Thief

Kingdom Death – KD097

Cośtamcośtam o Kingdom Death pisałem już na okoliczność poprzedniej recenzji jednej z figurek z tej gry. W wielkim skrócie – mamy do czynienia z niezbyt budżetową gra planszowa, która – z tego co się orientuję – jest chwalona za mechanikę rozgrywki, ale sławę zyskała jednak w dużej mierze za sprawa figurek, które w grze są wykorzystywane. Lub wykorzystywane są bez gry, jako obiekty do malowania. Bo są nietuzinkowe. W większości są to modele wtryskowe, a przy okazji małe arcydzieła inżynierii. Ale w palecie są również postacie odlane z żywicy – siłą rzeczy w mniejszych nakładach. Ciekaw więc byłem, jak się one prezentują. Bo moje doświadczenia z branży plastikowych zabawek pozwalają na konstatacje, że amerykanie to nie za bardzo umieją w żywicę. Uprzedzając fakty – odlewy są na wysokim poziomie. Ale tu pewnie, podobnie jak i wtryskowe edycje, produkcja jest ałtsorsowana do Azji. Jak by nie było – KD się ceni, ale też dba o zachowanie choćby pozorów, że klient ma do czynienia z czymś jednak wyjątkowym, a nie klonem z aliekspress. Mamy więc solidne kartonowe pudełko ze stylizowanym nadrukiem. Z kolei wewnątrz opakowania oprócz figurki jest też trochę kolorowych obrazków

Mamy więc dwa rożnej wielkości kartoniki z ilustracją przeciwstawiającą koncept art figurki

Głowy nie dam, ale odnoszę wrażenie, że nie jest to typowy pionek – rozszerzenie do gry, a raczej figurka kolekcjonerska inspirowana uniwersum KD. Wnoszę choćby po tym, że brak w zestawie kartonika z charakterystyką postaci i temu podobnych akcesoriów, które znajdziemy w innych zestawach. Tu oprócz powyższych obrazków jest strunówka z odlewami, oraz typowa 30mm podstawka, a w zasadzie coś w rodzaju bazy podstawki. Ta ostatnia już jako element wtryskowy

Kolejna sprawa, która pozwala mi podejżewać, że nie jest to ‘pionek’, to wielkość figurki. Typowe postacie z tej gry mają 28-30mm wysokości. Omawiana tu Złodziejka, choć ma nominalnie 35mm, to jest jednak odrobinę większa. I odrobinę też bardziej masywna – taka drobna 54mm na dobra sprawę. Nie mało ma tez części, bo wraz z detalami podstawki mamy osiem odlewów, w tym podłużne kostki na których osadzono różną drobnicę

Rzeźba precyzyjna, profesjonalna. O walorach estetycznych się nie wypowiem, bo to dość indywidualna kwestia, ale jakichś zgrzytów tu nie ma, a sama postać jest niezbyt przerysowana w pewnych detalach anatomii – co jest jednak typowe dla figurek z KD. Sam odlew całkiem przyzwoitej jakości. Bez bąbli, jednak z drobnymi przesunięciami w miejscach cięcia gumy. Rzecz w sumie nieunikniona, a tu bez większej szkody dla detali czy kształtów

Elementy parasole dość delikatne i cokolwiek zwichrowane. Akurat w przypadku żywicy to na szczęście nie kłopot. Choć przy obróbce trzeba być ostrożnym, żeby tego nie połamać

Na ciepło prostować lub też doginać dla lepszego dopasowania będzie trzeba również drobnicę

W komplecie jest też podstawka – odlew żywiczny, który mieści się we wspomnianej plastikowej podkładce

..a do tego kilka kolejnych detali

Na koniec wreszcie instrukcja montażu. Jest znakiem szczególnym figurek z Kingdom Death, że instrukcji brak. A żeby sprawę dodatkowo skomplikować, to producent po zakończonej akcji sprzedaży danego wzoru (a sprzedać prowadzi właśnie w kompulsywny sposób), zdejmuje stronę produktu. Dlatego zawsze warto sobie od razu zachować na dysku zdjęcia podkładanej figurki, jako materiał podglądowy. Bo potem trzeba szukać zdjęć na stronach fanowskich albo u sprzedawców pirackich kopii. No i właśnie omawiana tu postać poskładana powinna prezentować się w ten sposób

KFS