28mm Excelsy

Draconia

Ares Mythologic

Rzecz o nieco starszej figurce z mojego magazynu – widzę, że nawet już zdążyła zniknąć z rynku (co mnie akurat nie dziwi) ale trauma musiała nabrać mocy urzędowej. Było to zatem moje pierwsze spotkanie z Ares Mythologic. Przy okazji innych zakupów zamówiłem sobie maleństwo – kompletną postać, w mikro skali, znane szerszej, a raczej wówczas święcącej triumfy w formie pocycka Excelsy. O tego:

Model dotarł do mnie w pudełku z etykietą nie do końca od figurki, którą chciałem mieć (vide obrazek tytułowy), ale na szczęście okazało się, że to tylko opakowanie zastępcze, czy cośtam

W komplecie znalazłem dwa odlewy żywiczne – bez mała kompletny tułów postaci oraz ramię i kask na osobnym wlewie. Do tego typowa, zbędna raczej plastikowa podstawka 30mm

I tu zaczęły się schody. To znaczy zaczęły się, gdy przyjrzałem się odlewom z bliska. Pierwsze wrażenie – wszystko wyglądało jak ulepione z piasku – gdybym chciał imitację zmurszałej rzeźby w piaskowcu, to miałem jak znalazł. Ale chciałem jednak figurkę. Taką bez widocznych uszczerbków w detalach, bez jakichś parchów w różnych miejscach. Bo ze szwami po cięciu formy jestem z grubsza pogodzony

że akurat bez krawata byłem, to napisałem od razu do sklepu, że to chyba nie jest jakość, za która bierze się pieniądze. Wychodzi na to, że dołączone zdjęcia potwierdziły moje wątpliwości, bo sprzedawca przyznał mi rację. Przy czym delikatnie odepchnął problem, prosząc bym napisał bezpośrednio do producenta. Napisałem więc, i już po tygodniu otrzymałem odpowiedź, że owszem, chyba coś jest nie tak, i że wyślą mi zamiennik. Po miesiącu napisałem znowu, by po kolejnym dostać kolejne zapewnienie, że zaraz wyślą. No Hiszpanie tak swobodnie podchodzą do terminu ‘niebawem’. No ale po trzech miesiącach w sumie wróciłem do sklepu, ze skargą, ze kontakt z producentem się najwyraźniej urwał. Sklep stanął na wysokości zadania, zapewnił, ze sprawa się zajmie, a przy okazji dał mi kredyt wartości tego nieszczęsnego zakupu. Jak się okazało stanął na owej wysokości podwójnie, bo już po dwóch tygodniach odebrałem przesyłkę wprost z Ares Mythologic.  Zawierająca zgrabne pudełeczko, choć wciąż bez boxartu

Zawartość podobna, choć zamiast plastikowej podstawki styropianowy czips (w gruncie rzeczy bardziej przydatny)

No i odlew:

Przyjrzałem się i cycki mi opadły. Zamiennik okazał się nie lepszy od pierwotnego egzemplarza. A w zasadzie to nawet gorszy miejscami. Ubytków po prawdzie nieco mniej, ale za to zrekompensowane naddatkami i kolejnymi szwami

Jak to mówią – jedna lepsza od drugiej

..i tak oto zakończyły się moje dwie przygody z modelami z oferty Ares Mythologic – pierwsza i ostatnia. W żadnym, razie nie twierdzę, ze wszystkie ich produktu tak wyglądają – wiele wskazuje na to, że tylko z tymi maleństwami mieli problemy. Ja jednak nie bardzo mam ochotę sprawdzać jak jest w rzeczywistości.

KFS