Gaunt Summoner

Tzeentch Arcanites

Games Workshop – 83-78

Ta figurka już dawno wpadła mi w oko. Dopiero jednak, gdy zobaczyłem ja na żywo, w dodatku genialnie pomalowaną, wiedziałem, że muszę ją mieć. #będęmalował.. jak wszystkie inne. Jakość samego modelu nie była dla mnie wielkim zaskoczeniem, bo jak wyglądają nowe produkcje Games Workshop mogłem się już przekonać na okoliczność opisu zestawu czaszek. Choć prawdę mówiąc i tak jestem oczarowany, jak producent ten eksploatuje możliwości technologii wtryskowej. Bo owszem, model jest plastikowy (moja poprzednia styczność z figurkami do Warhammera była w czasach, kiedy postacie bohaterów lane były jeszcze z białego metalu, toteż na to zwróciłem uwagę ), a wszystkie dziesięć elementów kryje się w jednak szarej ramce z niezbyt twardego plastiku

W plastikowym blistrze (bo tak właśnie figurka jest spakowana)..

..znajdziemy również typową okrągła podstawkę – tę większą, o średnicy 40mm

Prócz tego na kartoniku, który stanowi zarazem etykietę, umieszczony jest schemat montażu figurki. Co się zaś tyczy malowania, jedyną podpowiedzią jest boxart, choć zarówno w aplikacji Citadel paint jak i na jutubowym kanale WarhammerTV znaleźć można mnóstwo podpowiedzi, nawet w temacie tego konkretnego modelu. A gracze to już w ogóle pewnie wiedzą najlepiej, gdzie szukać takich informacji. Ja jednak graczem nie jestem, podobają mi się niektóre figurki po prostu

Wracając do samej figurki.. Jak wiadomo, technologia wtryskowa ma swoje ograniczenia, ale albo sprawne stosowanie wielodzielnych form suwakowych, albo zgrabny podział technologiczny pozwalają wiele z nich skutecznie ominąć. GW postawiło na podział – stąd w sumie niewielka figurka składa się z 10 elementów. Dzięki temu jednak detale są naprawdę filigranowe (choć może nie tak ostre, jak to jest możliwe w żywicy czy metalu), wyraźne, fałdy materiału wybujałe. Nie ma uproszczeń, powszechnych w figurkach lanych w jednym kawałku w dwudzielnej formie. Jedynie trzeba pamiętać o nawierceniu luf

I na koniec jeszcze – jak wspominałem, do wejścia w posiadanie tej figurki pchnęła mnie ostatecznie możliwość obejrzenia na żywo jednej takiej pomalowanej, podczas konkursu Hussar 2018. Zresztą nie tylko mnie się ona spodobała – autor malunku – Mateusz Banaszkiewicz – został uhonorowany przez jurorów pierwszym miejscem w kategorii SINGLE FANTASY. A dzięki uprzejmości Sławomira Sławola Borysowskiego mogę ją tutaj zaprezentować

..na żywo wygląda lepiej. jeszcze lepiej!

Pozostałe prace z konkursu można obejrzeć w galerii przygotowanej przez Sławola

KFS