1/32 P-51B Mustang

Royal Hybrid

Eduard – 932011

Recenzując Mustanga od Eduarda w wersji D napisałem, że ta czeska firma to producent modeli Messerchmittów, Focke Wulfów i Mustangów. I nie ma w tym absolutnie nic złego, dopóki robi to dobrze. Eduard dokłada do puli kompletną nowość, czyli P-51 Mustang w wersji B/C w skali 1/32. Jeden rabin powie, że to naturalny krok Eduarda. Skoro ma tak dobrze opracowanego konika w mniejszych skalach, to dlaczego nie dodać kolejnej edycji w kolejnej skali? Drugi rabin powie, że przecież Eduard sam stwierdził jakiś czas temu, iż modele w 1/32 są mało opłacalne z ich punktu widzenia i nie będą pojawiać się w ich ofercie.
Podejrzewam, że wszystko zmienił rozwój technologii druku 3D. Bo, co istotne, to opracowanie to tzw. Hybrid, czyli część elementów składających się na ten model to żywiczne wydruki. I jest ich niemało.
Co widać po otwarciu pudełka, gdzie obok ramek z szarego plastiku znajdziemy sporych rozmiarów pudełka z żywicami.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Jednak zanim przejdziemy do nich czy do plastiku, porozmawiajmy o innych dodatkach. Jak większość premier Eduarda, tak i ta ukazuje się w wersji Royal Class/Royal Hybrid. Czyli kolekcjonerskie ekstrasy są elementem spodziewanym. Ale czy pożądanym? To nie mnie wyrokować.

Szczególnie, że tym razem nie dostaniemy magnesu, przypinki czy szklanki do piwa, jak to u Czechów bywało. Zamiast zastawy stołowej, na samym dnie pudełka, znajdziemy publikację – monografię Mustanga w wersji B i C. Moja pierwsza myśl po jej wyjęciu? „O, Eduard dorzucił nam książkę Kagero do modelu!”, bo z wyglądu przypomina to monografię polskiego wydawcy.

I tu miłe zaskoczenie, Eduard nie idzie drogą Kagero. To absolutnie inna liga, pod każdym możliwym względem. W publikacji znajdziemy świetnej jakości zdjęcia, a nie jakieś zrzuty ekranu wielkości znaczka pocztowego, do których przyzwyczaił nas rodzimy wydawca. Sama książka wydana jest po angielsku i język ten na tyle, na ile potrafię to ocenić, jest użyty w sposób więcej niż poprawny (co odróżnia ją od choćby hiszpańskich publikacji).

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Ta monografia zaczyna się oczywiście od historii samej konstrukcji, czyli krótkiej, ale treściwej opowieści o tym, jak powstał Mustang. Dalej autorzy przyglądają się sercu Mustanga, czyli silnikowi Merlin. Co prawda Eduard nie dołączył silnika do tego wydania, ale przecież jest on dostępny jako osobny dodatek w skali 1/48 i umówmy się – prędzej czy później Czesi wydadzą go także w skali 1/32. Po tym – nazwijmy to – technicznym wprowadzeniu, otrzymujemy przegląd tego gdzie, kiedy i kto walczył na Mustangach w wersjach B i C. Ta część pełna jest fenomenalnych zdjęć. Część z nich z pewnością jest już dobrze znana, inne nieco mniej. Oczywiście w dużej mierze skupiają się one na tych konkretnych wersjach Mustanga, które możemy zbudować z tego zestawu.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Trafił się też fragment z plusem. Znajdziemy w niej między innymi sylwetkę Stanisława Skalskiego (choć malowania jego samolotu w tym zestawie nie ma).

