1/144 MiG-29 series 9-13
114th Brigade “Precarpathian Falcons”
Armory – AR14710
Mnogość wersji kamuflażu tego myśliwca, który służył/służy w wielu krajach na całym świecie prowokuje producentów – czy to modeli czy aftermarketowych nalepek – do wydawania nowych pozycji. I tak mamy tym razem, z tym że to wydanie dedykowane jest tylko jednemu schematowi! Jeżeli czytaliście moją poprzednią recenzję małego miga w wersji 9-12 to wiecie, że tam wybór był wręcz ogromny – można było sobie wybrać do zlepienia jedną z dwunastu maszyn. Co się stało że tym razem mamy tylko jedną? Na początku pomyślałem, że to może ten mityczny Duch Kijowa, ale nie, 114 brygada”Precarpatian Falcons” nie brała bezpośredniego udziału w walkach nad stolicą Ukrainy. Tak, czy inaczej – kamuflaż wpada w oko i chyba faktycznie zasługuje na szczególne wydanie.
Co prawda na wieczku widnieją dwa profile, jednak tym razem jednej maszyny.
Zawartość pudełka jest równie multimedialna jak poprzednio.
Zestaw czterech ramek, z czego zielonkawa jest nowa.
Blaszki i Maski są te same
Wydruki w większości też. Jest ich zresztą tym razem nieco mniej. Stateczniki, dysze, rakiety R60M już znamy. Dochodzi nowy mix z R27T, R27R i AGM88
I jeszcze dwa arkusze z naklejkami, z czego stencilsy są takie same jak poprzednio.
Nowa jest rzecz jasna instrukcja. Jako że producent celebruje tu tylko jedną maszynę to gdy rozszyjemy sobie broszurkę, to otrzymamy naprawdę sporych rozmiarów plakat w formacie A3 z pudełkową ilustracją. Jeżeli kilku producentów wkłada do pudełek ‘pocztówki’ to zazwyczaj jest to wkładka pasująca rozmiarem do pudełka nie przekraczająca zazwyczaj swoim rozmiarem formatu A4, dlatego takie rozwiązanie jest naprawdę godne naśladowania. Bo co może być lepszego niż wielki plakat z samolotem? No może wielki plakat z samolotem i gołą babą! Co prawda Czesi próbowali, ale niestety coś zaprzestali dodawać takie rozkładówki do wybranych zestawów – szkoda.
Ciekawe że musimy się dobrać aż do okładki; w tradycyjnych magazynach plakaty zazwyczaj były na środku, ale wtedy musielibyśmy poczekać z powieszeniem go do ukończenia budowy, bo rewers zawierałby pewnie jakieś kroki budowy. A tak, od razu może iść na ścianę naszego warsztatu!
Jak sami widzicie, większość zawartości jeż tożsama z poprzednim wydaniem, do którego odsyłam w celu weryfikacji detali. Poniżej skupię się jedynie na rzeczach nowych.
Zielonkawa ramka nadal jest dość grubo ciosana, i mimo wielu szczegółów, od razu rzucają się w oczy szerokie – jak na skalę – linie podziału blach.
No dobra – to jeszcze clue tego wydania, nalepki z cyfrowym kamuflażem. Nie wiem (choć się domyślam) kto im te naklejki drukował, ale nadal są porządnej jakości. Żadnych przesunięć, rastra, kolory porządnie nasycone. Jak wspominałem poprzednio, naklejane pasy wraz z z tapicerką fotela przy tej skali oceniam in plus.
Aby otrzymać czterobarwny kamuflaż będziemy musieli sobie pomalować całą górę jednym kolorem i dopasować poszczególne kanciaste naklejki z pozostałymi barwami.
To nowoczesne, multimedialne wydanie, którego pozytywny odbiór psują te szerokie linie podziału blach. Nie wiem jak to się będzie prezentowało po złożeniu, i czy nie będą jednak dominowały na skończonej miniaturce swoją siermiężnością. Przez jakość wtrysku zielonkawego tworzywa, mam też podejrzenia co do problemów z dopasowaniem. Ale to przecież szortrun, więc lekko nie będzie tak, czy inaczej. Choć gotowy model na pewno będzie się wyróżniał oryginalnym kamuflażem. Droga do celu może być wyboista.
Łukasz Kulfan
Model do recenzji przekazała Armory Model Group

































jeśli samoloty i baby to polecam
https://chukw.blogspot.com/