1/48 Pratt & Whitney R-2800 Double Wasp
Hellcat Powerpack
Do modelu Eduarda
FPW Model- 48P804
Co prawda FPW Model słynie z minimalistycznego podejścia do opakowań, ale to, co widzicie poniżej, nie jest oficjalnym pudełkiem nowego produktu tej firmy. Po prostu dostałem do recenzji przed premierowo R-2800 Double Wasp, a w zasadzie pełny blok silnika opracowany do modelu Eduarda. Dostałem go już w marcu podczas festiwalu w Bytomiu ale… zapomniałem go odebrać ze stoiska producenta i tak zwiedził pół polski zanim do mnie trafił.

Pudełko, pudełkiem ale co w środku? Jak wspomniałem, to wersja przed premierowa więc w zasadzie tylko wydruki, bez instrukcji.

Zestaw składa się z 4 elementów, w całości wydrukowanych z szarej, gładkiej żywicy. Główną bryłę stanowi korpus z karterem, łożem silnika i tylnym osprzętem. Do tego dochodzą dwa, niezwykle precyzyjne, kompletne rzędy cylindrów (jako jeden element) oraz dwa mniejsze detale (elementy kolektora lub wlotów powietrza). Podział technologiczny wydaje się przemyślany tak aby ułatwić malowanie i montaż.
Aha! oczywiście wydrukowany silnik jest odpowiednio zabezpieczony i z podporami, zatem na potrzeby tej recenzji wyciąłem poszczególne elementy i delikatnie oczyściłem. To zadanie na 15 minut, bo FPW naprawdę mądrze podpiera wydruki, a ich produkty bardzo rzadko wymagają bardzo dokładnego szlifowania słojów itd. W dużym zbliżeniu widać słoje na ażurowej ramie okapotowania silnika ale wystarczyło przetrzeć raz papierem by znikły.

Jakość wydruku jest absolutnie topowa. Tył łoża silnika to plątanina przewodów paliwowych, olejowych, rur dolotowych i wydechowych. Wszystko to jest wydrukowane jako jeden element, co jest niemal niewiarygodne. Precyzja, z jaką odwzorowano poszczególne rurki i ich złącza, jest zadziwiająca.

Gdy oglądałem pierwsze rysunki tego power packa byłem zachwycony ale sceptyczny, bo o ile render – jak papier – wszystko przyjmie, to jednak nie wszystko da się sensownie wydrukować. Miło stwierdzić że się myliłem.

Oczywiście jak przejrzycie monografie Hellcata uwzględniające przedział silnikowy zauważycie, że pomiędzy zbiornikiem oleju, ścianą ogniową i samym silnikiem można znaleźć od groma kabli przewodów i rurek których tutaj nie ma. ALE! Po pierwsze i najważniejsze będą one różne dla różnych wersji tej maszyny (o egzemplarzach muzealnych nie wspomnę). Po drugie są wymagające w druku i łatwo je uszkodzić wycinając elementy z podpór. Po trzecie daje to współmodelarzowi ten element sprawczości, bo nie dość, że musi wygrzebać fotografie pod konkretny egzemplarz, to do tego dodać kilka przewodów. A to jak wiemy u jutuberów jest full- scratch-RC!

Drugim kluczowym elementem są cylindry. Tutaj mamy znaną z poprzednich recenzowanych u nas produktów jakość. Żeberka chłodzące są odtworzone z idealną gęstością. Co więcej, między cylindrami widać precyzyjne popychacze i inne drobne elementy. Ostre krawędzie wydruku i brak jakichkolwiek nadlewek czy zniekształceń, to jest ta jakość do której FPW nas przyzwyczaiło.

No dobrze, ale pewnie cześć z was już ma w głowie pytanie: “Fajnie fajnie ale da się to pomalować ?”
Oczywiście, że od razu musiałem to sprawdzić. Po delikatnym przeszlifowaniu całości (usunąłem ślady po podporach i te słoje które były widoczne na ażurowej ramie). Całość pomalowałem kolorem Polished Aluminium AK extreme Metal.

Zamaskowałem kawałkiem taśmy Tamyia, cylindry silnika. Zanim przeszedłem do malowania psiknąłem gdzieniegdzie mgiełką lakieru do włosów (ze zdjęć rozebranego bloku silnika Hellcata wynikało że szczególnie spód wlotu powietrza był mocno oskrobany z farby).

Tak zabezpieczony model pomalowałem kolorem interior green z palety AK Real Colors. Po czym zdarłem pędzlem nasączonym wodą farbę z wlotu powietrza.

Przy użyciu pędzla, mokrej palety i zestawu farb AK 3G WWII US Aircraft Interior Colors Set pomalowałem zbiornik oleju, wydechy i niektóre rurki i przewody
Mając pomalowane elementy, wystarczyło je ze sobą skleć. I przejść do etapu weatheringu.
Postanowiłem do brudzenia podejść minimalistycznie. Po pierwsze utopiłem cały silnik w brązowo czarnym washu Modellers World. Po czym zamiast ścierać nadmiar wydmuchałem go aerografem. Jak łatwo się domyślić była to operacja brudna i lepka jak stare gacie, ale super skuteczna w przypadku takiego zestawu. Po prostu wycieranie patyczkami farby olejnej zajęłoby miliony lat i groziłoby uszkodzeniem delikatnych elementów.
Na mokrą jeszcze powierzchnie weszły pigmenty.
Dokładnie trzy kolory Smoke, Dark rust i burnt greas

Siuwaksami AK-Interactive imitowałem większe plamy i zabrudzenia po oleju.
I wierzcie lub nie ale to tyle. Silnik był gotowy. Po raz kolejny FPW udowadnia, że można przygotować zestaw waloryzacyjny, który maluje się praktycznie sam i wygląda jak milion dolarów.

Na koniec pomalowałem śmigiełko Hellcata a sam silnik osadziłem na wózku do… Me P.1099 w większej skali;)

Oczywiście to połowa zabawy. Teraz trzeba sprawdzić czy zestaw ten rzeczywiście pasuje do modelu Eduarda. Ale to już opowieść na inną okazje – może kompletny warsztat z budowy?
Karol Konwerski
P.S. Standardowo po więcej zapraszam na Facts in Scale
Zestaw przekazany do recenzji przez FPW Models
P.S.2 Jeśli podoba Ci się co piszę i pokazuje tutaj i chciałbyś mieć pewność że nigdy nie zabraknie mi cienkiego kleju, możesz kupić mi kawę ( bo kleju ci u mnie dostatek), w serwisie buycofee.to





