1/72 KrAZ-257B
Soviet heavy 6×4 cargo truck
Armory AR72451
Armory – zdaje się – na przemiennie wzbogaca swoją ofertę modeli o statki lotnicze i pojazdy kołowe/gąsienicowe. Choć, wydaje mi się, skupia bardziej na konstrukcjach z połowy wieku XX, to systematycznie pojawiają się również modele bardziej współczesne. Tym razem na nasze półki trafia rodzina ukraińskich pojazdów KrAz; w poniższym wydaniu w wersji 257B – czyli z zabudową skrzyniową. Ciężarówki te można było spotkać nie tylko w związku radzieckim, ale w całym bloku wschodnim – w tym również i u nas. Dlatego trochę dziwi, że do tej pory miniatury tych pojazdów były dostępne jedynie w żywicy czy druku 3D. Ale to już historia, dlatego przejdźmy do omówienia zawartości nowego pudełka, którego zresztą atrakcyjny boxart woła – chciej mnie!
Źródło: Strona producenta
Już na burcie opakowania zobaczymy, że mamy tu do czynienia z modelem multimedialnym.
Co prawda dopiero po zdjęciu wieczka i otworzeniu fasonowego pudełka, oprócz anonsowanych wcześniej blaszanych elementów, pozytywnie zaskoczy nas obecność również elementów drukowanych w żywicy.
Plastikowych ramek jest pięć, z czego cztery w zielonkawym odcieniu,
Jedna szara
Oraz mała, (nie całkiem) przezroczysta z elementami kloszy oświetlenia, wzbogacona arkusikiem przezroczystego filmu z obrysem szyb.
Z dodatków drukowanych mamy silnik wraz z filtrem oraz zestaw ogumienia i jakąś dźwignię.
Do tego całkiem sporą, cienką i elastyczną blaszkę.
Arkusik z kalkomaniami
I instrukcję w formacie A4
Instrukcja – zdaje się po raz pierwszy dla tego producenta – jest w formie renderów. Osobiście nie przepadam za takim rozwiązaniem, ale co kto lubi. Co do czytelności, wydaje mi się że, na niektórych etapach budowy trzeba będzie się podpierać zdjęciami i intuicją co do uplasowania niektórych elementów, ale w większości wygląda to całkiem przejrzyście.
Wersji malowania jest sporo, w tym nawet jedno z plusem. Są te bardziej kolorowe, okraszone tabelą doboru farb chyba wszystkich czołowych producentów,
jak i te mniej pstrokate. Okładkowa propozycja podania na pewno rozbudza wyobraźnię, jak można wykończyć nasz model. I podejrzewam, że w wielu przypadkach będzie stanowiła bezpośrednią inspirację.
Arkusz z nalepkami zawiera w większości zbiór tablic rejestracyjnych dla pokaźnej liczby wariantów, ale zdarzają się i loga, czy inne znaki graficzne. Nie wiem, kto je drukował, ale nie jest to poziom tych lepszych Ukraińskich producentów. Niektóre kolory nie są w mojej ocenie wystarczająco nasycone, a zbliżenia pokazują pewne ich przesunięcia. Na szczęście te czarno białe wyglądają przywozicie.
Silnik z druku w żywicy będziemy mogli wyeksponować pod otwartą maską. Szkoda, że projekt pomija wszelkiej maści przewody, zwłaszcza że to technologia która się idealnie do tego nadaje, przez co będziemy musieli się jeszcze trochę nad tym elementem modelu pochylić przy budowie.
Koła za to wyglądają naprawdę fajnie, są wydrukowane z bieżnikiem i nazwami producenta w półprzezroczystej żywicy. Tu wystarczy je już tylko pomalować.
Ostatnim drukowanym elementem jest jakaś filigranowa wajcha, która nie ma odzwierciedlenia w tworzywie, dlatego trzeba zwrócić uwagę aby jej nie zgubić w trakcie wycinania z podstawki.
Blaszki zawierają w większości elementy podestów, maskownic, drobnych haków i wszelkiego innego dobra, którego odzwierciedlenie w plastiku nie miało by sensu.
Możemy nimi wzbogacić, między innymi, deskę rozdzielczą miksując je z przezroczystym filmem, jako alternatywa dla malowania plastiku. Bo kalkomanii z zegarami nie ma.
Skoro o nieobecnych mowa, to pasów również w żadnej formie nie uświadczymy. Co więcej, producent proponuje nam dorobienie części obłych elementów we własnym zakresie, z drutów o różnej średnicy, załączając z resztą ich wykaz.
Jak wspomniałem wyżej, przezroczyste tworzywo nie jest wcale klarowne. Nie dziwi więc fakt, że szyby wykonamy z dołączonego kawałka przezroczystej foli.
Detale w plastiku wyglądają naprawdę przyzwoicie. Odwzorowane są dla niezbędnych elementów zarówno powierzchnie wewnętrzne jak i zewnętrzne.
Szczegóły wglądają ostro, widać tu cyfrową rzeźbę, acz technologia wtrysku pozostawiła po sobie liczne wypływki i linie podziału.
Na tych grubszych elementach majaczą niewielkie zapady, ale i tak jestem pod wrażeniem filigranowości i ostrości szczegółów.
W niektórych przypadkach naprawdę trzeba będzie uważać przy ich wycinaniu, aby nam nie popękały.
Temat niezwykle ciekawy, z dużym potencjałem dioramicznym, łechtany z pudełka fajną inspiracją wykonania. Acz ze względu na dużą multimedialność i czasochłonność obróbki plastikowych części, na pewno dla bardziej zaawansowanych modelarzy.
Łukasz Kulfan
Zestaw do recenzji został przekazany przez Armory Models























































Pasów bezpieczeństwa nie dodali bo ich zwyczajnie tam nigdy nie było.
Pasy w Krasie? Nie spotkałem.
Było Krazie, po wysyłaniu- jak widać..
W zestawie są malowania z lat 2000-2019, jeżeli dla tych egzotycznych jak Kambodża to faktycznie mogło by ich nie być, to wydaje mi się że w cywilizowanych krajach jak Polska czy Niemcy, nikt o zdrowych zmysłach nie dopuściłby do ruchu auta bez pasów bezpieczeństwa, acz oczywiście mogę się mylić.
Ogólnie jeśli nie musiał ich mieć w momencie pierwszej rejestracji, to i później też nie musi.
Na wczasach w MON miałem na stanie kilka Krazow i żaden nie miał pasów bezpieczeństwa a było to w 2001r
AVD Models wypuściło KRAZ-a 255 w skali 1/72, w wersji skrzyniowej i z plandeką. Jestem w posiadaniu modelu i wydaje mi się całkiem elegancki.
Fascynujące jak Ukraińskie firmy wydają jeden model na rodzimy temat za drugim a u nas jak zwykle “niedasie”.
Nigdy tego nie skumam, za co oni tyle kasy wołają.
Te modele trudno nazwać przeciętnymi, jakość wtrysków jak i plastiku to zazwyczaj tragedia (co widać tu na szarej ramce).
Ciekawe jak ze spasowaniem, bo tutaj też trafiają się cyrki.
Mimo dodatków to wartość tego modelu powinna się zamykać w 100-120zł maks
Chociaż porównując do chinczyków, u których wtryski są ostre jak żyleta, do tego maja cześci PE, toczone elementy i wydruki to myślę że to i tak byłoby za dużo.
Modele niskonakładowe nigdy nie były tanie. i raczej nieprędko mają szansę być