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Tak, jak wspominałem, mamy tu przekrój przez wszystkie wersje oraz teatry działań, w których walczono na Mustangach.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Znalazła się też fotografia udowadniająca, że samoloty się nie brudzą.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Idąc dalej, publikacja wchodzi głębiej w tematy znacznie bliższe modelarzom. Dostajemy świetny przegląd detali, które składają się na to, czym P-51 w ogóle jest. Zaczynamy od kokpitu, z bardzo szczegółowym omówieniem tego, jak chociażby fotele różniły się w zależności od konkretnej wersji. To po pierwsze.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Po drugie, jedna z najważniejszych rzeczy, jakich dostarcza nam ten hybrydowy zestaw Eduarda, to w pełni uszczegółowiona wnęka podwozia (o której będziemy jeszcze mówić). Wnęka ta to powracający ból głowy każdego modelarza mierzącego się z Mustangiem; a mianowicie: jak ją pomalować? Eduard rozwiązuje ten dylemat, pokazując w książce wszystkie cztery możliwe warianty wykończenia wnęk. Zostawia nam po prostu pełną wiedzę i wybór odpowiedni dla naszego modelu.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Publikację zamykają dwa ciekawe elementy. Pierwszy to przegląd i zdjęcia rekonstrukcji wyposażenia pilota Mustanga. Jeżeli te kadry z czymś wam się kojarzą, to macie absolutną rację. Niedawno recenzowałem książkę “Battle of Britain” autorstwa Pavla Beranka i to są właśnie jego zdjęcia i jego materiały, ponieważ współpracował on przy powstawaniu tej publikacji.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

I wreszcie ostatnim elementem tej wcale niemałej książki jest dokładny przegląd radiostacji dostępnych we wszystkich wersjach Mustanga B i C.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Ja jestem zbieraczem i uwielbiam limitowane edycje, które trzymam na półce. Broń boże nigdy nie otwierając, bo przecież stracą na wartości. W przypadku tego “royala”  monografię Mustanga wyjąłem od razu z pudełka. Moim skromnym zdaniem, to najlepszy i najbardziej wartościowy dodatek, jaki Czesi kiedykolwiek dołożyli do swojego modelu.

Jeśli zaś idzie o główne danie, czyli sam polistyren, to nie ma go tu przesadnie wiele. Zresztą, przemyślany podział technologiczny miniatury sprawia, że mamy tu do czynienia z niemal analogiczną ilością plastiku, jaką znamy z wydania w skali 1/48.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Summa summarum, czeski producent upakował całą bryłę na zaledwie czterech wypraskach, wtryśniętych z typowego dla siebie szarego tworzywa. Zestawienie to zamyka oczywiście jedna, całkiem bogata ramka z elementami przezroczystymi

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Zostańmy na chwile przy oszkleniu, bo powoli brakuje mi słów w języku ludzi cywilizowanych, żeby opisać to co zastałem… jak można było wrzucić tak dużą ramkę do takiego pudła bez odpowiedniego zabezpieczenia?
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Eduard potrafił to przecież zrobić nieco bardziej sensownie w mustangu w mniejszej skali.
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

A naprawdę porządnie i z rigczem to robił to KittyHawk – pakując delikatne ramki w dodatkowe pudełko

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Na szczęście w koniu Eduarda obyło się bez większych strat, a samo oszklenie prezentuje się na poziomie, do którego Czesi nas już przyzwyczaili.
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Zaskakująco dobrze wyglądają celowniki w całości odlane w przeźroczystym plastiku.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Jak już wspomniałem kilka razy, to wydanie to Hybrid, co oznacza, że w ślad za ramkami plastikowymi idą tutaj wydruki 3D. Jak widać po instrukcji, jest ich niemało.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Zapakowane są one w trzy osobne, całkiem spore pudełka.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

