32mm Selvambi

Aradia Miniatures – AM-08

 

Roman Lappat powiedział mi kiedyś “maluj zwierzęta”. Nie wiem, czy dobrze go zrozumiałem, bo on był srogo spalony a i ja w nienajlepszej kondycji, ale zapamiętałem, i gromadzę kolejne animalne postacie. A skoro je mam, to przecież będę malował, to chyba oczywiste. Zatem z Mosonshow przywlokłem kolejną spełniającą kryteria. Naciągane, bo naciągane, ale oto Selvambi z Aradia Miniatures

Figurka to maleńka, a i ilość elementów nie onieśmiela. Onieśmiela natomiast jakość rzeźby i jakość odlewu. Brak jakichkolwiek typowych dla żywic ułomności – niemal nie sposób odnaleźć szwy po cięciu formy, nie ma też bąbelków czy nadlewek. A to wyczyn nie lada, zważywszy na szczegółowość wielu detali – w tym szczególnie poroża (ani chybi owa Selvambi coś z reniferem musi mieć wspólnego, bo o ile pamięć mnie nie myli tylko rzeczone renifery mają rogate samice. Nie licząc ludzi, rzecz jasna..). Tym bardziej, ze w zasadzie cała postać odlana jest w jednym kawałku – osobno są tylko ręce

Normalnie utyskiwałbym na zbyt ordynarną fakturę desek, z których zrobiona jest tarcza, ale tutaj utyskiwać nie będę, ponieważ realizm nie ma tu takiego znaczenia jak efekciarstwo. A słoje są bez wątpienia efektowne i efekciarskie. I nie wyglądają jak ryte nożem

Równie atrakcyjna jest druga, zewnętrzna strona tarczy

..a figurka jest naprawdę filigranowa. Choć poroże sprawia, ze w zasadzie ma więcej niż owe nominalne 32mm. Ale jak wiemy to rozmiar mierzony do wysokości oczu postaci.

I na koniec jeszcze wymalowana na boxart, którym producent wabi do zakupu:

I nie, w zestawie nie ma podstawki

KFS