1/144 Tu 22M3
Backfire-C
Litaki – 144002
Firma Litaki już kilkukrotnie gościła na tym portalu. Właściwie to ten model też już został zrecenzowany. Wersję M2 Backfire-B opisał Łukasz. Co prawda tam był M2, a ja mam w ręku M3, ale różnica to raptem dwie ramki.
Skoro był już opisywany, to nie będę się nad nim specjalnie rozpisywał, a skupię się na sprawdzeniu czy da się to skleić. W końcu to niskonakładowy short run, więc może być różnie.
Aby jednak uczynić zadość zasadom recenzji, krótki przegląd tego, co w pudełku. Niebrzydka grafika. Tę samą znajdziemy w środku na osobnym kartoniku.
Ramki zabezpieczone bąbelkami
Spora instrukcja
Schematy do malowania i nakładania kalkomanii
Anonsowany wcześniej kartonik
Ramki
Potwierdzę opinię Łukasza – jak na short run, to wszystko prosto i równo wyrzeźbione. Owszem linie mogłyby być cieńsze, ale mnie to za bardzo nie razi.
Wszystkie ramki powyżej pokrywają się z modelem recenzowanym przez Łukasza. Tam też znajdziecie więcej zdjęć.
A teraz ramki, którymi różnią się te dwie wersje.
Dziób. W M2 Backfire B był to standardowy stożek. W M3 Backfire C mamy dolną część dziobu podniesioną do góry. Podobno większy radar wymagał inaczej wyprofilowanej osłony.
Druga ramka to wloty powietrza i tylne stanowisko strzeleckie. Nowy silnik potrzebował więcej powietrza, stąd przekonstruowane wloty. W tylnym stanowisku strzeleckim zmieniono podwójne działko na pojedyncze dwulufowe.
I to wszystko czym różnią się te dwa modele. Oszklenie i elementy drukowane są takie same.
Bomby 250 kg
Dysze silników
Instrukcja dość przejrzysta
Większość blaszki to stateczniki do plastikowych bomb, których nie wykorzystamy, jeśli użyjemy drukowanych. Przydadzą się siatki na wloty powietrza, elementy do dysz silników czy anteny.
Na kalkomaniach znajdziemy oznaczenia do trzech ukraińskich maszyn.
To duży samolot, nawet w 1/144; choć może inaczej – długi. Ze względu na zunifikowanie wyprasek do dwóch wersji, kadłub podzielony jest na dwa elementy. Często stwarza to później kłopoty przy zgraniu geometrii. Zamierzałem to sprawdzić, a aby dojść do tego momentu, trzeba porobić wcześniejsze etapy, więc…
Aby móc połączyć centropłat z tylną częścią kadłuba, trzeba powklejać wnęki. Najpierw trzeba oczyścić element z nadlewek, bo to jednak short run.
Wkleiłem tylko część i zaszpachlowałem połączenia. Gdybym wkleił całość, nie miałbym dostępu przy szlifowaniu.
Na razie wszystko pasowało. Szpachlówka tylko zakrywała miejsce połączeń.
Do wnęk mamy przykleić wewnętrzną część wlotów powietrza.
Z jednej strony ma wypust, więc wiemy, gdzie ma iść, ale drugi koniec już nie za bardzo. Luzy na tym wypuście pozwalają na dużą dowolność.
Na całość idzie dolna część kadłuba.
I teraz wiadomo, jak ma być doklejony wewnętrzny element.
Oprócz wnęk nic jeszcze nie kleiłem – przymierzałem.
Kilka kroków dalej instrukcja mówi o wklejeniu górnych części centropłata. Nie wchodzą.
Sama góra pasuje, ale jak się wklei dół kadłuba, to szczelina robi się za wąska.
Zdecydowałem się te trzy etapy zrobić dokładnie odwrotnie niż każe instrukcja. Najpierw przykleiłem górę centropłata, później dolną część kadłuba, a na końcu ten wewnętrzny element.