W pierwszym z nich znajdziemy serce kokpitu, czyli podłogę oraz ścianę za pilotem. Do tego dochodzą boki kabiny z pełnym wyposażeniem, osłona tablicy przyrządów, figurka oraz koła.
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Przyjrzyjmy się zatem bliżej elementom kokpitu, w pierwszej kolejności podłodze połączonej ze ścianą za fotelem pilota. Na pierwszy rzut oka sytuacja nie prezentuje się najgorzej. Oczywiście, na większych, płaskich powierzchniach wprawne oko bez trudu wyłapie charakterystyczne dla druku 3D warstwice, zwane potocznie słojami.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Zapewne mogłoby być pod tym względem nieco lepiej, jednak spodziewałem się znacznie gorszego widoku. Zwłaszcza mając w pamięci pierwsze, dość alarmujące reakcje modelarzy, w których ręce zestaw ten trafił nieco wcześniej. Podejrzewam zresztą, że w grę wchodzi tu zwykła technologiczna losowość i to od konkretnego egzemplarza będzie zależeć natężenie tych artefaktów.
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Znacznie solidniej bronią się za to burty kabiny. Rozdzielczość detali jest w ich przypadku bez zarzutu, a wszelkie przełączniki i instalacje prezentują się zgoła fenomenalnie. Niezależnie jednak od zachwytów, cały ten żywiczny inwentarz będzie wymagał starannego oczyszczenia, a wspomniane schodki druku ostrożnego zeszlifowania. Podsumowując: z jednej strony technologia 3D niewątpliwie ułatwia nam sprawę i mocno winduje walory wizualne miniatury, z drugiej zaś potrafi dołożyć całkiem sporo żmudnej obróbki.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Kolejnym żywicznym elementem, na który warto zwrócić uwagę, jest osłona tablicy przyrządów. Ponieważ detal ten jest doskonale eksponowany pod dużą powierzchnią oszklenia kabiny, to chwali się, że Eduard przyłożył odpowiednią wagę do jego rzeźby. Trzeba przyznać, iż całość prezentuje się nader przyzwoicie.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
W tym samym pudełku z wydrukami znajdziemy również figurkę pilota. To naprawdę świetnie zaprojektowana miniatura o znakomitych, naturalnych proporcjach i bardzo realistycznej pozie. A do tego perfekcyjnie wydrukowana. Wygląda na tyle zachęcająco, że chyba po raz pierwszy zrezygnuję ze swoich przyzwyczajeń i skuszę się, aby faktycznie posadzić lotnika na koniku. A tak na marginesie, figurka jest również autorstwa twórcy wydawnictwa Plastic Invasion. Co ci Czesi mają w sobie takiego, że potrafią współpracować, pozostając w sumie ciągle konkurencją?
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
W tym pudełeczku znajdziemy także koła, czyli dodatek obowiązkowy. Tym razem jako – jedyny w tym pudełku – odlew.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Kolejne pudełko z żywicznymi dodatkami to naturalnie konsekwentna rozbudowa szoferki. Wewnątrz znajdziemy fotele

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Co istotne, przygotowane w dwóch wariantach: bez oraz z poduszką.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Jednak tym, co najbardziej przykuwa uwagę już na etapie lektury instrukcji i pierwszego przeglądu inwentarza, jest rezygnacja z klasycznych, fototrawionych pasów bezpieczeństwa. W tym zestawie uprząż pilota dostajemy w formie wydruku 3D.
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Przyznam, że budzi to pewne obawy o to, jak materiał ten podda się obróbce i układaniu na fotelu podczas montażu, jednak trzeba oddać producentowi, że z bliska detale te prezentują się obiecująco.
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Zawartość pudełeczka uzupełnia radiostacja wraz z osprzętem.
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Ostatnie z pudełeczek to bez wątpienia prawdziwe crème de la crème całego pakietu. Głównym daniem są tu rzecz jasna komory podwozia – rejon, który w plastikowym standardzie zazwyczaj wypada dość blado, a tutaj dostajemy go w formie wspaniale zdetalowanych, przestrzennych brył.
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

