1/144 MiG-29 series 9-12
“Last Soviet Fulcrums”
Armory – AR14709
Mig 29 to klasyka gatunku. Wyeksploatowany chyba już w każdej modelarskiej skali. Maszyna popularna w Ukraińskiej armii, więc nie dziwi, że Armory postanowiło zagospodarować brak fajnego modelu w tej mikro skali. Nie to, że do tej pory nie było migów 29 w 144, jednak ukraińscy producenci czują popyt w związku z wojną na ich terytorium. Dlatego pewnie chęć wypuszczenia nowoczesnego modelu była podwójnie kusząca. Czy ukraiński szortrun namiesza na rynku?
Wieczko zdobi całkiem ładna ilustracja, a na jego bokach producent nieśmiało anonsuje jakie wersje malowania są dostępne w środku. Anonsuje gdyż po zapoznaniu się z broszurką instrukcji wachlarz opcji jest znacząco większy.
Samo pudełko jest dość spore, być może ustandaryzowane również dla modeli w większej skali, dlatego po otwarciu mamy sporo wolnego miejsca.
Od razu rzuca nam się w oczy woreczek z drukowaną zawartością co zdecydowanie świadczy o multimedialności tego opracowania. Co jeszcze zatem znajdziemy w środku?
Instrukcję w formacie A4
Kroki budowy ukazane są w formie różnokolorowych renderów 3D. Na pierwszy rzut oka wyglądają nie najgorzej, jednak po pobieżnym jej przejrzeniu mam pewne obawy związane czytelnością takiego rozwiązania.
Godnym naśladowania jest umieszczenie pełnego schematu możliwego do podwieszenia uzbrojenia. Zwłaszcza, że nie każdą opcję będziemy mogli zrobić z pudełka.
Na bogato jest tu również z wyborem malowań. Mamy do wyboru sześć schematów kamuflażu i łącznie dwanaście wariantów maszyn do wyboru – jest z czego wybierać! Kolory są podane według palet czołowych producentów.
Plastikowych ramek mamy cztery. Jedną zielonkawą,
dwie szare,
i jedną przezroczystą.
Pięć skrzyneczek z wydrukami 3D
Blaszkę i maski,
oraz dwa arkusze z naklejkami.
Prawdziwie multimedialny zestaw, zwłaszcza że drukowane czy blaszane części nie mają odpowiednika w tworzywie. Instrukcja w kilku miejscach mówi też o przewodach różnej średnicy – te jednak musimy sobie skombinować sami.
Wydruków mamy pięć. Wszystkie pancernie zabezpieczone przed przypadkowym uszkodzeniem w transporcie dodatkowym obramowaniem.
Stateczniki pionowe – ten element mnie trochę w tej formie zaskoczył. Z jednej strony na pewno ilość detali możliwa do odtworzenia jest zdecydowanie większa, z drugiej grubość wydruku nie jest specjalnie mniejsza niż to co dostajemy w tworzywie.
Dysze jako wydruk nie zaskakują – to jeden z głównych elementów do podmiany w budowanych modelach. Zazwyczaj ze względu na możliwość odtworzenia detali na zewnętrz jak i w środku.
I uzbrojenie, czyli kolejny wymieniany w pierwszej kolejności przy budowie dodatek.
Rakiety R27
R60M z węzłami APU60
Blaszka zawiera osłony oraz niektóre detale płatowca, jak i elementy zbiorników paliwa. Dlatego jak ktoś nie lubi bawić się maciupkimi elementami fototrawionymi, to niestety tu będzie zmuszony do ich użycia – jak wspomniałem to nie są alternatywne części.
Elementów plastikowych jest sporo, jak na mały model. Ich ilość dorównuje niektórym współczesnym modelom w skali 72. Są bogate w detale, ale ze względu na skalę, spora szerokość linii podziału blach rzuca się bardzo w oczy.
Jeżeli sobie porównamy plastik do wydrukowanego statecznika, to niestety poczujemy mały dysonans między nimi.
Szare ramki z drobnicą wyglądają na zaprojektowane cyfrowo, i wydają się nieznacznie delikatniejsze w porównaniu do zielonego plastiku. Również samo tworzywo wygląda na lepsze jakościowo, może producent zdecydował się na innego wykonawcę?
W ramkach znajduje się dedykowane wodzidło widoczne na ilustracji zdobiącej pudełko. Fajny pomysł na dodanie naszej miniaturce czegoś ekstra, zwłaszcza że składa się ono z bez mała dwudziestu kilku części!
Koła, mimo rozmiaru, mają widoczne przetłoczenia, ale są nieco mydlane. Szkoda, że nie pojawiają się jako dodatek drukowany – jak dysze.

Elementy przezroczyste są klarowne, ale ze względu na grubość soczewkują.
Maski wycięto w folii, a nie papierze. Mam pewne obawy co do ich przyległości na tak małej powierzchni, są przecież dość sztywne.
Naklejki. Osobny arkusik z napisami eksploatacyjnymi to nie częsty widok w tej skali. Nie liczmy, że przeczytamy tu literki, ale w mojej ocenie wygląda to wszystko naprawdę przyzwoicie.
Jeżeli zazwyczaj psioczę na pasy w tej formie, to tu przy mikroskali są one zdecydowanie akceptowalne, ba nawet pochwalę za pomysł oddania faktury tapicerki, co jak ktoś nam będzie zaglądał do kokpitu z lupą w połączeniu z naklejkami zegarów i przełączników doda naprawdę sporo szczegółów.
Kolory są nieźle nasycone, nie ma żadnych przesunięć, przesadnego rastra czy grubej foli – to zdecydowanie mocny punk zestawu.
Mały mig od Armory ma spory potencjał. Ilość detali dorównuje większej skali, ale ze względu na charakter tego wydania oczyszczenie ich z wypływek może być uciążliwe. Linie podziału też nie są adekwatne do jego skali, ale jeżeli nie zalejemy ich kontrastowym washem powinny podkreślać szczegółowość konstrukcji. Ilość dodatków czy to blaszanych czy drukowanych daje z miejsca możliwość zbudowania szczegółowej repliki, choć do pełni szczęścia drukowane koła mogły by być częścią zestawu. Również różnica szerokości linii między wydrukami i plastikiem będzie ze sobą lekko kontrastować. Dużym plusem tego wydania jest mnogi wybór malowań – myślę że każdy znajdzie coś ciekawego. Do tego dodatek na ramkach wodzidła to taki model w modelu, zdecydowanie na plus. Bezdyskusyjnie jest to zestaw dla doświadczonych modelarzy. Jeżeli przełkniemy gorzką pigułkę w postaci szerokich linii podziału, da się z niego zrobić fajną replikę.
Łukasz Kulfan
Model do recenzji przekazała Armory Model Group



























































A malowani tylko rosyjskie..
A choćby Ukraińskich nie mogli dać?
Wydaje mi się że to jednak celowy wybieg o czym świadczy podtytuł tego wydania “Last Soviet Fulcrums” 😉
Osobna seria pudełek poświęcona jest ukraińskim myśliwcom MiG-29. Pierwsze edycje są już w sprzedaży.
Nadal mnie zaskakuje ukraiński sentyment do Związku..
a to nie tak, że związek radziecki był faktycznym bytem tak samo jak fakt, że to oni skonstruowali i byli głównym użytkownikiem MiGa? Czy ma prawdę przez wojnę na ukr nie można sobie skleić plastikowej zabawki z czerwoną gwiazdą na skrzydełku?
Angole też w czasie wojny masowo produkowali modele z drewna Meserów itd ze swastykami…
Ironia to była