1/72 Mirage F.1 CR

Special Hobby – SH72347

Miraż ze Special Hobby nie jest już zupełnie nowym modelem. W zasadzie to w pierwszej odsłonie trafił na rynek już przed rokiem. Ale jakoś mnie nie interesował jako samolot, poza tym to jednak szortran itd.. I prawdę mówiąc dopiero niebrzydki kolorowy obrazek na jednej z kolejnych edycji tego modelu sprawił, ze się nim zainteresowałem. I nie żałuję. Bo w sumie spodobał mi się na tyle, ze postanowiłem wcisnąć go do grafika modeli ‘do zbudowania’.

Jak na model w 1/72 worek z wypraskami jest całkiem napęczniały

W owym worku kryje się pięć ramek z szarego plastiku, z czego jedna jest wyjątkowo lichych rozmiarów

Osobnymi wypraskami są elementy kadłuba. Kształt ramek wskazuje jednoznacznie na zastosowanie wielodzielnych form suwakowych

Całość uzupełnia oczywiście wypraska z elementami przeźroczystymi

Oszklenie może nie jest najcieńszym i najbardziej delikatnym jakie kiedykolwiek widziałem, ale jest całkiem niezłe – klarowne, przejrzyste i bez zniekształceń

..oszklenie jednak w miniaturach SH od dawna wyglądało dość ładnie (choć nie zawsze równie ładnie pasowało). Bardziej zaskoczyła mnie jakość i wykonanie pozostałych elementów. Przede wszystkim nie wygląda to jak szortran jakie znałem. Nawet te, w których cześć ramek projektowana była cyfrowo. Choć do najnowszych wypustów z chińskich manufaktur to jednak jeszcze ma trochę. Niemniej jednak wygląda to naprawdę ładnie. Detale są dość ostre, choć nie wszystkie. Wnęki podwozia, fotele czy w ogóle szoferka nie są potraktowane po macoszemu. Aczkolwiek widziałem już w modelach ze stajni SH lepsze tablice przyrządów. Wloty powietrza i dysza są przyzwoicie odwzorowane i zdetalowane. Nie słabiej na tym tle wypadają koła. Z kolei fotele są bardzo ładne, ale niestety pozbawione imitacji pasów. Ta powinna znajdować się w blaszce fototrawionej. Sęk w tym, że w tym modelu blaszki żadnej NIE MA

Osobna historia to powierzchnie płatowca. Linie podziału są wyraźne, choć miejscami może nazbyt, a ich krawędzie nie są wystarczająco ostre. Jestem jednak przekonany, ze przetarcie papierem ściernym i subtelne splanowanie powinno mocno pomóc ostatecznemu wyglądowi. Grunt, ze nie trzeba ryć, pogłębiać, wyrównywać. Można ponitować, bo na takie bajery jak kropkowanie nie ma co liczyć. Warto podkreślić, że krawędzie spływu i natarcia są cienkie, a łączenie połówek skrzydła zaprojektowane całkiem sprytnie

Jak wspomniałem wcześniej, kadłub odlany jest w wielodzielnej formie suwakowej. To mrozi krew w żyłach, bo mało kto umie tę technologie na tyle, by dawała więcej korzyści niż szkód. W robieniu tego źle celuje Kitty Hawk. Special Hobby celuje natomiast w robienie tego dobrze, bo podział fragmentów formy poprowadzony jest tak, że usunięcie jego pozostałości na odlewie nie stanowi najmniejszego problemu ani ryzyka dla detali na powierzchni. A w wielu miejscach trudno wręcz dopatrzeć się, gdzie owy podział przebiegał

Nieco mniej subtelne są podwieszenia, ale tu rozwydrzony już jestem zarówno Brassinami Eduarda jak i tym, jak uzbrojenie potrafi zrobić GWH. Gdyby nie ten kontekst, to naprawdę nie bardzo jest na co narzekać

W tej edycji do wyboru mamy trzy malowania

Co za tym idzie kalkomania jest całkiem sporych rozmiarów. Choć w dużej mierze za sprawą bogactwa napisów i oznaczeń eksploatacyjnych

Co ciekawe, arkusz wyprodukował włoski Cartograf. W związku z tym jakość nie budzi zastrzeżeń. No może poza godłem z małym księciem. Ale właśnie tak topornie ten obrazek wygląda również w oryginale.

 

KFS