A jak rzeczone komory i detale prezentują się na solidnym zbliżeniu? Odpowiedź brzmi: lepiej niż dobrze. Śledząc uważnie te wszystkie internetowe dramaty, fejsbukowe kwękolenie współmodelarzy i rozdzieranie szat nad tym, jak to Eduard rzekomo upadł na dno, zepsuł jakość i bezczelnie marnuje nasze pieniądze, spodziewałem się wewnątrz absolutnej katastrofy. Tymczasem plotki o śmierci czeskiego producenta okazały się mocno przesadzone.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Żadnego dramatu tu po prostu nie uświadczymy. Zamiast tego dostajemy do rąk naprawdę piękne, wyraziste i ostre detale, które bez problemu bronią się nawet pod bezlitosnym okiem obiektywu makro.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Obok tych najważniejszych elementów, w pudełku znajdziemy również świetnie odtworzone golenie podwozia głównego, nieco niezbędnej, montażowej drobnicy oraz (jako klasyczną wisienkę na czeskim torcie) wydrukowane rury wydechowe.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Zostawmy drukowane dodatki i skupmy się na polistyrenie. W końcu to na wtrysku Eduard zjadł zęby. Rzut oka na połówki kadłuba zdradza, że podobnie jak w mniejszych skalach, ostrość detali jest tu po prostu znakomita. Wymagają one może gdzieniegdzie delikatnego zmatowienia wełną stalową, ale to czysta kosmetyka.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Żeby mieć pełen obraz sytuacji, zestawiłem kadłub wersji B z Tamiyowskim P-51D, który w skali 1/32 od lat robi za branżowego Świętego Graala. Efekt? Szczerze mówiąc, nie widać  różnicy.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Sielanka kończy się jednak przy górnej osłonie silnika. Kadłub cierpi na dokładnie ten sam feler, który irytował już w 1/48 i dobijał w 1/72. Linia podziału biegnąca wzdłuż nosa, która w „ćwiartce” była już niepokojąco szeroka, po napompowaniu do skali 1/32 przybrała rozmiary Rowu Mariańskiego.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Nie wiem, czy wypada o tym głośno mówić, ale przy bezpośredniej konfrontacji tego feralnego detalu z wypraskami Tamiyi czeski czar brutalnie pryska. Trzeba nazwać rzeczy po imieniu – w tym konkretnym miejscu Japończycy Eduarda bezlitośnie deklasują.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
A przecież wystarczyło zaprojektować tę osłonę jako zupełnie osobny element. Rozwiązałoby to od razu problem kanionu zamiast linii podziału, a przy okazji oszczędziło modelarzom uciążliwego szlifowania na łączeniu połówek kadłuba. Szlifowania, które w tym miejscu niemal zawsze kończy się zatarciem filigranowych detali powierzchni. A te, powiedzmy to sobie jasno, Eduard odtworzył równie wspaniale, co Tamiya.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Zresztą, wystarczy rzucić okiem na zamieszczone poniżej zdjęcia oryginału. I choć przedstawiają one akurat późniejszą wersję D, zasada pozostaje ta sama: na prawdziwym płatowcu ten podział blach jest niezwykle subtelny. Przekładając to na modelarskie realia: w skali 1/32 linia ta powinna być zarysowana bardzo dyskretnie, w „ćwiartce” ledwie majaczyć na powierzchni, a w 1/72 w ogóle zniknąć z radaru
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Lustrując poszczególne detale w ramkach, trudno opędzić się od silnego uczucia déjà vu. Wszystko rozplanowano tu wypisz wymaluj tak samo, jak w mniejszym odpowiedniku. Mamy w zasadzie do czynienia z dobrze nam już znaną „czteryósemką”, którą po prostu powiększono do gabarytów 1/32, utrzymując właściwy poziom detali.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Niestety, pokrywa filtra powietrza do gaźnika wymaga natychmiastowej wymiany, zresztą podobnie jak w modelu Tamyia. Wymiany, ale mądrej: nie na płaską blaszkę, ale na piękny zestaw od Mastera.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Być może pamiętacie, że Tamiya w swoim kultowym zestawie bardzo efektownie i z mozołem ponitowała cały płat. Oczywiście wygląda to zjawiskowo, ale brutalnie mija się z prawdą historyczną. Jak powszechnie wiadomo, fabryczne skrzydła Mustangów były pieczołowicie szpachlowane i szlifowane na gładko. I w tym miejscu trzeba oddać Czechom sprawiedliwość, Eduard odtworzył ten specyficzny wygląd płata jak trzeba. Oczywiście oba skrzydła trzeba popieścić wełna stalową, ale…

