1/72 Type 1 Chi-He Japanese Medium Tank

72055 – IBG Models

IBG Models kontynuuje ofensywę i wypuszcza nowe zestawy praktycznie co miesiąc. Chociaż obecnie na tapecie znajduje się ich model TKS w skali 1/35, warto odnotować inne premiery. Jedną z nich jest japoński czołg średni Typ 1 Chi-He. Temat bardzo ciekawy, ale jednocześnie niszowy, gdyż czołgi te swoją karierę w armii rozpoczęły i zakończyły na Wyspach Japońskich nie biorąc udziału w walkach. To by było na tyle jeżeli chodzi o rys historyczny. Przejdźmy zatem do samego modelu.

Jak zwykle pudełko gabarytami odpowiada bardziej tym dla modeli w skali 1/35 i wypraski dość swobodnie przemieszczają się po jego wnętrzu.

Sam boxart może się podobać lub nie. Ja mam wobec niego dosyć ambiwalentne odczucia. Ilustracje na pudełkach czołgów węgierskich znacznie bardziej do mnie przemawiają.

W samym pudełku znajdziemy 5 ramek z elementami czołgu w tym jedną powtórzoną z częściami podwozia.

Dwa biegi gąsienic wykonane w formach suwakowych.

Instrukcją montażu.

Malutki arkusik kalkomanii oraz jeszcze mniejszą blaszkę.

Jako bonus do modelu dorzucone zostały dwie figurki. Jednak ich jakość sprawia, że lepiej dokładnie im się nie przyglądać. Można stwierdzić że prezentują poziom humanoidów dołączanych kiedyś do modeli Esci.

Skoro mamy już za sobą najgorszy element zestawu pora przejść do najlepszego. To, że IBG potrafi bawić się suwakami (nie tylko w Photoshopie) udowodniło już dawno. Teraz jednak pokazali jak formy tego typu wykorzystać do maksimum. Gąsienice odlane wraz z kołami jezdnymi (wewnętrznymi), rolkami i kołem napinający tylko w teorii można nazwać uproszczeniem. Wszystkie detale kół w wózku oraz zewnętrznej i wewnętrznej strony gąsienic zostały idealnie odwzorowane. Zęby ogniw mają nawet otwory ulgowe. Po doklejeniu zewnętrznych kół jezdnych, zewnętrznych części rolek podtrzymujących oraz elementów kół napinającego i napędowego, całość w niczym nie będzie ustępować układowi jezdnemu sklejanemu kawałek po kawałku.

Pozostaje mieć nadzieję, że tak genialne rozwiązanie IBG będzie stosować w kolejnych modelach pojazdów gąsienicowych. Słyszycie Panowie z IBG? RÓBCIE TAK DALEJ!!!!

Pozostałe elementy czołgu to jakość, do której polski producent już dawno nas przyzwyczaił. Detale są ostre i wyraźne. Części modelu praktycznie pozbawione są jakichkolwiek wad typu wklęśnięcia lub nadlewki. Wanna, elementy wieży i kadłuba również wykonano z użyciem form suwakowych. Dzięki temu wszystkie posiadają nawet najdrobniejsze detale.

Narzędzia saperskie oraz inne drobnica również stoją na wysokim poziomie i ich montaż i powinien sprawić żadnych problemów.Włazy na wieży można wykonać w pozycji otwartej, co nawet u najlepszych nie jest oczywiste.

Niestety w tej beczce miodu znalazła się jedna łyżeczka dziegciu. Jedna z burt kadłuba w moim egzemplarzu ma niedolany fragment. Nie jest to nic czego nie można byłoby dość szybko naprawić, ale warto zwrócić uwagę na ten fakt, gdyż miejsce w którym powstała wada jest dosyć newralgiczne.

Dołączona do modelu kalkomania już w swoim opisie informuje nas, że dotyczy wszystkich mutacji tego typu czołgu, które IBG ma zamiar wydać. Do każdego wariantu reglamentowany został tylko jeden zestaw oznaczeń. Potwierdza to również instrukcja która do wyboru… a nie, przepraszam. Nie mamy wyboru malowań.

Blaszka fototrawiona opakowana jest w folię, co skutecznie chroni ją przed przypadkowym wygięciem lub wyłamaniem elementów. Zawiera osłony tłumików oraz kilka drobiazgów, czyli szału nie ma, ale jest to całkiem miły akcent.

Skoro jesteśmy przy instrukcji – ciężko powiedzieć o niej cokolwiek innego niż w poprzednich recenzjach modeli polskiego producenta. Rendery 3D to moim zdaniem nie najlepszy pomysł, bo często zdarza się że wskazanie umiejscowienia części jest mało precyzyjne, co bardziej utrudnia niż pomaga w montażu. Na pewno fajną rzeczą jest to, że na pierwszej stronie instrukcja z imienia i nazwiska wymienia osoby projektanta wyprasek oraz inne odpowiedzialne za powstanie modelu.

Podsumowując: dostajemy kolejny świetny model od IBG Models w skali 1/72. Po raz kolejny poruszają temat niszowy i bardzo ciekawy, odważnie zapuszczają się tam, gdzie inni producenci nawet nie próbują zaglądać, bo podobno się nie opłaca.

Radek “Panzer” Rzeszotarski