Masking Tape for Curves

2mm

Tamiya – 87177

Co prawda samą taśmę sprawiłem sobie już jakiś czas temu, to jednak dopiero niedawno miałem okazję sprawdzić w praktyce jej możliwości. Bo jednak nie – łyżeczek oklejać nie będę:> Ale matę do cięcia już owszem, bo na niej lepiej widać, na potrzeby tekstu takiego jak poniższy.. Zatem omawianą taśmę naciąga się i wykręca bez większego problemu

Wytrasować można całkiem powykręcane wzory. Sęk jednak w tym, że o ile zewnętrzne krawędzie łuków trzymają się zupełnie nieźle, to te wewnętrzne mają tendencje do odłażenia. Oczywiście można je docisnąć palcem, wtedy pięknie przylegają. Można tez od razu cyknąć fotkę, i będzie jak w broszurce reklamowej producenta. Ale w praktyce klej nie jest tak mocny, by na stałe utrzymać taśmę na powierzchni

Klej mógłby być mocniejszy, ale nie, wtedy cała zaleta tamiyowskich taśm poszła by się paść. Bo właśnie ten producent wychwycił w sumie najlepiej delikatny kompromis między solidnością kleju, a bezpieczeństwem powierzchni, na które się ową taśmę nanosi – Tamiya na tym polu wygrywa jednak z innymi – najrzadziej zdarza się niekontrolowane zerwanie farby. Tak w przypadku taśm klasycznych, jak i tej, elastycznej. Podobnie jak papierowe ta ostatnia jest zupełnie cienka, nieporównanie w stosunku do na przykład popularnych 3M. To daje jej przewagę w możliwości formowania, ale tez sprawia, że słabo nadaje się jako szablon do trasowania linii. Zatem maskowanie. Tu jest bardzo fajnie, niemniej jednak nie bez zastrzeżeń – bo żeby było bez niespodzianek trzeba pamiętać choćby o tym, że elastyczne materiały mają tendencję do samoistnego powracania do pierwotnych kształtów. Co to oznacza w praktyce? Ano to, że w sumie bez problemu naciągnąłem taśmę na owiewkę siedemdwójkowego samolotu

..jednak po chwili rozciągnięta i naciągnięta taśma zaczęła wracać do bardziej wyjściowych rozmiarów – a zatem zaczęła się przesuwać zmieniając kształt maskowanej powierzchni. Tym bardziej, że płaszczyzna klejenia nie była zbyt wielka. Uwaga jest zatem taka, że przed finalnym ułożeniem taśmę trzeba naprawdę solidnie ponaciągać, tak by po ‘odpuszczeniu’ wciąż utrzymywała łuk, na jakim nam zależy. Klej bowiem nie utrzyma sam z siebie naciągniętego materiału, szczególnie przy krótszych odcinkach. Gdy wybrane powierzchnie zabezpieczy się mając na uwadze powyższe, to wtedy jest zupełnie fajnie – łatwo przyciąć nadmiar ostrzem choćby żyletki, czy świeżego skalpela

 

A potem można już maskować nawet posiłkując się innymi materiałami, jak choćby maskol

Taśma podczas usuwania nie zostawia kleju na powierzchni. Podsumowując – uważam, że warto o nią uzupełnić warsztat, choć oczywiście nie jest artykułem pierwszej potrzeby.

KFS