Liquid Gravity

Deluxe Materials – BD38

W zasadzie większości samolotów ma tak, że dwa kółka z przodu i jedno z tyłu, wiec jak siedzi na tyłku, to jest jak być powinno. Gorzej, gdy konfiguracja jest odwrotna i siada na tyłek, choć powinien stać twardo na przednim kole. Wiadomo – model ma troszkę inne rozłożenie środka ciężkości niz prawdziwa maszyna – pewnie dlatego powiększony do rozmiarów 1:1 nie poleci. Chociaż kto wie, chyba nikt nie powiększał. Wracając do meritum – w większości przypadków miniatury z przednim podwoziem wymagają wetknięcia w kadłub balastu. I w większości przypadków producent informuje o tym, podając odpowiednią gramaturę, a czasem nawet gotowe dopasowane odważniki. Bywa jednak, że ilość balastu jest niedoszacowana, co wychodzi na jaw dopiero po sklejeniu modelu w całość. I wtedy zaczyna się kłopot, szczególnie, gdy nie ma już przestrzeni, które można łatwo wypełnić dociążeniem. To sytuacja, w której przydać się może produkt z oferty Deluxe Materials, o wdzięcznej nazwie – Liquid Gravity

..choć grawitacja bardziej to sypka niźli płynna. W plastikowej buteleczce znajdziemy bowiem drobny granulat jakiegoś metalu (pewnie gdzieś na etykiecie jest wyjaśnione jakiego, ale kto by czytał etykiety)

Granulat jak widać dośc drobny, wagi słusznej, przy czym maja drobną wadę. Kulki nie są idealne, a przy tym nie mają jednakowego kalibru. Szczególnie to pierwsze potrafi nieco skomplikować użycie. No właśnie, użycie. Jak to sie sprawdza w praktyce? Ja nie miałem okazji potrzebować, ale szczęściem w nieszczęściu było to, że Artur zderzył się z problemem – zaaplikował balast dołączony przez producenta i okazało się, że było go za mało. Model siadał na tyłek. Na tyłek pływaków

No więc wbił do mnie i w dwa kwadranse ogarnęliśmy temat. Najpierw trzeba było wybrać miejsce zlokalizowania balastu – tu akurat sprawa była prosta, pływak idealnie się do tego nadawał. Nieco bardziej rozważnie trzeba było wybrać miejsce borowania. Najlepiej wybrać taką powierzchnię, którą będzie potem można bez problemu wyszlifować pilnikami. Padło na fragment pomiędzy liniami nitów

Finalnie otwór powinien mieć średnicę co najmniej dwukrotnie większą niż kaliber granulatu

..a potem można już żmudnie wysypywać balast. Jak wspomniałem kulki nie są idealne, wiec nie są super sypkie. Aby bez problemów ‘przelewały’ się przez otwór trzeba je dozować jak najbardziej delikatnie, niewielkimi ilościami

Oczywiście balast sam z siebie nie trzyma się w wyznaczonym miejscu. Trzeba go zalać klejem cyjanoakrylowym – tu idealnie spisał się Roket Hot z założoną na dozownik końcówką z cienką rurką.

..i tutaj WAŻNA UWAGA!. Balast i klej trzeba aplikować warstwami, na raty. Ja nasypałem tyle balastu, ile trzeba i na raz zalałem to klejem. Tak duża ilość cyjanoakrylu (bo jednak trzeba było wlać go sporo) podczas zastygania wytwarza sporo ciepła. Tak dużo, że zbliża się to do granicy bezpieczeństwa dla polistyrenu. Nie mówię tu o samozapłonie, ale o tym, że może się zdeformować.

W każdym razie po wpakowaniu odpowiedniej ilości dociążenie trzeba otwór zaczopować – najprościej odpowiedniej średnicy pręcikiem polistyrenowym, wklejonym na cyjanoakryl, który od razu szpachluje spoinę

..a następnie pręcik przyciąć, a powierzchnię wyszlifować drobnymi pilnikami

KFS