70mm Imperial Guard / Duchy of Warsaw

Valkiria Miniatures – VHP-07

Pod koniec lipca Valkiria Miniatures zaprezentowała kolejną figurkę z serii inspirowanej ilustracjami Bartka Drejewicza. Więcej na ten temat pisałem w recenzji poprzedniej figurki – Paratrooper Girl. Mamy zatem kolejną pinapke – tym razem cofamy się do epoki napoleońskiej – dziewczę jest bowiem odziane w uniform (czy też jego szczątki) grenadiera Gwardii Cesarskiej. Cesarskiej, lub Księstwa Warszawskiego, bo zestaw pozwala na ten wybór. Innymi słowy mamy figurkę z PLUSEM ZA POLSKIE MALOWANIE.

Jak wszystkie laleczki z tej serii, całość zapakowana jest w solidne kartonowe pudełko. na etykiecie znajdziemy rysunek, który jak wspominałem był inspiracją dla rzeźbiarza

Po drugiej stronie jest również ilustracja – tym razem render gotowej figurki  – render, bo wzór jest rzeźbiony cyfrowo

Wewnątrz pudełka wszystko bezpiecznie spakowane – postać pinapki osłonięta kartonową trumienką, detale w osobnych woreczkach strunowych. Te bardziej delikatne i podłużne, a zatem podatne na uszkodzenia dodatkowo wsparte sztywnym kartonikiem.

Elementy podstawki, czyli kawałek bruku oraz beczka pałętają się z kolei, dość niegroźnie, luzem

To teraz rzut okiem na elementy figurki – najpierw kadłubek

Dalej mamy wspomniane delikatne elementy, czyli szablę, pochwę do niej oraz karabin

A wreszcie bermyce i ładownice. Po dwie, bo jak podkreśliłem we wstępie, mamy do wyboru zrobić figurkę w barwach francuskich lub panlechickich

Zacznijmy zatem od tych drobiazgów. Ładownice mają różne emblematy

Podobnie bermyce, różnią się w zasadzie blachą naczelną. Przyznać jednak trzeba, że emblemat Gwardii cesarskiej jest mało wyraźny – olejny argument za wyborem malowania panlechickiego.

Pozostałe szczegóły sa odtworzone całkiem przywozicie. Nawet faktura futra – choć przyznam, że wolałbym widzieć to nakrycie głowy w formie z lekka zmierzwionej – jak jest to na ilustracji Bartka. Rzeźbiarz jednak poszedł w fakty w skali

 

Plecak jak to plecak, choć widać po nim bardzo, że modelowany cyfrowo

Szabla bez fajerwerków – odlana porządnie (jak wszystko zresztą) choć przy tak delikatnym elemencie ja żywicy nie ufam i raczej wymienię klingę na wystruganą z plastiku

Jest też karabin – ale to już tak naprawde bonusowy gadżet i jest przygotowany z myślą o postawieniu na podstawce

Nowłaśnie – podstawka – dość kompaktowa, z zaznaczonymi mocowaniami dla nóg figurki. beczką można już ulokować dość swobodnie, a o nią oprzeć wspomniany wyżej karabin

Jako afirmant minimalizmu uważam jednak te dodatki za całkiem zbędne. Niemniej jednak nie mam już tylu powodów do narzekania, co gdy opisywałem Spadochroniarkę i cały cygański tobołek rozsypany u jej stóp. W tamtej recenzji marudziłem tez na nazbyt chude ręce. W tej figurce ramiona tez grube nie są, ale tym razem wszystko wygląda całkiem proporcjonalnie

To teraz sama postać. Zacznijmy od kwestii technicznych – odlew na najwyższym poziomie. Delikatny szew po cięciu gumy widoczny jest na jednej z nogawek. Trzeba będzie uważać przy jego niwelowaniu, by nie zatrzeć naprawdę delikatnych fałdek i zmarszczek na materiale. Te ostatnie zresztą są naprawdę całkiem udane – w sumie jedne z lepszych jakie widziałem na rzeźbie cyfrowej

No i trafił się aż jeden mikroskopijny bąbelek powietrza – przy czym traf chciał, że w najbardziej eksponowanym miejscu, czyli na czole.

To akurat żaden kłopot. Wracając jednak do rzeźby. Podobnie jak w poprzedniej figurce, uważam, że rzeźbiarzowi udało się zgrabnie połączyć realizm z dość charakterystycznym stylem ilustracji Bartka Drejewicza.

Podsumowując – mam w związku z powyższym dodatkową motywacje do jak najszybszego uporania się z tym, co na warsztacie, bo teraz to mogłem sobie tę figurkę jedynie pomacać..

..a #malowałbym. bardzo

KFS