1/72 SPITFIRE MK.IXC LATE VERSION

EDUARD – 7431

 

Rodzina modeli Spitfire’a należy bez wątpienia do sztandarowych dzieci eduardowskiej “rewolucji 1/72”.  Po serii Profipacków i edycji limitowanych nadszedł czas na wydanie weekendowe, którego tematem jest późny wariant popularnej IX-ki. W pudełku znajdziemy pięć wyprasek z szarego tworzywa, w tym cztery uniwersalne dla wszystkich członków familii “złośnic”:

Piąta zaś zawiera przede wszystkim główne elementy płatowca, które różnią się detalami w zależności od wersji myśliwca.

Niezmienna pozostaje wysoka jakość zarówno wszelakich drobiazgów…

…jak też detali powierzchni płatowca, pokrytych (w stosownych miejscach!) subtelną siatką wklęsłych nitów:

Trudno też cokolwiek zarzucić elementom przeźroczystym, tak z daleka…

…jak i z bliska.

Od dobrych trzech lat edycje weekendowe zawierają już kalkomanie nie dla jednego, ale dwóch malowań. Co więcej, w tym przypadku mamy do czynienia z tzw. “modelem z plusem”! Spostrzegawczy czytelnik dostrzegł już zapewne na pudełku sylwetkę maszyny z “Krakowskiego” Dywizjonu, a pozostali mogą zaobserwować szachownice na poniższym zdjęciu głównego arkusza…

Bliższe spojrzenie na ów arkusz wskazuje, że Czesi konsekwentnie gonią Cartograf jakością wydruku i z technicznego punktu widzenia trudno się tu do czegoś przyczepić. Warto też odnotować obecność nalepki na tablicę przyrządów oraz uprzęży pilota – wszak w tym zestawie blach nie budziet.

Równie porządnie wydrukowany został drugi z dołączonych arkusików, w którym znajdziemy komplet napisów eksploatacyjnych. Fajnie, że te ostatnie od pewnego czasu trafiają także do edycji weekendowych.

Ponieważ fotografowanie instrukcji mija się z celem w sytuacji, gdy producent umożliwia zapoznanie się z nią w całości online – klik! – przyjrzyjmy się na koniec jego interpretacji malowania samolotu S/Ldr-a Witolda Retingera. Porównując ilustracje z fotogramami zamieszczonymi w piętnastym tomiku z serii Polish Wings wydawanej przez Stratusa:

można zauważyć nie do końca właściwą pozycję litery ‘R’ z lewej burty kadłuba oraz dość liczne, choć raczej subtelne różnice w przebiegu plam kamuflażu. Warto zatem pozyskać wspomnianą publikację, która obok 10 fotografii “ZF-R” w różnych okresach służby zawiera dziesiątki innych zdjęć polskich Spitfire’ów IX, godnych uwagi choćby jako dokumentacja do łederingu.

MG