Tylko przed przyklejeniem centropłata, to skrzydła trzeba wkleić, bo później ich się nie wepchnie. Producent zrobił je ruchome, trzeba więc umieścić je na ośkach
Wkleiłem fototrawione elementy dysz.
Pomalowałem je ciemniejszym metalizerem, żeby coś było widać.
Teraz przyszła pora na górę kadłuba. Jak na short run, to to się nawet nieźle zeszło.
Przy klapach zrobił mi się uskok, zalałem więc klejem, żeby wyrównać powierzchnię. Do przeszlifowania.
Boki też zeszły się przyzwoicie.
Tylko na małym fragmencie trochę się rozjechało.
Skoro tył kadłuba był już gotowy, można było zabrać się za dziób.
To stoczterdzietkaczwórka, kabina jest więc mocno uproszczona. Miejsca połączeń elementów zalałem szpachlówką, bo nie wiem, co będzie widoczne przez szyby.
Przed złączeniem połówek kadłuba trzeba powklejać szybki, komorę przedniego podwozia, kabinę, a dziób dociążyć 30-50 gramami.
30-50? Naprawdę? 30 gramów to tyle:
Tu musi być jeszcze miejsce na kabinę. Nie wygląda żeby to się zmieściło…
No dobrze, jest 30 gr.
Przed połączeniem części kadłuba należy z wszystkich elementów usunąć nadlewki.
Takie łączenie kadłubów często bywa kłopotliwe. Bałem się trochę tego momentu, ale nie wyszło źle. Nie ma przesunięć, wszystko dobrze pasuje.
Teraz wloty, bo z tym też bywa różnie.
Do wlotów powierza wklejamy zasłony. Możemy je ustawić w dwóch położeniach.
Producent zrobił od wewnątrz dziurki, w które wklejamy bolce zasłon.
Wygląda to tak
Albo robimy dziurki głębsze, albo zmniejszamy długość bolców. Ja je całkowicie ściąłem.
Od tyłu idzie oprofilowanie kanału i też trzeba nad nim popracować.
I na modelu. I znów OK. Są oczywiście miejsca do szpachlowania, ale nie ma przesunięć czy koniecznych do zniwelowania różnic poziomów.
Właściwie wszystko, co mogło pójść nie tak, sprawdziłem i tak by zobaczyć sylwetkę, przyłożyłem statecznik. O! W końcu coś nie pasuje.
Prawdopodobnie opierał się na wypuście w kadłubie, o który miał się oprzeć.
Zebrałem frezem trochę materiału od środka.
Pasuje!
Czas na podsumowanie.
Oczywiście nie jest idealnie, ale bardzo przyzwoicie. Nie było w tym modelu jakichś dramatów częstych przy short runach. Znacznie lepiej to się spasowało niż przy niektórych Trumpeterach.
Sam model od strony technicznej też jest ładnie wykonany. Czysto i prosto wygrawerowane linie i detale, co z pewnością docenią ci, co sklejali wypusty A-modelu. Spasowanie zaś ci, co mieli styczność z MPM-em i starszym Special Hobby. Ten short run nie ma się czego wstydzić.
Z mojej strony dwie uwagi.
Blaszka ma 0.12 mm grubości. Na anteny OK. Ale na górne wloty powietrza, przy tej skali, może zbyt widocznie odstawać. Producent dał wybór – blaszka lub kalkomanie. Być może kalkomania będzie tu lepszym wyborem. A jak już mówimy o kalkomaniach, to brakuje mi ich na uzbrojenie. Ch-22 to duży pocisk ze sporą ilością napisów eksploatacyjnych. Ja wiem, że 1/144, ale mimo to szkoda, że choć kilku nie ma.
Ja w każdym razie polecam, to fajny model.
Janusz Bogusz – Rhayader
Model przekazany do recenzji przez Litaki









































































