. Skupił się za to na doskonałych detalach na zewnątrz.

Po niewielkiej waloryzacji wieżę również bez większego problemu można pootwierać.

 

Stelaż płozy ogonowej odlany jest w jednym kawałku – to duże ułatwienie z perspektywy montażu, choć nieznacznie cierpi na tym filigranowość elementu.

Dodatkowe koła.

 

Sposób, w jaki zaprojektowano układ jezdny, jest po prostu GENIALNY. Łączy łatwość w montażu i odwzorowanie detali. W pasek gąsienic, który ma już odpowiedni kształt, wkleja się kolejne warstwy całego mechanizmu napinającego, subtelnie połączonego z rzędem zębów gąsienicy.

 

Wszystkie drobiazgi są naprawdę ładne i świetnie odlane; otwory wizjerów na wylot, osobne narzędzia saperskie…

Nie gorsze jest uzbrojenie – do wyboru działko lub karabin maszynowy.

 

I na koniec pewne uproszczenie, ale w gruncie rzeczy tylko pozorne. Uchwyty przy głównych włazach odlano razem ze wspomnianymi elementami. Mniej doświadczony modelarz może je pozostawić w takiej formie. Niemniej jednak w blaszce znaleźć można zamiennik tych detali. A w gruncie rzeczy najlepiej zrobić je z cienkiego drutu.

 

KFS