Focke Wulf Fw 190A-6 / A-7 / R-11 Nightfighter – Anteny FuG217 “Neptun”
Master – AM-48-182
Może i Polska nie jest globalną potęgą w produkcji modeli wtryskowych – nie dorobiliśmy się (jeszcze) nadwiślańskiej Tamiyi ani własnego Eduarda. Mamy za to w kraju producentów dodatków, którzy od lat wyznaczają absolutne światowe standardy. Mastera nikomu przedstawiać nie trzeba. To hegemon w temacie toczonej biżuterii, a ich produkty przewijają się w materiałach na tym portalu nie od dziś. Prawdę mówiąc, sam nie wyobrażam sobie już budowy miniatury bez mosiężnych luf czy rurek Pitota ich produkcji.
To, co prezentuje poniżej to dedykowany do modelu Fw 190 a6 Eduarda który sprawia że mam ochotę na sklejenie Focke Wulfa choć obiecywałem sobie, że w tym roku nie tknę żadnego…
Mowa o kompletnym zestaw anten do FuG217 “Neptun”
W klasycznym, usztywnionym czarnym kartonikiem blistrze, do którego Master zdążył nas przyzwyczaić, znajdziemy:…
…mosiężne elementy toczone. Jak zwykle filigranowe, absurdalnie delikatne i perfekcyjnie wykonane. Do tego mini blaszka fototrawiona z podstawami anten
…oraz instrukcję. I tutaj warto zatrzymać się na chwilę, bo ta niepozorna ulotka pełni w zestawie podwójną funkcję. Po pierwsze klasycznie informacyjną, pokazując co, z czym i gdzie połączyć.

Po drugie, i znacznie ważniejsze z punktu widzenia warsztatu, pełni rolę szablonu. Każdy, kto próbował kiedyś symetrycznie nawiercić plastik, wie, że bez odpowiedniego pozycjonowania jest to proszenie się o kłopoty.
W praktyce wygląda to tak: wycinamy odpowiedni fragment papierowego schematu i pozycjonujemy go na plastikowym elemencie, stabilizując całość kawałkiem taśmy maskującej.
Wiercimy otwory i…

…i w tak przygotowanym skrzydle osadzamy anteny wraz z ich podstawami. A jak to ostatecznie wygląda na modelu?
Poniższy test wykonałem “na sucho” czyli bez udziału kleju, ale nawet w tej formie anteny prezentują się wyśmienicie.
W tym miejscu warto na chwilę wrócić do samego Focke-Wulfa. Zapewne pamiętacie (a jeśli nie, to przypominam), że w naszej recenzji zestawu Eduarda zwracaliśmy uwagę na pewien… powiedzmy, mocno kontrowersyjny wybór czeskiego producenta. Czesi zaproponowali bowiem wykonanie rzeczonych anten radaru z blaszki fototrawionej.
To pomysł chybiony z co najmniej dwóch powodów. Przede wszystkim – brutalna fizyka i geometria. W rzeczywistości elementy te miały przekrój okrągły, a nie formę dwuwymiarowych, absurdalnie cienkich płaskowników. Druga kwestia to proza warsztatowego życia, przecież fototrawiona konstrukcja o takich gabarytach gnie się i wichruje od samego patrzenia na nią.
Dlatego z czystej recenzenckiej ciekawości nie mogłem się powstrzymać przed bezpośrednią konfrontacją. Zobaczmy, jak czeska blaszka wypada w zderzeniu z polską rurą.

Cóż, przepaść względem zestawowych, fototrawionych odpowiedników jest po prostu gigantyczna. W tym konkretnym przypadku Master to nie jest modelarska fanaberia czy sztuka dla sztuki – to właściwie absolutna konieczność, jeśli zależy nam na faktach w skali.
Karol Konwerski
Po relację z budowy (być może kiedyś) zapraszam na Facts in Scale
P.S. Jeśli podoba Ci się co piszę i pokazuje tutaj i chciałbyś mieć pewność że nigdy nie zabraknie mi cienkiego kleju, możesz kupić mi kawę ( bo kleju ci u mnie dostatek), w serwisie buycofee.to
Zestawy przekazane do recenzji przez Master










Nie za mało tych anten? Nie brakuje czasami trzech “patyczków”?
Według zdjęć powinno być po 6 na każde skrzydło, 3 przed kabiną i 3 przed statecznikiem poziomym.
Mam ten zestaw….i zorientowałem się dopiero o tym po zakupie.
Uwaga! Eduard popełnił błąd, anteny od dołu są tylko pod PRAWYM skrzydlem. Info o tym jest w instrukcji i w szablonach. Jest to dość dobrze udokumentowane – jest zdjęcie, dobre plany to uwzględniają. Oczywiście logika podpowiada symetrię, ale lewe skrzydło jest od dołu bez anten. Czeska firma AML zrobiłą też zestaw tych anten (z żywicy) i tez mają od dołu tylko na prawym skrzydle.