28mm Wargamer’s Hot & Dangerous

 

W maju ubiegłego roku pojawiło się kickstarterowe przedsięwzięcie oferujące kolekcję laleczek w uniformach, w dwóch rozmiarach – 54mm i 28. To znaczy najpierw wystartowało na fejsbuku. Żeby nie było wątpliwości, że to przedsięwzięcie polskie, zaczęło się od jakichś dąsów o prawa autorskie i podbieranie pomysłów. Mniejsza o to kto komu i czy falktycznie – pomysł mimo to toczył się dalej a gdy ostatecznie trafił na kickstartera twórcy w wyznaczonym czasie zebrali bez mała cztery razy więcej niż zaplanowali. Sukces nieco ich przygniótł, bo choć w założeniu wysyłki gotowych miniatur miały rozpocząć się we wrześniu, to wszystko przeciągnęło się aż do stycznia. A ja swoje zamówienie dostałem w marcu. Czy warto było czekać? Uniknę odpowiedzi na to pytanie – pokażę za to po kolei figurki, które trafiły na moją półkę wstydu. Co jakiś czas będę wrzucał kolejne pozycje uzupełniając ten wątek. Zacznijmy zatem od figurki z numerem pierwszym

Oleńka

The Winged Hussar

HD-28-01

Wszystkie figurki spakowane są w zgrabne i zupełnie estetyczne kartonowe pudełka. Front zdobi kontrowersyjnej jakości grafika (obrazki owe były inspiracją i pierwotną informacją na temat wyglądu poszczególnych postaci – na szczęście w większości przypadków ich podobieństwo do finalnego produktu jest symboliczne)

Jak wygląda zatem produkt finalny zobaczyć możemy na renderach umieszczonych na rewersie opakowania

Zatem jak widać z cokolwiek kiczowatego obrazka projektant 3D potrafił zrobić zupełnie udaną postać. Generalnie, w większości przypadków tak właśnie jest. A w pozostałych różnica między przeciętnym obrazkiem a cyfrowym projektem jest kolosalna. Figurki 28mm wyprodukowano z białego metalu. Wewnątrz opakowania w strunówce zabezpieczonej folią bąbelkową znajdziemy zatem garść elementów. Słownie – cztery

Jest też podstawka – bo jakaś być powinna, ale tutaj więcej niż skromna. Ot metalowy krążek z nierówną fakturą przypominającą nic

Projekt jak wspominałem całkiem udany, wydruk już odrobinę mniej, bo nie wszystkie detale są tak ostre, jak można by tego oczekiwać. Przy czym nie wykluczam, że cześć z nich straciła na wyrazistości podczas przygotowywania do zaformowania – szlifowania smug po druku. Bo tych ostatnich tu w zasadzie nie da się dostrzec. Trochę artefaktów jest w paru miejscach na płaszczu oraz na pierzastym skrzydle husarskim

Odlane jest to porządnie, choć umieszczenie cięcia formy na skraju twarzy to był mało udany pomysł. Szczególnie, że owa twarz nie ma zbyt ostrych rysów, co już samo w sobie malowania nie ułatwi. A tu jeszcze szlifować granicę trzeba będzie. Na szczęście na profilu mniej eksponowanym. No i niestety w moim egzemplarzu ostroga, którą postać chwyta lewą dłonią jest bezkształtnym glutem. Całkiem ładne jest wspomniane husarskie skrzydło – o ile na boxarcie wygląda jak oskubany kogut, to w figurce wszystko jest już prawilnie. Z resztą w ogóle ta postać, jak i pozostałe są dość solidne merytorycznie (na tyle, na ile umiem to ocenić). Choć to przecież tylko pinapy ku uciesze oczu. No wiec skrzydło jest takie, jakie być powinno, choć będzie sporo roboty z oczyszczeniem odlewu. Nie, że nadlewki jakiś kolosalne, ale konstrukcja jest filigranowa i zwykłe pomizianie papierem ściernym czy wełną stalową nie załatwi sprawy

Osobnymi elementami są szabla oraz lewy but.

