ZRÓBMY SOBIE TRYLINKĘ! (DIY)

               Mniej więcej dwa tygodnie temu pisałem na Bejcowych Poradach o modelarskim zastosowaniu silikonowej podkładki pod gorący garnek. Przez ten czas udało mi się dopracować cały proces i w ramach gościnnego wpisu, dzielę się raz jeszcze domowym sposobem na trylinkę. Jak ktoś nie wie, a ja jeszcze dwa tygodnie temu nie wiedziałem, trylinka jest betonowym brukiem w kształcie heksagonu. Ogólnie fajne to były czasy, te lata trzydzieste. Coś wymyśliłeś i nazywali to od twojego nazwiska, jak było w tym przypadku, trylinka – od Władysława Trylińskiego. Aczkolwiek wyobrażam sobie, że Sławoj Składkowski mógłby mieć inne zdanie na ten temat.

               Przejdźmy do meritum. Jak we wcześniejszym artykule wspominałem, jakiś czas temu w sklepach modelarskich obrodziło gotowymi silikonowymi formami odlewniczymi, przeznaczonymi do wykonywania drobnych elementów, takich jak cegły, kostki brukowe, pustaki, dachówki etc. Wspomniałem też, że formy te kosztują w okolicach 50 PLN  .Oczywiście jest to wersja dla leniuszków, lub osób ceniących sobie czas – niepotrzebne skreślić.

Idąc drogą DIY, możemy kupić silikon odlewniczy, i poświęcić czas na ulepienie masterów. Z jednej strony – gotowiec zazwyczaj zapewni nam powtarzalność wzoru, ale z drugiej strony – samodzielne odlanie formy jest o tyle fajne, że wyrób finalny będzie dostosowany dokładnie pod nasze potrzeby.

Jest jeszcze jedna opcja. Ktoś kto już siedzi w hobby od jakiegoś czasu, nie widzi śmieci – widzi bitsy do waloryzacji modeli, materiały do dioram, narzędzia modelarskie. Tak oto przeglądając Pinteresta wypatrzyłem jak ktoś używa silkonowej podkładki pod garnek jako formy do gipsu modelarskiego i żywicy epoksydowej. Cóż, metoda nie jest nowa, autorstwa przypisać sobie nie mogę, ale myślę, że i tak warto o tym napisać.

               Drogą kupna nabywamy podkładkę. Kupimy ją na Allegro, w markecie, w sklepie z akcesoriami do kuchni bądź tam gdzie sobie aktualnie rzecz wypatrzymy. Podkładka wygląda tak:

Ta konkretna kosztowała jakieś 6 PLN. Następnie bierzemy gips. Można teoretycznie użyć zwykłego gipsu budowlanego. Jednakże by całkowicie wypełnić oczka, musimy ten gips mocno rozrzedzić. Problem polega na tym, że te oczka są małe i gips budowlany, gdy zacznie wysychać może stracić zbyt dużo na objętości. A wtedy przy rozformowaniu może nas czekać niemiła niespodzianka. Moim skromnym zdaniem, najlepszy będzie tutaj gips modelarski syntetyczny (tak zwany gips odlewniczy), dentystyczny lub protetyczny. Najlepiej taki, który nie zmienia objętości przy wysychaniu. Ja używam protetycznego Bon Alpha kl.IV, czyli takiego niemal najtwardszej klasy. Jakie są jego zalety? Przede wszystkim nie zmienia objętości, błyskawicznie schnie i detale można rozformować już po 20 minutach. Ponadto ten gips jest w cholerę mocny. Gdyby użyć normalnych proporcji, to detale po 24h są naprawdę trudne do uszkodzenia. Tu jednak, jak wspomniałem, musimy użyć rzadszej mieszanki. Na oko 1:1.

Warto zaopatrzyć się w silikonowe mieszadło, takie do ciasta. Przy rozprowadzaniu gipsu ściągamy tym ustrojstwem nadmiar i wmasowujemy gips tak, by dokładnie wypełnił dziury.  Najlepiej wmasowywać mieszankę przy pomocy jakiegoś starego pędzelka. W przeciwnym wypadku kostka będzie dziurawa.

Po dwudziestu minutach otrzymujemy taką oto wesolutką kupkę kostki brukowej:

Jeżeli chodzi o wymiary, to dłuższa przekątna ma 5mm:

Po ułożeniu na podstawce uzyskamy taki efekt:

Czy niezbędny jest gips? Niekoniecznie. Z powodzeniem można użyć żywicy epoksydowej, rozrzedzonej masy milliput, jakiejś masy do rzeźbienia; umiem sobie wyobrazić, że wyjdzie nawet z glinką Jovi. Tak sobie teraz myślę, że silikon jest odporny na wysokie temperatury, więc można próbować z masami termoutwardzalnymi. Można, ale gips i tak jest najłatwiejszą opcją, a gips protetyczny jest jednocześnie opcją najszybszą.

               Jest w sumie jeszcze kwestia chłonności i przyjmowania farby. Gips protetyczny ma bardzo gładkie wykończenie i w odpowiednich warunkach, bez pomocy polerowania, jesteśmy w stanie odlać detal, który będzie miał wykończenie niemal takie jak ceramika. Tutaj jednak mieszanka jest bardziej rozrzedzona, a co za tym idzie, detale są bardziej porowate. W dotyku są wręcz matowe. Podkład z aerografu siada elegancko i nie złazi od krzywego spojrzenia. A jak z pędzla i to bez podkładu? Też całkiem nieźle:

Ciemny brąz to akrylowa farba o dobrym kryciu, czerwona to samo. Jasny brąz, to akrylowa farba o kryciu takim se. Na każdą kostkę poszły dwie cienkie warstwy. Wygląda przyzwoicie i się nieźle trzyma.

               W zasadzie to tyle. Na koniec dodam tylko, że widziałem jeszcze wersję z trójkątami i kwadratami. Także nie jesteśmy ograniczeni tutaj jednym wzorem.

Rebe Spell