75mm Bear Rider

Creepytables

Z manufakturą Creepytables miałem już styczność o tyle, że sponsorowała jeden z internetowych konkursów figurkowych. Wiedziałem więc, że mają w ofercie całkiem fajne modele, głównie pocycki. Rzeźbione cyfrowo, nawet zupełnie sprawnie, ale jednak nie w moim guście. Więc nie śledziłem dalej. Aż tu nagle mignęła mi na fejsie figurka nieco inna. WIELKI MISIAK! no wiedziałem, że tak się to skończy – dość szybko listonosz przytargał przesyłkę o kształcie nietypowym. Bo figurka spakowana jest w sposób następujący:

Bardzo sztywna tuba z prasowanego kartonu, oklejona wydrukowaną na wysokim poziomie etykietą z kolorowanym cyfrowo boxartem, zaślepiona plastikowymi zatyczkami. Bardzo mi się to podoba – trafione w punkt – nie jest to zwykłe pudełko, które ani zachęca do wzięcia do rąk, ani odrzuca, ale nie jest to również przekombinowana szkatułka – a w tym kierunku niektórzy producenci figur także potrafią iść, co daje jednak poczucie przerostu formy nad treścią. Co nie bez znaczenia, to tutaj opakowanie bardzo dobrze zabezpiecza zawartość przed uszkodzeniem

Pudełko dobrane na styk. Luzów nie ma, ale tez nic się wewnątrz nie telepie. Wszystkie elementy z szarej żywicy spakowane są w worki strunowe, które stanowią wypełniacz i dodatkowe zabezpieczenie przed uszkodzeniem

A elementów tych jest siedem, licząc z prostą podstawką. Jak widać kostki wlewowe są wstępnie usunięte – inaczej potrzebne byłoby większe opakowanie

Zacznijmy może od podstawki. Zwykła, prosta, nieprzekombinowana. taka, jaka podstawka być powinna – nie przytłacza reszty

Wiele wskazuje na to, że figurka powinna do niej pasować idealnie, bo łapy wpasowują się w tropy

Ciekawy i dość roztropny jest podział technologiczny całości. Spore fragmenty laleczki są przytwierdzone do tułowia misiaka. Z kolei ten ostatni ma osobno łapy i tyłek.

..i o ile rzeczony tyłek pasuje idealnie

..to w rejonie łap potrzebne już będzie nieco szpachlówki. Choć to wstępna przymiarka, bez żadnej obróbki elementów

Misiak jest bardzo fajny – pomijając ogólną rzeźbę, to nie ma przekombinowanej sierści, ale zdecydowanie nie wygląda też jak niedźwiedź wyłysiały. Moim zdaniem w punkt. No i fajny jest z gęby

..z gęby fajna jest również kierowniczka

..i niestety, tak, byłoby super, ale do końca super nie jest. Bo o ile cała figurka, wszystkie elementy, mają porządnie przygotowane powierzchnie, to tam, gdzie najtrudniej będzie sobie z tym poradzić, czyli na twarzy i włosach, producent zostawił na wzorze artefakty druku 3D

No gdyby nie to, byłoby perfekcyjnie. Nie przeszkadzałyby mi nawet delikatne przesunięcia na odlewach zaformowanych osobno goleniach kierowniczki

..aczkolwiek podkreślić trzeba, że to jedyna, i jednak w gruncie rzeczy nic nie znaczącą ułomność odlewu. I tak mi się całość podoba. I to nie tylko ze względu na ładny boxart

KFS