Podsumowując – od strony projektowej całość moim zdaniem zupełnie udana. Nieco gorzej wypada to od strony technologicznej. Wydruk pozostawiał troche do życzenia (i oglądając pozostałe figurki stawiam na niedoinwestowanie tego etapu) a odlew ma drobne mankamenty. Drobne, jednak upierdliwe. 

Następna w kolejce jest

Lagerta

The Shieldmaiden

HD-28-02

..a w zasadzie dwie Lagerty, bo w odpowiedzi na dyskyusje osób wspierających przedsięwzięcie twórcy postanowili zrobić jej drugą wersję, limitowaną – dla kikstarterowców

Boxarty jak widać są jednakowe, ale nie znaczy, że jednakowe są również figurki – co widać już na renderach widocznych na rewersie opakowań

..no i obydwie figurki różnią się nie tylko detalami, ale również całą konstrukcją

No ale po kolei. Pierwsza edycja Lagerty to pięć elementów

..oraz skromna podstawka

Projekt udany, wydruk mniej. Detale zbroi mają mydlane szczegóły, co niespecjalnie przysłuży się na etapie malowania. Na płaszczu z kolei widoczne są warstwy druku. I o ile można przyjąć, że będą udawały fakturę tkaniny, to na samym dole jest wyraźne przesunięcie paru warstw, widoczne niestety po obydwu stronach.

‘Nowa lepsza’ Lagerta jest bardziej zdobna – ma bardziej wybujały płaszcz, mięsisty, z frędzlami i mniej subtelnym ornamentem. Jest też bardziej pinapowa, bo pozbawiona spodni. Wzór najwyraźniej został dość sumiennie wyczyszczony z artefaktów druku, bo z twarzy zniknęły detale, a włosy są pozbawione w wielu miejscach faktury. Pozostałe detale też nie oszałamiają wyrazistością. Tarczę też określiłbym mianem bardziej topornej, w porównaniu z edycją pierwszą. Szczególnie faktura drewna ociera się o groteskę

 

 

 

Hedwig

From the Afrika Korps

HD-28-03

..czyli jak zwykle, na froncie co autor miał na myśli, a na rewersie opakowania jak to uratował projektant

I jak widać, ponieważ figurka sama w sobie jest mało wybujała, twórcy zdecydowali się dołożyć różne drobiazgi na podstawkę. Nie jest to już zatem metalowy krążek z bliżej niezidentyfikowaną fakturą. To znaczy krążek też jest, ale prócz tego mamy tygrysiątko oraz parę sztuk wielkokalibrowej amunicji

Figurka zaprojektowana fajnie, wydrukowana prawie dobrze, odlana nienagannie. Jedynie w paru miejscach dostrzec można subtelne artefakty wydruku, ale w takich, gdzie delikatne pomizianie wełną stalową rozwiąże problem bez szkód dla detali. W zasadzie jedyne co jest mniej fajne, to plaster opatrunkowy na nodze. Widoczny na boxarcie, na renderach już nie, a na odlewie wygląda jak jego skaza..

Potem jest wspomniana mała koszka. Projektant chyba próbował nadać powierzchniom jakaś fakturę futra czy co, ale nie wygląda to jak faktura futra tylko jak niewiadomoco. Ale nie szkodzi, tu i tak malowanie będzie najważniejsze.

 

..i na koniec pociski. Nieco skandalicznej jakości, bo warstwy druku zlewają się z niezbyt wyraźnie zaznaczonymi detalami, a do tego w przekroju są one niespecjalnie okrągłe.

Tutaj jednak ratunku szukać trzeba będzie w ofercie RB model – choć akurat acht koma aht w skali 1/48 nie mają, a to mogłoby zapewne najlepiej pasować na zamiennik. Jak coś dobiorę, to dam znać

 

Ciąg dalszy nastąpi..

KFS