Kill Team: The Slicing Noose

Drukhari Starter Set

Games Workshop – 102-25-60

 

Nie jest tak, że tylko producenci modeli redukcyjnych reanimują stare zestawy tworząc jakieś nowe kompilacje elementów mniej lub bardziej wiekowych. Taki Games Workshop też od jakiegoś czasu pcha na rynek starsze zestawy pod nowym szyldem, powstałego zdaje się w ubiegłym roku systemu Kill team. Nie będę sie rozpisywał na ten temat, bo się zupełnie nie znam na grach bitewnych. Dość powiedzieć, że całość osadzona jest w uniwersum Warhammer 40K, i sprowadza się do chyba krótkich potyczek pomiędzy określonej wielkości drużynami. I taką właśnie drużynę stanowi opisywany tutaj komplet. A sprawiłem go sobie, bo uznałem, ze jest to dobry materiał do testowania różnych technik malowania laleczek, różnych farb itd. Bo całkiem różnorodny – o czym za moment. Wszystko spakowane jest w dość okazałe pudło

..które wbrew pozorom wcale nie jest wypełnione powietrzem:

Mamy tu zatem podręcznik do gry

siakieś karty i wydrukowane na grubej tekturze żetony

Tak pro forma o tym piszę, bo jak wspominałem nie wiem, nie garm, nie znam się, zarobiony jestem. To co mnie interesuje leżało głebiej w pudełku

Czyli dwie ramki z elementami figurek (zbudować można dziesięć postaci, perzy czym kończyn z różnym uzbrojeniem i w różnych pozycjach jest więcej, dzięki czemu mamy możliwość stworzenia do pewnego stopnia unikalnej drużyny)

I tak jak nadmieniłem – całość jest mocno różnorodna – as lasery, miecze, zbroje, lateksy, skóra, ciałko. Wszystkiego po trochu, więc daje duże pole do malowania różnymi technikami. Figurki może nie są wybornej urody, ale tez i nie odstręczają. A przy tym są wykonane technicznie na całkiem wysokim poziomie. Nie są to jednak takie cuda, jak nowsze produkcje GW. Choć z drugiej strony wciąż lepsze od niejednego typowego modelu redukcyjnego. Cóż się dziwić – gruby hajs za tym stoi

No i są jeszcze podstawki – niby rzecz wybitnie nieskomplikowana, ale tak tandetnych odlewów to już dawno nie widziałem

 

Opisywany tutaj zestaw przykuł moją uwagę z jeszcze jednego powodu – otóż jest on wzbogacony o fragmenty scenerii – a to kolejna rzecz, której kolorowanie wartałoby ogarnąć. To mam. W dwóch workach strunowych mamy elementu klimatycznych ruin

Ciekawa rzecz, bo tu elementy pozbawione są ramek. Pozbawione są również jakiejś wielkiej finezji, ale z drugiej strony po odpowiedniej obróbce, a przede wszystkim odpowiednim malowaniu i wykończeniu powinny dawać rade nie tylko na stole do grania

Montaż zarówno figurek jak i scenerii opisuje czarnobiała instrukcja

..natomiast malowanie pozostawione jest inwencji graczy. Choć oczywiście zdjęcia pokolorowanych figurek znajdziemy w podręczniku

No i zestaw już mi się nawet przydał – jedną laleczkę pokolorowałem

KFS