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
…nie inaczej jest z tymi powierzchniami u japońskiego producenta.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Kolejny przystanek na ramkach to powierzchnie sterowe. Na pierwszy rzut oka wszystko prezentuje się tu nienagannie i trudno szukać dziury w całym. Detale wymagają co prawda rutynowego zmatowienia, a na jednym z elementów statecznika poziomego wdarł się jakiś drobny mankament powierzchniowy, ale to nic, z czym nie poradziłoby sobie kilka pociągnięć wełną.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Co ciekawe, gdy zestawimy te sekcje z analogicznymi elementami od Tamiyi, nie widać żadnej przepaści jakościowej. Ba, zaryzykuję wręcz stwierdzenie, że w czeskim wypuście zarówno siatka nitów, jak i subtelna faktura poszycia prezentują się odrobinę bardziej finezyjnie.
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

I w zasadzie na tym moglibyśmy zamknąć temat plastiku. Dalsze pochylanie się nad ramkami wiązałoby się z nudnym powielaniem wszystkiego, co napisaliśmy już przy okazji recenzji „edkowych” Mustangów w 1/48. Co nam zatem zostało na dnie pudła? Zaledwie jedna, wręcz mikroskopijna blaszka fototrawiona oraz absolutny rynkowy standard w postaci zestawu masek, wyciętych oczywiście w niezawodnej, żółtej taśmie kabuki.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
A! O jednym drobiazgu zapomniałem. Mamy maski z pianki do wnęk podwozia. Przy tej ilości finezyjnych detali w żywicznych wnękach to wcale niegłupi dodatek, szczególnie że wielorazowego użytku.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Gdy już poskładamy płatowiec w jedną bryłę, przychodzi naturalnie czas na wybór schematu malowania i oznakowania. A na tym polu Eduard, jak to ma w zwyczaju przy swoich edycjach premium, nie bierze jeńców i zdecydowanie nie oszczędza na arkuszach kalkomanii. Mamy więc 8 wersji malowania i oznakowania konika – mówiąc szczerze co jeden, to lepszy.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Jak mówiłem, Eduard nie oszczędza na kalkomaniach. Główny arkusz jest olbrzymi, poniżej w zestawieniu z książkowym dodatkiem.
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
Obok niego mamy dwa mniejsze, zawierające litery kodowe, zegary tablicy przyrządów oraz napisy eksploatacyjne.

1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard
A jak wyglądają kalkomanie w zbliżeniu? Krótko mówiąc: znakomicie. Druk jest ostry jak brzytwa, a wszystkie detale wyraźne. Co jednak najważniejsze, Eduard najwyraźniej uporał się z irytującym felerem, na który zdarzało mi się narzekać przy okazji wcześniejszych zestawów. Tym razem wysycenie kolorów żółtego i czerwonego jest trafione w punkt i nie ma mowy o jakiejkolwiek bladości pigmentu.
1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard 1/32 P-51B Mustang - Royal Hybrid - Eduard

Bardzo cieszy powrót Czechów do skali dla dorosłych (ŻART!). Powrót w dużej mierze udany, bo poza felerem z osłoną silnika trudno nowemu konikowi ze stajni Eduarda cokolwiek zarzucić. Formuła hybrydy plastiku i żywicy zdaje się być – w przypadku tej skali – absolutnie trafiona. W końcu uzyskanie tego poziomu szczegółów w plastiku oznaczałoby dwa razy więcej elementów, dwa razy więcej obróbki drobnych części, dwa razy większe pudełko i…  cztery razy wyższą cenę.

Będę sklejał (podejrzewam) z przyjemnością.

 

Karol Konwerski

P.S. Standardowo po więcej  zapraszam na Facts in Scale

P.S. Jeśli podoba  Ci się co piszę i pokazuje tutaj  i chciałbyś mieć pewność że nigdy nie zabraknie mi cienkiego kleju, możesz kupić mi kawę ( bo kleju ci u mnie dostatek), w serwisie buycofee.to

Zestaw przekazany do recenzji przez firmę Eduard