1/35 Dodge WC-62/63
1 1/2 ton 6×6 Truck
Italeri – 96230
Ten model to oczywiście wznowienie. Jeśli ktoś go wypatrywał, to nawet długo oczekiwane. Szczególnie, że jest to na dobrą sprawę jedyna miniatura trzyosiowego Dodge’a w skali 1/35. Czy brak konkurencji to jej jedyny atut? EDIT: jak zauważyli czytelnicy – istotnie, umknął mi model z AFV Club – nieco inny zapis nazwy pojazdu i tylko wersja z wyciągarką sprawiły, że nie pojawiał się w wynikach moich poszukiwań. Tym bardziej warto sprawdzić, czy wobec istnienia kilka dekad nowszego zestawu z Tajwanu, wznowienie poniższego modelu ma sens.
Pudełka Italeri już jakiś czas temu przeszły metamorfozę i pomijając bardziej atrakcyjne obrazki na froncie, trzeba przyznać, że przyciągają wzrok – kolorystyką i relatywnie nowoczesnym wzornictwem
Nowocześnie jest też po zdjęciu wieczka…
…głównie za sprawą kolorowej broszurki z instrukcją, wydrukowanej na ładnym, kredowym papierze
Czar nowoczesności nie tyle pryska, co blednie, po otwarciu rzeczonej broszurki. Tu robi się już bardzo klasycznie i monochromatycznie. Wita nas typowa inwentaryzacja zawartości zestawu
Nie mniej tradycyjny jest opis prac nad miniaturą – może niezbyt wyrafinowany, ale jednak zupełnie czytelny
Nowoczesność powraca przy prezentacji schematów malowania – nawet jeśli nie są one przesadnie różnorodne
Mimo tej monotonii arkusz kalkomanii jest wcale okazały
Skoro model włoski, to i włoskie nalepki
Nie było tu zbyt wielu wyzwań, więc i trudno byłoby wydrukować obecne w komplecie oznaczenia źle. Mamy zatem dokładnie to, czego spodziewać się można – czy to jeśli chodzi o barwne symbole, czy czarne lub białe napisy i inne szczegóły
Po omówieniu papieru pora zająć się plastikiem
W skład zestawu wchodzi pięć ramek wtryśniętych z ciemnozielonego plastiku…
…oraz pojedynczy element z polistyrenu bezbarwnego – szyba wiatrochronu
I tak, pomysł umieszczenia na niej płaskorzeźby wycieraczek można uznać za kontrowersyjny
Jeśli zrezygnowano z odtwarzania ich jako osobne elementy, szkoda że jednak nie trafiły na ramę przedniej szyby
Kontynuując bliższe spojrzenie zajmijmy się podwoziem. Już przeglądając instrukcję montażu można było odnotować, że nie jest ono obfite w szczegóły. Co nie znaczy, że jest ich całkowicie pozbawione. Niektóre z nich mogą wymagać dodatkowej obróbki, by nabrały adekwatnej do skali delikatności. Ale ogólnie, jest jakieś niezbędne minimum
Niezbyt wyszukany bieżnik opon sprawił, że bez strat dla jego jakości koła mogły być zrobione w całości z plastiku
Teoretycznie mogą się nawet obracać, choć poprawne wklejenie odpowiedzialnych za to kołpaków, by nie przykleiły się do felg, może nie być warte potrzebnego tutaj nakładu prac
Przejdźmy do wnętrza szoferki. Ponownie, nie doświadczymy tu obfitości detali, choć te niezbędne oczywiście są
W kubełkowej konstrukcji siedzisk poduszki stanowią osobne elementy, a tapicerka ma odpowiednie imitacje ugięć materiału
Co prawda w modelu atrapy silnika nie ma…
…to na wewnętrznej powierzchni chłodnicy zadbano o podstawowe detale
Bardziej istotny jest jednak jej front, ponieważ stanowi zewnętrzny element konstrukcyjny maski
Montowane na błotnikach reflektory zdecydowano się zrobić z zielonego plastiku, zatem szkło klosza albo trzeba odpowiednio malować imitując przeźroczystość, albo istotnie zmodyfikować te elementy
Zajmijmy się wreszcie częścią ładunkową. To niezbyt skomplikowana konstrukcja, aczkolwiek projektanci zadbali o najważniejsze detale
Na drewnianych oparciach ławek majaczą nawet jakieś próby odtworzenia faktury drewna
Model nie przewiduje montażu pustego stelażu na plandekę. Jego konstrukcja jest scalona z imitacją brezentu – nawet dość udaną
Na koniec wreszcie zerknijmy na drobniejsze wyposażenie. O ile stelaż na narzędzia saperskie może wydawać się nieco toporny, to już same montowane w nim elementy są wcale przyzwoite
Podobnie ma się sprawa z ‘wieżyczką’. Stelaż może nie jest przesadnie filigranowy, ale już sam karabin nie razi jakoś bardzo uproszczeniami
I to wszystko. Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z wiekowym opracowaniem. Ktoś mógłby zatem spytać, czemu na spodzie paki, lub w innym mniej eksponowanym miejscu nie ma logo Italaerei? Pewnie dlatego, że oryginalnie jest to opracowanie japońskiej firmy MAX Plastic Model, która w początku lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia wydała kilka miniatur amerykańskich pojazdów. Takoż i omawianą tutaj. Tak, to opracowanie ma ponad pół wieku. I miejscami jest to nawet mocno widoczne. Niemniej jednak, model ten nadal stanowi dość przyzwoitą bazę dla szczegółowej miniatury. A jednocześnie zdaje się być dość dobrym wyborem dla początkujących sklejaczy. Może nowoczesne pudełko budzi pewien dysonans z jego zawartością, ale oferowanie tego zestawu w trzeciej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku nie jest takim skandalem, jak sprzedawanie przepakowanego krapu z ZTS.
KFS
P.S. Jeśli podobają się Ci się moje artykuły i chciałbyś wesprzeć ich powstawanie, możesz kupić mi czarną paktrę, albo lepiej czarną kawę, w serwisie buycofee.to
Model przekazany przez Dream – dystrybutora modeli Italeri















































































Konkurencję to ten model ma, wykonaną przez AFV Club i to chyba nieco atrakcyjniejszą, a przez ostatnie lata dostępną …
faktycznie, umknął mi. szukałem wariantu bez wyciągarki i wypluwało tylko ten zestaw
Taki model robi też afv club i bije te italeri na głowę