US ARMY 1942-1944  UNIFORMS

 SCALE75  – SSE-036

Mam swoistą słabość do figurek. Chyba tak jeszcze od dziecka, bo żołnierzyki, G.I Joe, czy inne Himeny długo gościły w moim pokoju . Słabość ta przekłada się również na modelarstwo i lubię sobie ustawić jakiegoś ludzika obok samolotu czy innego pojazdu. Inklinacja ta jest na tyle silna, że pomimo gigantycznej ignorancji z mojej strony, w temacie malowania pacynek, wychodziły spod mojej ręki różne koszmarki. Tym razem przy okazji pisania 0 farbach SCALE 75,  które testował już Kamil recenzując zestaw z różnymi pochodnymi czerwonego, postanowiłem że będzie to zdecydowanie bardziej na poważnie niż zwykle postaram się jakąś pacynkę zmalować. Zadanie okazało się prawdziwym wyzwaniem… Jako, że w moje łapska trafił zestaw do malowania mundurów dzielnych amerykańskich wojaków 1942-44, toteż figurka woja z bazookąokazała się jak znalazł. 

Najpierw może jednak o samym zestawie. W blistrowym opakowaniu znajdziemy 4 kolory potrzebne do zmalowania mundurów US ARMY; Camo Dark Brown SW18, Desert Yellow SW31, US Medium Brown SW50 oraz US Dark Brown SW51.  Farby znajdują się w wykonanych z tworzywa słoiczkach z dozownikiem znanych z choćby akryli Vallejo czy MIG`a. Brakuje trochę kulki ułatwiającej mieszanie farby, co w przypadku winyli jak i w sumie pozostałych farb jest o tyle istotne, że pigment lubi sobie opaść na dno.

Oprócz samych farb,  dołączona jest także wydrukowana na kartoniku krótka instrukcja malowania uniformów ilustrowana zdjęciami – całkiem przydatna rzecz. Opisano w niej kombinacje poszczególnych kolorów.  W zestawie mamy zatem dwa kolory bazowe – ten do spodni oraz jaśniejszy do kurtki, jak również Desert Yellow do rozjaśniania oraz Camo Dark Brown do – jakkolwiek to nie brzmi przyciemniania lub cieni.

Tutaj w zasadzie mógłbym mój wywód na temat produktów SCALE75  skończyć, pisząc że hajli rekomended, bo dostałem, to co innego powinienem napisać.  Trudno jest wszakże rzetelnie zrecenzować (staram się jak mogę)  farby oglądając jedynie ich opakowanie. Dlatego też w tym momencie pojawia się Bazooka Joe, którego recenzował kiedyś Kamil.

Malowanie rozpocząłem od pokrycia pacynki podkładem. Następnie zgodnie z sugestią natrysnąłem od góry czarnym żeby ułatwić sobie namalowanie światłocienia.

Następnie przy użyciu aerografu pomalowałem kolorem bazowym kurtkę. Farba rozcieńczana wodą bardzo przyjemnie nakładała się z aero.

Kolejnym krokiem było pokrycie spodni, uprzednio zabezpieczając kurtkę Maskolem.

Miałem zatem figurkę pomalowaną kolorem bazowym.

Mimo tego, że instrukcja sugeruje malowanie rozjaśnień przy użyciu aerografu, ja zdecydowałem się namalować je pędzlem. Rozpocząłem zatem od najbardziej kontrastujących miejsc na fałdach kurtki.

Do rozjaśnień użyłem Desert Yellow.

Natomiast cienie namalowałem Camo Dark Brown.

Jako iż chciałem uzyskać na tym etapie możliwie największe kontrasty, które później stopniowo gasiłem. Oba kolory użyte były praktycznie bez mieszania z kolorem bazowym. Następnie zgodnie z sugestiami producenta zestawu, mieszałem  bazę  z żółtym  oraz  ciemnym  brązem,  uzyskując  coraz subtelniejsze przejścia kolorystyczne.                                           

Wypadałoby by również wspomnieć o tym, jak zachowują się farby SCALE75. Przyznam, że malowanie nimi to czysta przyjemność. Bardzo łatwo dają się kontrolować i rozcieńczane wodą, bez żadnych dodatków robią znakomitą robotę.

Kolejnym krokiem było malowanie spodni. Tutaj postąpiłem dokładnie tak samo, jak w przypadku kurtki. Namalowałem sobie dość duże kontrasty przy użyciu mocno rozjaśnionej i przyciemnionej bazy, które stopniowo gasiłem.

Dalszy etap to w zasadzie jak już wspomniałem wcześniej dość chaotyczne zamalowywanie miejsc, które wydawały się zbyt mało lub też za bardzo nasycone. Dobrany przez producenta zestaw wystarczy w zupełności moim zdaniem do namalowania obu elementów munduru. Szczególnie przypadł mi do gustu kolor Camo Dark Brown, który prosto z butelki sprawia wrażenie niemal czarnego, podczas malowania jednak świetnie współgrał z kolorami bazowymi. Jeżeli chodzi o kolorystykę to barwy z zestawu wydają mi się bardzo trafione, choć przyznam że daleko mi do rangi eksperta w tej dziedzinie.

Kiedy główne elementy były już pomalowane, zacząłem maziać również i pozostałe fragmenty figurki.

Jedynie do pomalowania twarzy oraz Bazooki użyłem farby z palety Vallejo oraz farb olejnych dla plastyków. Wszystkie ciemniejsze miejsca lub przejścia podkreśliłem wspomnianym już wcześniej Camo Dark Brown, oraz czernią z palety Vallejo, które rozcieńczyłem do konsystencji praktycznie wody.

Przygoda z farbami SCALE75 była uważam całkiem przyjemna i myślę, że jeżeli ktoś zajmuje się malowaniem figurek trochę bardziej na poważnie, zdecydowanie doceni ich jakość.  Ja z pewnością dokupię przynajmniej kilka podstawowych kolorów do dalszych zabaw z pacynkami.

Poniżej krótka galeria tego, co udało mi się zmalować.

No więc teraz mogę już z czystym sumieniem napisać: hajli rekomended i że farbami tymi jaram się jak Harry Potter w Gdańsku.

Filip “Xmald” Rząsa